Russell: Verstappen mile widziany w Mercedesie
George Russell zapewnił, że w pełni popiera pomysł ściągnięcia Maxa Verstappena do Mercedesa, gdyby trzykrotny mistrz świata zdecydował się opuścić Red Bulla.
Jeszcze do niedawna scenariusz, w którym Verstappen opuszcza RBR przed końcem sezonu 2028, można było rozpatrywać w kategoriach science-fiction. Jednak w lutym sytuacja w Milton Keynes znacząco się zmieniła, a przyczynkiem była sprawa Christiana Hornera i oskarżenia jednej z pracownic.
Zespół niejako podzielił się na dwa obozy, zamieszane były także osoby z zewnątrz, jak Jos Verstappen. Gdy wydawało się, że konflikt zażegnano, pożegnanie z Red Bullem zapowiedział Adrian Newey.
Kontrakt Verstappena bez wątpienia opatrzony jest różnorakimi klauzulami, umożliwiającymi wcześniejsze rozstanie, a z kolei Mercedes poszukuje obecnie następcy Lewisa Hamiltona, który opuści zespół po sezonie 2024. Toto Wolff od kilku tygodni próbuje – także za pośrednictwem mediów – namówić Holendra na przenosimy.
Mimo że przeprowadzka Verstappena do Brackley wydaje się w tej chwili mało prawdopodobna, Russell stwierdził, iż z radością podjąłby się wyzwania bycia zespołowym partnerem dominującego obecnie kierowcy.
- W pełni bym to poparł – zapewnił Russell. - W 2022 roku przychodziłem do Mercedesa tuż po legendarnych sezonach i zwycięstwach Lewisa. Dla każdego byłoby wielkim wyzwaniem dołączyć do zespołu, w którym on jest tak długo.
- Wierzę w siebie. Trzeba się mierzyć z najlepszymi, korzystając z tego samego sprzętu i pokazać, co się ma w zanadrzu. Przez ostatnie trzy sezony miałem w zespole Lewisa... Cóż to za zespołowy partner! Świetny kierowca. Myślę, że uczciwie mogę powiedzieć, że naciskamy wzajemnie na siebie co tydzień, więc chętnie powitałbym Maxa.
- Chcę mierzyć się z najlepszymi. Każdy chce udowodnić, na co go stać, więc niech to się spełni.
Zapowiedziane odejście Neweya z Milton Keynes podzieliło padok. Jedni wieszczą pogorszenie formy Red Bulla, inni z kolei uważają, że zespół poradzi sobie bez technicznego guru.
- To ktoś, kogo szanuję – kontynuował Russell. - Jest legendą samą w sobie ze względu na wszystko, co osiągnął. Jeśli o nas chodzi, niewiele to zmienia. Chyba, że dołączy do nas. Kto wie?
- Miło widzieć jego lojalność. Był w jednym zespole przez dwadzieścia lat. Lewis spędził w Mercedesie dwanaście. Ludzie jednak czasem potrzebują zmian. Zmiana to nowy start dla obu stron. Interesujące będzie zobaczyć, co się wydarzy.
Udostępnij lub zapisz ten artykuł
Najciekawsze komentarze
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.