Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska

Zespoły krytykują FIA

Wczoraj zespoły F1 wydały oficjalne oświadczenia potępiające niedawne porozumienie między Międzynarodową Federacją Samochodową a Ferrari. Dziś media cytują liderów wielu ekip, którzy mocno krytykują działania FIA.

Charles Leclerc, Ferrari SF1000

W ubiegłym tygodniu Międzynarodowa Federacja Samochodowa opublikowała informacje o porozumieniu z zespołem Ferrari. Szczegóły tej umowy dotyczące sprawdzenia legalności ich silnika z sezonu 2019 nie zostały ogłoszone - wiadomo jednak, że ugoda została osiągnięta po tym, jak przedstawiciele FIA zbadali dokładnie jednostkę napędową z Maranello. Wielu postrzegało to jako faktyczne uznanie, że w ubiegłym roku włoski zespół zastosował silnik naruszający regulaminy techniczne F1.

Wczoraj siedem zespołów biorących udział w mistrzostwach świata (tj. wszystkie oprócz Ferrari, Alfy Romeo i Haasa) opublikowały oświadczenia o tej samej treści - tekst potępił zakulisowe działania w tak ważnej kwestii i wyrażono prawdopodobieństwo skierowania sprawy do sądu.

Czytaj również:

W kolejnych publikacjach, kierownictwo poszczególnych zespołów nie oszczędza słów krytyki pod adresem FIA i Ferrari.

- Co do diabła się dzieje - mówił Toto Wolff, szef Mercedesa w F1. - Działania Ferrari nie są dobre, ale czyny FIA w tej sytuacji jest jeszcze gorsze.

- Działania FIA to prawdziwy skandal - powiedział Helmut Marko, doradca Red Bull Racing, w wywiadzie dla Auto Bild. - Teraz dołączyliśmy do kampanii zainicjowanej przez Mercedesa, ale w przyszłości rozważymy własne opcje i będziemy przestrzegali naszych praw swoimi sposobami.

- Być może powinniśmy poinstruować Christiana Hornera [szef Red Bull Racing], aby na drodze sądowej odebrał 24 miliony dolarów z nagród, które otrzymalibyśmy za drugie miejsce w mistrzostwach, gdyby Ferrari zostało odpowiednio ukarane - dodał. - To w końcu duża różnica w dochodach, w zależności od tego, jak ukończyło się sezon. Mówimy też o nagrodach pieniężnych i umowach sponsorskich.

- Jeśli Ferrari naprawdę oszukało, nawet grzywna w wysokości 10 lub 20 milionów dolarów byłaby dla nich za mała - podkreślił.

Auto Motor und Sport cytuje innego lidera zespołu F1, który zgodził się rozmawiać z dziennikarzami pod warunkiem anonimowości: - Wyobraź sobie taką sytuację z dopingiem. Jeśli ktoś zostanie przyłapany na nim, WADA nie może pozwolić sobie na żadne tajne porozumienia - złamanie przepisów jest ujawniane, a sprawca zostaje ukarany.

Czytaj również:

 

Poprzedni artykuł Red Bull nie lekceważy Ferrari
Następny artykuł Podróżni z Włoch wjadą do Australii

Najciekawsze komentarze

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska
Filtry