Przejdź do głównej treści
Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Formuła E skusi Ferrari?

Jeff Dodds, dyrektor generalny Formuły E, zasugerował, że włodarze elektrycznej serii rozmawiają z Ferrari na temat dołączenia do stawki.

Ferrari logo

Spekulacje i rozmowy na temat dołączenia Ferrari do FE pojawiły się w tle zaplanowanego na przyszły miesiąc otwarcia pierwszej dla włoskiej marki fabryki skoncentrowanej na zagadnieniach elektryfikacji.

Budowa infrastruktury rozpoczęła się w 2022 roku, a całkowity koszt inwestycji to około 500 milionów euro.

Do tej pory baterie do drogowych samochodów dostarczała Ferrari firma SK On. Umowę niedawno przedłużono, ale wraz z otwarciem nowej fabryki producent zamierza brać bardziej czynny udział w opracowywaniu podzespołów. Ferrari w 2025 roku chce stworzyć swój pierwszy w pełni elektryczny samochód.

Pytany przez Motorsport.com czy trwają rozmowy z Ferrari na temat dołączenia do Formuły E, Jeff Dodds odparł: - Może.

- Ogłosili, że otwierają we Włoszech fabrykę dotyczącą elektryfikacji i mówili o swojej przyszłej serii modeli w pełni elektrycznych. Praktycznie pierwszy raz wspomnieli o elektrykach, a nie hybrydach.

Ferrari najmocniej angażuje się oczywiście w Formule 1, ale w zeszłym roku Scuderia wróciła z prototypem najwyższej klasy do World Endurance Championship. Pytany o Formułę E, rzecznik prasowy Ferrari odparł:

- Obecnie koncentrujemy się na F1 i długim dystansie. Ponadto niedawno ogłosiliśmy, że ścigać będziemy się tam, gdzie nas jeszcze nigdy nie było, w wodzie – dodał rzecznik, w odniesieniu do projektu związanego z żeglarstwem.

W Formule E ogłoszono niedawno nowy zestaw przepisów, tzw. Gen4, który zacznie obowiązywać od sezonu 2026/27. Swoje zaangażowanie potwierdziły już takie marki, jak Porsche, Nissan czy Jaguar.


Poprzedni artykuł Portland wyłoni nowego mistrza świata?
Następny artykuł Lola pewna przyszłości, Yamaha jeszcze nie

Najciekawsze komentarze