Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska

Hołowczyc mocno przycisnął

Hungarian Baja zakończyła się ekscytującym finałem, gdzie w niektórych kategoriach kwestie zwycięstw rozstrzygały się na ostatnich metrach. Pośród załóg samochodów triumfowali Krzysztof Hołowczyc i Łukasz Kurzeja. Najlepszym motocyklistą był Stefan Svitko.

Krzysztof Hołowczyc, Łukasz Kurzeja, BMW X3

Tegoroczna edycja Hungarian Baja stanowiła trzecią odsłonę Pucharu Europy w Rajdach Baja.

Zawodnicy w piątek mieli do pokonania prolog oraz dwa 106-kilometrowe odcinki specjalne, a w sobotę dwa 116-kilometrowe oesy.

Krzysztof Hołowczyc i Łukasz Kurzeja mieli szerokie uśmiechy stając na najwyższym stopniu podium. Na pierwsze miejsce polska załoga BMW X3 awansowała po ostatnim odcinku specjalnym. To zadowolenie nie dziwi również dlatego, że skrzynia biegów w ich aucie wydawała dziwne dźwięki w ciągu dnia, więc musieli liczyć na to, że w ogóle uda się ukończyć zawody.

- Wiedzieliśmy, że początek etapu jest bardzo szybki, naprawdę przycisnąłem tam do granic możliwości. Dałem z siebie wszystko - powiedział Hołowczyc. - Kiedy zobaczyłem, że prowadzimy przed De Meviusem o minutę i 20 sekund, a przed Małuszynskim nawet więcej, zacząłem bardziej zwracać uwagę na samochód na wyboistych odcinkach. Musiałem to zrobić, a i tak skrzynia biegów nagle się zablokowała. Uruchomiliśmy silnik ponownie i od tego momentu tylko modliliśmy się, żeby dojechać do mety. Udało nam się, wygraliśmy. To był wspaniały rajd w trudnych warunkach, ale naprawdę bardzo nam się podobał. Co mogę jeszcze powiedzieć? Jestem bardzo szczęśliwy!

Po tej rundzie Krzysztof Hołowczyc i Łukasz Kurzeja objęli prowadzenie w klasyfikacji mistrzostw.

Ghislain de Mevius, jadący z Johanem Jaletem, był w doskonałym nastroju na mecie, ponieważ na ostatnim etapie zdołał wskoczyć na drugie miejsce w generalce. Triumfował w stawce T3.

- Chociaż mieliśmy pewną przewagę w naszej kategorii, naciskałem, jak tylko mogłem, ponieważ jeśli zacznie się jechać ostrożnie i wolno, łatwiej wówczas o błąd - powiedział De Mevius. - Dobrze sobie radziliśmy i po prostu chciałem cieszyć się rajdem. To moje pierwsze zwycięstwo w kategorii T3 i jestem bardzo z tego zadowolony, ponieważ Joao Dias to świetny kierowca i nie jest łatwo go pokonać [drugie miejsce w T3]. To był doskonały weekend, zespół świetnie się spisał, jesteśmy bardzo szczęśliwi.

Michał Małuszyński i Julita Małuszyńska, zasiadający w Mini John Cooper Works Plus, przed ostatnią próbą byli liderami, ale ostatecznie zajęli trzecie miejsce. Finałowy odcinek okazał się trudny dla kierowcy, źle zniósł upał i wyboiste drogi, więc gdy dojechał do mety, był kompletnie wyczerpany.

- Ten rajd był bardzo wymagający zarówno dla człowieka, jak i maszyny - powiedział Małuszyński. - Próbowaliśmy jechać szybko, ale nie zawsze mogliśmy to robić, musieliśmy być ostrożni, żeby utrzymać się na drodze i nie zgubić się. Na ostatnim odcinku źle się poczułem, od około 30 kilometra, więc cieszą się, że w ogóle dotarłem do mety.

Włodzimierz Grajek i Michał Goleniewski (Toyota Hilux) zajęli szóste miejsce. Adam Kus i Maciej Marton (Can-Am Maverick X3) stanęli na trzecim stopniu podium w T3. Sławomir Wasiak i Rafał Jędrys (Ford Ranger) byli szóstą załogą w grupie T1.

Marcin Graczyk i Łukasz Łaskawiec (BRP Can-Am Maverick X3) zostali sklasyfikowani na czwartej lokacie w T4, gdzie triumfowali Amerigo Ventura i Mirko Brun (Yamaha YXZ 1000R).

- Na pierwszej pętli było mniej wody niż wczoraj, ale było kilka głębszych przejazdów, także kąpiele błotne zaliczone - mówił Łaskawiec po sobocie. - Szwankował nam system pomagający w wyprzedzaniu i niestety dość długo jechaliśmy za poprzedzającym zawodnikiem, w kurzu nie mogliśmy go wyprzedzić. Straciliśmy trochę czasu, a na domiar złego około 3 km przed metą odcinka strzelił pasek. Musieliśmy go wymienić na odcinku, ale mogliśmy jechać dalej. Na szczęście druga pętla przebiegła bez przygód.

Do mety nie dotarli Piotr Otko i Karolina Otko (BRP Can-Am X3 XRS).

Stefan Svitko wygrał rundę FIM World Cup.

 

Poprzedni artykuł Cenne punkty czekają na Hołowczyca
Następny artykuł Toyota poczeka z decyzją

Najciekawsze komentarze

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska
Filtry