Odpowiedź Audi, Goczałowie nadawali tempo
Poniedziałek przyniósł pierwsze etapowe zwycięstwo Audi w Rajdzie Maroka 2023 w stawce T1. W kategorii T3 najszybsi byli Michał Goczał i Szymon Gospodarczyk.
W poniedziałek uczestnicy finałowej rundy Mistrzostw Świata w Rajdach Terenowych mierzyli się z kolejną pętlą w okolicach Zagory. Rywalizacja rozegrała się na dystansie 336 kilometrów.
Czołową trójkę w T1 na trzecim etapie dzieliło zaledwie czternaście sekund. Matias Ekstrom i Emil Bergkvist zapewnili Audi pierwszy triumf na odcinku specjalnym w tegorocznej edycji imprezy. Sześć sekund wolniej pojechał świeżo upieczony mistrz świata Nasser Al-Attiyah pilotowany przez Mathieu Baumela (Toyota GR DKR Hilux), a o czternaście Sebastien Loeb i Fabian Lurquin (Prodrive Hunter).
Po dniu Al-Attiyah ma w zapasie 6.16 nad Loebem i 6.59 nad Al-Rajhim.
Spore straty ponieśli Carlos Sainz i Lucas Cruz, którzy zajmowali trzecie miejsce po drugim etapie. Problemy techniczne z Audi dopadły ich na 99 kilometrze.
Dziewiąte miejsce utrzymują reprezentanci Benzina ORLEN Team, Martin Prokop i Viktor Chytka (Ford Raptor RS) (+35.58).
Kłopoty mieli także Krzysztof Hołowczyc i Łukasz Kurzeja. Zaparkowali swoje Mini na trasie na blisko pięć godzin. W ich aucie doszło do uszkodzenia zawieszenia.
- Dojechaliśmy właśnie do strefy serwisowej. Jesteśmy potwornie zmęczeni. Przez cztery godziny naprawialiśmy uszkodzone zawieszenie, po uderzeniu w dziurę przy bardzo dużej prędkości. W pełnym, pustynnym słońcu walczyliśmy, żeby móc kontynuować jazdę i na szczęście się udało. Ogromna szkoła wytrzymałości i uporu dla nas. Jutro staniemy ponownie na starcie i to jest dobra wiadomość. Walczymy dalej i się nie poddajemy - informował Hołowczyc.
Magdalena Zając i Jacek Czachor mieli kolizję z załogą Souad Mouktadiri/Delphine Delfino. Nikomu nic się nie stało w tym zdarzeniu.
W zespole Energylandia Rally Team natomiast panują mieszane nastroje po dzisiejszych wydarzeniach w klasie T3.
Michał Goczał i Szymon Gospodarczyk wczorajsze niepowodzenie spowodowane problemami technicznymi powetowali sobie najlepszym czasem. Załoga MCE-5 T3M o nieco ponad minutę pokonała Francisco Lopeza Contardo i Diego Ortegę Gila (Can Am Maverick X3). Trzeci rezultat zanotowali Marek Goczał i Maciej Marton, wolniejsi o 1:55.
Goczał i Gospodarczyk są uznani zwycięzcami odcinka, ale nie etapu, do którego dopisano im karę czasową za nieukończoną rywalizację we wtorek. Tak są skonstruowane przepisy sportowe W2RC.
Po wczorajszych problemach Eryk Goczał i Oriol Mena ruszyli dziś do rywalizacji, niestety problemy z silnikiem na trasie wykluczyły ich z dalszego udziału w imprezie. Awarię mieli także jedni z faworytów, Mitchell Guthrie i Kellon Walch (Taurus T3M).
- Wygrywamy trzeci etap Rajdu Maroka, jesteśmy bardzo szczęśliwi. To była bardzo szybka i kamienista próba, mniej było piachu i wydm. Przez prawie 100 kilometrów jechaliśmy w kurzu, ale myślę, że dla wszystkich załóg warunki były podobne. Po dwóch dniach przygód samochód w końcu był w pełni sprawny i mogliśmy zaatakować. To był wymagający etap pod kątem nawigacji, ale Szymon poradził sobie z tym perfekcyjnie – mówił Michał Goczał.
- To był dla nas szczęśliwy etap – razem z Michałem wygraliśmy w klasie T3. Na trasie zauważyliśmy Eryka i Oriola, zepsuł im się silnik. Powiedziałem wtedy do Michała, że teraz musimy walczyć, aby obronić honor zespołu Energylandia Rally Team. Na początku jechaliśmy w kurzu, ale później udało się wyprzedzić kilka załóg, zaatakowaliśmy i wygraliśmy etap. Jesteśmy bardzo zadowoleni. Dzisiaj odbieramy medale - dodał Gospodarczyk.
- Za nami kolejny dobry dzień na Rajdzie Maroka. Samochód spisywał się znakomicie i jechało się nam rewelacyjnie. Staraliśmy się naciskać od początku, walczyliśmy z trzema załogami Red Bulla. Jedna zatrzymała się na trasie po jakiejś awarii, dwie pozostałe nie chciały nas przepuścić. Chcieliśmy wygrać ten etap, ale Red Bulle skutecznie nas zablokowały. Do końca rajdu pozostały jeszcze dwa etapy, więc na pewno jeszcze powalczymy - przekazał Marek Goczał.
- Niestety na 90 kilometrze z nieznanej jeszcze przyczyny padł nam silnik. Ukończyliśmy odcinek ciągnięci na linie, zresztą tak samo jak wczoraj. W niedzielę najpierw straciliśmy napęd na przód, przejechaliśmy kawałek i straciliśmy też napęd na tył. Na szczęście do Rajdu Dakar jest jeszcze trochę czasu. Przyjechaliśmy tutaj testować nowe auta i testy w zasadzie idą tak, jak powinny. Musimy popracować nad tym, aby ta maszyna kończyła etapy na mecie. Bo jeśli tak będzie, to wygramy - zaznaczył Eryk Goczał
Liderami T3 pozostają Seth Quintero i Dennis Zenz (Can-Am Maverick X3). Goczał i Marton ustępują im o 4.27. Dalej są Austin Jones i Gustavo Gugelmin (Can-Am Maverick X3) (+9.11).
Reprezentanci stajni Overlimit, Grzegorz Brochocki i Grzegorz Komar (Can-Am Maverick XRS Turbo RR) ponownie byli najszybsi spośród Polaków w stawce T4, zajmując trzynaste miejsce w swojej grupie, o jedno wyżej od Robina Szustkowskiego i Alberta Gryszczuka (Polaris RZR Pro R Sport). Robert Szustkowski z Jarosławem Kazberukiem, również w Polarisie, znaleźli się na siedemnastej lokacie. Natomiast najszybszy znów był duet Sara Price i Jeremy Gray (Can-Am Maverick XRS Turbo RR).
Ruszający jako drugi na dzisiejszą trasę Toby Price (KTM 450 Rally Factory) został nowym liderem Rajdu Maroka w generalce motocyklowej RallyGP. Wyprzedza Rossa Brancha (Hero 450) o 4.46 i Pablo Quintanillę (Honda CRF 450 Rally) o nieco ponad siedem minut.
Najmocniejsze tempo natomiast na poniedziałkowej pętli narzucił Tosha Schareina. Hiszpan zasiadający na Hondzie nie punktuje w mistrzostwach świata. Natomiast aktualna sytuacja w rajdzie premiuje Price’a w kontekście sięgnięcia po mistrzowska koronę w W2RC. Gdyby rajd zakończył się dzisiaj, czwarty w łącznych wynikach Luciano Benavides (Husqvarna CRF 450 Rally) przegrałby z nim o trzy punkty.
Wywrotkę zaliczył Matthias Walkner, reprezentant fabrycznej stajni KTM-a. Nic poważnego mu się nie stało, ale nie było mowy o dalszej jeździe.
W Rally2 najszybszy Romain Dumontier (Husqvarna 450 Rally) odrobił do liderującego Bradley’a Coxa (KTM 450 Rally Replica) trzy minuty i jedenaście sekund. Przed pozostałymi dwoma etapami różnica między czołową dwójką wynosi siedem minut i czterdzieści sekund.
Reprezentanci Duust Diverse Racing, zasiadający na KTM’ach 450 Rally Replica, Jakub Krezymon i Sławomir Sypień, zameldowali się kolejno z 86 i 87 czasem.
W stawce zawodników podążających quadami lideruje Manuel Andujar.
W wadze ciężkiej udany rewanż zaliczyli Martin Macik, Frantisek Tomasek i David Svanda. Jan Van Kasteren, Darek Rodewald i Marcel Snijders, również zasiadający w Iveco musieli zadowolić się drugim miejscem na etapie. Różnica wyniosła siedem minut i dziesięć sekund. W generalce kolejność wygląda tak samo, przy czym różnica wynosi ponad półtorej godziny. Tomas Vratny, Bartłomiej Boba i Jaromir Martinec (Ford Cargo) spadli na trzecie miejsce (+2.47.27).
Na wtorek zaplanowano przedostatni etap, który zabierze uczestników rajdu z Zagory do saharyjskiej wioski Merzouga znanej z najwyższych wydm w Maroku. Dojazdówki to zaledwie 75 kilometrów, podczas gdy dystans próby sportowej wynosi 343 kilometry. 57% trasy to szutry, 19% procent to jazda po piasku, wydmy stanowią ponad 5% odcinka. Nie zabraknie też kamienistych sekcji.
Rajd Maroka 2023 - Etap 3, Motocykle
Udostępnij lub zapisz ten artykuł
Najciekawsze komentarze
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.