Bouffier walczy o punkt
Bryan Bouffier odjechał Maćkowi Lubiakowi na 76 sekund po drugiej pętli Rajdu Nikon.
Lider poluje na dodatkowy punkt za największą liczbę wygranych odcinków - do szczęścia potrzebuje jeszcze jednego oesowego sukcesu. - Było bardzo, bardzo ślisko i pozostaliśmy na deszczowych oponach - mówił Bryan po dotarciu na przegrupowanie w Dzierżoniowie. - Na razie jest super, Peugeot spisuje się perfekcyjnie. Musimy być bardzo ostrożni, ale z drugiej strony chcę utrzymać rytm jazdy, żeby nie stracić koncentracji. Liczę na dodatkowy punkt za wygrane oesy i pojedziemy tym samym tempem, bez zbędnego ryzyka.
- Mieliśmy małą przygodę. Obróciliśmy się na ostatnim odcinku, tuż przed metą Srebrnej Góry - opowiadał Przemek Mazur, pilot Macieja Lubiaka. - Wyprzedziliśmy Zbycha. Dziękujemy mu zresztą za to, że się super usunął, bo ma jakiś problem techniczny. No i w chwilę później obróciliśmy się na drodze. Delikatnie tyłem uderzyliśmy w barierę, ale to nic poważnego. Poza tym jest super. Jesteśmy zadowoleni.
- Na pierwszy oes założyłem złe opony, bo jechałem na intermediacie, a oczywiście, lunęło na starcie - powiedział Leszek Kuzaj, tracący 4,7 sekundy do Lubiaka. - Po pierwszym oesie przekładaliśmy koła. Z bagażnika wyciągnąłem mocniej naciętą intermediatę. Generalnie jest dobrze. Jedno jest pewne. W takich warunkach, i tylko w takich, nie da się podążać za samochodami Super 2000. Jadą naprawdę szybko. Tę pętlę przejechałem bezbłędnie i różnica jest za duża. Nie ma praktycznie podejścia.
- Na dwóch pierwszych oesach lało strasznie - mówił Tomasz Kuchar. - Wyjechałem znowu na mediatach, licząc na to, że w końcu będzie sucho. Tym razem jednak zabrałem do bagażnika deszczówki. Znaczy, bardziej pocięte medie. Założyłem je na przód po pierwszym oesie. Straciłem dużo czasu. Potem było już w miarę znośnie, ale jazda bardziej przypominała konkurs driftu. Przód jakoś tam w miarę trzymał, a tył - pełnymi bokami.
- Coś się dzieje niedobrego z silnikiem, ale nie wiemy, co - stwierdził Maciek Baran, pilot Michała Sołowowa. - Podobnie jak na pierwszej pętli, mniej więcej po 4 kilometrach od startu zaświeca się olej. Gdy temperatura dochodzi do 146 stopni, włącza się alarm olejowy, uruchamiając jakiś tryb bezpieczny. Auto słabnie i tak jedziemy do mety.
- Fatalna pętla! - ocenił Michał Bębenek. - Na pierwszym odcinku kapeć, na drugim obróciłem się w przeciwnym kierunku do jazdy. Musiałem gdzieś podjechać, nawrócić. Potwornie śliski odcinek. Później miałem wrażenie, że złapałem kapcia. Ne wiedziałem, co się dzieje. No nic, zmordowałem tę pętlę i jedziemy dalej. Straciłem bardzo dużo czasu, ale trudno. Tutaj jeszcze wszystko jest otwarte, bo jest naprawdę potwornie ślisko na trasie.
- No cóż, kurcze, coraz ciężej - meldował Grzegorz Grzyb. - Lało, a my założyliśmy medie z przodu. Może nie poszliśmy jakoś va banque, ale wydawało nam się, że będzie przesychać, a przynajmniej nie będzie padać, a tutaj na odwrót. Od pierwszego oesu bardzo mocny deszcz. Trudno, no jest to jakieś doświadczenie na przyszłość.
- Teraz było dobrze - mówił Sebastian Frycz. - Tempo chyba takie w miarę szybkie. Gonimy chłopaków. Zobaczymy, na ile będziemy w stanie się zbliżyć i co nam to przyniesie na koniec etapu.
- Zero kilometrów przed rajdem, pierwszy oes do rozjeżdżenia, ale potem coraz lepiej - uznał Bartłomiej Grzybek. - Myślę, że jak na nas po mokrym, takie tempo jest dobre. Czujemy się coraz pewniej i może trochę przyspieszymy. Z tymi, z którymi chcieliśmy wygrywać, to wygrywamy.
- Dziesiąte miejsce, nieduża strata do dziewiątego, więc jest kontakt. Jak na panujące warunki, myślę, że to jest bardzo dobry wynik - oświadczył Mariusz Stec. - Auto ślicznie ustawione. Udało nam się zrobić bardzo dużo kilometrów koło domu, no i widać to procentuje w porównaniu do poprzedniego rajdu. To jest duży plus. Jedziemy swoje i patrzymy, co się dzieje, ale będziemy atakować, żeby się przesunąć co najmniej ze dwa oczka do przodu. Mają być punkty!
- Te trzy odcinki jechaliśmy już tylko z przednim napędem - tłumaczył Zbigniew Gabryś. - Całkiem się rozpadł reduktor z przodu i najprawdopodobniej wycofamy się z rajdu, bo to już nie ma sensu. W tej chwili mamy tak dużą stratę, że jest to nie do odrobienia. Niestety, zła diagnoza po pierwszej pętli. Wymienili nie to co trzeba. Wyjechaliśmy i zaraz na starcie do pierwszego odcinka całkiem uległ zniszczeniu reduktor. Na tych trzech oesach, jadąc bardzo wolno, straciliśmy kilka minut.
Udostępnij lub zapisz ten artykuł
Najciekawsze komentarze
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.