Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska

Kuchar/Szczepaniak: Morderczy drugi etap!

Tomasz Kuchar i Maciej Szczepaniak jadący Toyotą Corollą WRC zajmują dwunaste miejsce po drugim etapie Rajdu Nowej Zelandii.

Do prowadzącego w rajdzie Fina Markusa Gronholma Polacy tracą ponad trzynaście minut, a do niemieckiego kierowcy Armina Schwarca zajmującego 11 miejsce 4:59 min. Na trzynastej pozycji znajduje się nowozelandzki kierowca Bruce Herbert jadący A-grupowym Subaru Imprezą. Do polskiej załogi traci on 59 sekund.

Tomasz Kuchar: „To był naprawdę morderczy etap. Czuję się tak, jakbym w ciągu jednego dnia przejechał dwa rajdy w Mistrzostwach Polski. Najgorszy był oczywiście ten 60-cio kilometrowy „oes”. To nieprawdopodobne ile wysiłku trzeba by wytrzymać kondycyjnie i utrzymać skupienie przez taki dystans. Dodatkowo, po około 45 kilometrach zaczął się przegrzewać olej w amortyzatorach i auto zaczęło tracić zdolności trakcyjne, a na metę dojechaliśmy na zupełnie łysych oponach. Dziś na szczęście mieliśmy nieco mniej problemów technicznych. Udało się znacznie poprawić prowadzenie się auta, choć do ideału jeszcze trochę brakuje. Poza tym mieliśmy wyciek oleju, który skończył się niewielkim pożarem i na jednym z nocnych odcinków zgasły nam światła. Mimo wszystko jesteśmy w dobrych nastrojach i jeśli auto wytrzyma, to jutro zrobimy wszystko by utrzymać 12 miejsce. Nie będzie to wcale takie proste, bo dogania nas Bruce Herbert, Nowozelandczyk w A-grupowym Subaru i kilku kierowców „enek” też jest bardzo blisko. Każdy kto startuje za tobą ma przewagę czystszej drogi, a tutaj ma to naprawdę ogromne znaczenie. Jutro jest jeszcze jeden nowozelandzki specjał – 6 odcinków specjalnych pod rząd, bez strefy serwisowej. Jeszcze wszystko może się zdarzyć”.

Maciej Szczepaniak: „Jestem potwornie zmęczony. 20 godzin na nogach, w tym 17 w samochodzie, a jakby tego było mało, to jutro start zaplanowany na 6:00, tak naprawdę odbędzie się o 5:00, bo Nowa Zelandia przechodzi z czasu zimowego na letni. O północy przestawiamy zegarki na 1:00, czyli śpimy o godzinę krócej. W naszym przypadku oznacza to, że zamiast 3 będziemy spali 2 godziny”.

W niedzielę trzeci i ostatni etap Rajdu Nowej Zelandii. Kierowcom pozostał do pokonania dystans 420 kilometrów, na którym wyznaczono jeszcze 8 prób sportowych o łącznej długości 90 kilometrów. Pierwszy odcinek trzeciego etapu rozpocznie się o 21:08 czasu polskiego, a meta rajdu o 4:30 naszego czasu.

Poprzedni artykuł NZ po II etapie. Gronholm w mistrzowskiej formie.
Następny artykuł Rajd Mikona już bez Kuliga.

Najciekawsze komentarze

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska
Filtry