Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska

Mówią po Elmocie

PIOTR KROTOSZYŃSKI: - Chciałbym podziękować wszystkim, którzy przyczynili się do odrodzenia klasy N3 w RSMP.

Rajd Elmot, jak już mówiłem, jest moim ulubionym rajdem asfaltowym i jestem bardzo szczęśliwy, że udało nam się go wygrać. Walka trwała od pierwszego do ostatniego oesu, co przypomniało mi czasy Pucharu Seicento. W sobotę pierwszą pętle jechaliśmy trochę za wolno, na drugiej przyspieszyliśmy, ale wypadek załogi Antonow/Śliwa zatrzymał nas na OS 5. Kolejny odcinek pojechaliśmy mocno zdekoncentrowani. Całe szczęście, że chłopakom nic się nie stało, bo wypadek wyglądał bardzo poważnie. Podczas niedzielnego etapu nie obyło się bez błędów, ale okazało się, że nie tylko my je popełniliśmy i ostatecznie wygraliśmy. Dziękuję za wspaniałą walkę Rafałowi Janczakowi i Herbiemu. Szkoda, że Rafał miał wypadek i nie dojechał.

Rudzki/Holdenmayer

PIOTR "HERBI" RUDZKI: - Jak na debiut w RSMP, 2 miejsce w N3 i 8 w grupie N, z czego pierwsza 6 to N4, i 22 miejsce w „generalce” to na pewno sukces. Oczywiście, zdaję sobie sprawę , że gdyby nie błąd Rafała Janczaka to na pewno byśmy byli na 3 miejscu. Choć z drugiej strony rajdy to też gra błędów, a kto ich mniej popełni, ten wygrywa. Ale najważniejsze, że mu się nic nie stało. Na pewno widać było większe doświadczenie zawodników jeżdżących wcześniej w RSMP oraz ich znajomość tras, a także możliwości samochodów, które niewątpliwie same nie jeżdżą, ale na pewno pomagają w uzyskiwaniu lepszych czasów. My z punktu widzenia naszych możliwości sprzętowych, jak i doświadczenia w tych rozgrywkach, uważam, że osiągnęliśmy maksimum, choć do zwycięzcy brakło 19 sekund. Wiele rzeczy poprawiliśmy w czasie trwania rajdu, np. jak traktować hamulce na długich odcinkach, takich jak 20-kilometrowa Michałkowa. Dodatkowo przydało się szczęście, bo po pierwszej pętli mechanicy zobaczyli, że przedni wężyk hamulcowy ociera się o koło i został przetarty do zbrojenia, ale na szczęście płyn nie wyciekał, choć oczywiście trzeba było tego pilnować. W drugim dniu rozpadła się poduszka amortyzatora i drugą pętlę odpuściliśmy, żeby nie zdemolować zawieszenia. W tym miejscu chciałbym podziękować mechanikom - Darkowi Szawelskiemu i Michałowi Moksiewiczowi za sprawną wymianę, a także Mateuszowi Tutajowi i Rafałowi Janczakowi za pożyczenie tych elementów - i oczywiście sponsorom - GLOSS, KONSTRUKTOR GROUP, FOGO, OPONY KUROPKA, PAŁAC KROTOSZYCE, dzięki którym nasz start był możliwy.

Stryjek/Stryjek

PIOTR STRYJEK: - Za nami Rajd Elmot. Wracamy z niego z mieszanymi uczuciami. Rajd, w którym podobnie jak w poprzednich latach nie udało się nawiązać bezpośredniej walki o wygraną. Coś jest na trasach Gór Sowich, że nie możemy pokazać naszych wszystkich umiejętności i zalet auta. Jednak rajd przejechaliśmy poprawnie, praktycznie bez błędów. Dobra, równa jazda zaowocowała 3 miejscem w klasie N3. Wydaje się, że jest to dobry prognostyk przed kolejnymi startami w sezonie. Sam rajd oceniamy pozytywnie. Odcinek wokół jeziora, jak i sama Michałkowa, w przeciwieństwie do niemal wyścigowego Walimia i osławionych Kamionek, przypadły nam do gustu. To właśnie takich technicznych, długich, z wąskimi partiami odcinków, na których pilot nie ma czasu się nudzić, życzylibyśmy sobie więcej.
Dziękujemy za wsparcie firmom HYDROMEGA hydraulika siłowa, POLSAD oraz Wojskowemu Instytutowi Techniki Pancernej i Samochodowej, a także wszystkim osobom z naszego serwisu. Osiągnięty wynik to również Wasza zasługa. Duże słowa uznania również dla, miejmy nadzieję, naszego nowego inżyniera serwisu Leszka Walczaka za pomoc w koordynowaniu działań.

MACIEJ CYWIŃSKI: - Bardzo się cieszę, że podczas swojego pierwszego występu w RSMP dojechaliśmy do mety. Rajd Elmot był dla nas z założenia przede wszystkim okazją do nauki i wydaje mi się, że bardzo dobrze odrobiliśmy tę lekcję. Pierwszego dnia skoncentrowaliśmy się na nawiązaniu współpracy z samochodem, stąd uzyskany wynik nie był dla nas w pełni satysfakcjonujący, jednak szybko wyciągnęliśmy odpowiednie wnioski. Samochód sprawował się bez zarzutów i już w niedzielę poczuliśmy się pewniej w naszym Clio. Zaczęliśmy w końcu atakować i od razu znalazło to odzwierciedlenie w lepszych czasach. Na odcinkach uzyskiwaliśmy drugie i trzecie czasy w klasie, co w ostatecznym rozrachunku dało nam 3 miejsce w klasie N3 na zakończenie drugiego dnia i 4 miejsce w klasie w całym rajdzie.
Jak zwykle nie zawiedli nas kibice, którzy wiernie nas dopingują w każdym zakątku Polski - oraz partnerzy: Jobi - Systemy Ociepleniowe i Materiały Budowlane, warszawski tor kartingowy Pole-Position, kosmetyki samochodowe Provaco oraz magazyn tuningowy „GT”, którym bardzo dziękujemy za wsparcie. Nie możemy się już doczekać Rajdu Lotos Balic Cup, bo na szutrach zawsze czuliśmy się najlepiej, więc zapraszamy do Gdańska i obiecujemy kolejny weekend emocji.

MACIEJ LONGOTA: - Ostatni raz na ostro jeździłem rajdówką na Rajdzie Zamkowym. Nie liczę Barbórki, bo to taki KJS. Tak że bez treningu wystartowałem do pierwszej w moim życiu eliminacji RSMP. Pierwszą pętlę pojechaliśmy chyba za bardzo asekuracyjne, zwłaszcza Michałkową, na której mieliśmy bardzo słaby czas. Kolejne oesy staraliśmy się jechać trochę szybciej, jednak uzyskiwane czasy pozostawiały wiele do życzenia. Jechałem z Maćkiem pierwszy raz i próbowaliśmy się zgrać. Drugiego dnia poranek przywitał nas wspaniałą pogodą. Na pierwszym serwisie zdecydowałem, aby założyć miękkiego slicka na przód i miękkiego ciętego na tył. Myślałem, że po chłodnej nocy asfalt będzie dosyć mocno wychłodzony i taki zestaw zrobi dobrą robotę. Po pierwszym odcinku wiedzieliśmy już, że popełniłem ogromną pomyłkę. Slicki się topiły!!! Na kolejnym serwisie założyliśmy już średnią mieszankę i było zdecydowanie lepiej. Naszym celem było ukończenie tego rajdu i zebranie jak największego doświadczenia z przejechanych kilometrów. Maciej Handwerker - bardzo doświadczony pilot, wprowadził w moim opisie sporo poprawek i otworzył mi oczy na wiele ważnych rzeczy, które mam nadzieję, zaprocentują w przyszłości. Trasy fantastyczne, ale bardzo zdradliwe. Wszędzie pełno drobnych kamieni i piachu. Fantastyczna pogoda. Niestety, nie wiem, kiedy zobaczymy się ponownie na trasie, ponieważ mam duży problem z dopięciem budżetu. Jeśli nie znajdziemy sponsora, może się okazać, że wystartujemy jeszcze w Rajdzie Rzeszowskim i to będzie koniec przygody z N3 i RSMP. Na pewno nie wystartujemy w Lotosie, ale już teraz trzymam kciuki za kolegów z klasy N3 i wszystkich pozostałych zawodników Podziękowania dla firmy Net Box i dla moich serwisantów.

RAFAŁ JANCZAK: - Mimo przedwczesnego i chyba dość spektakularnego zakończenia przez nas Rajdu Elmot, na pewno będziemy go długo pamiętać i wspomnienia te będą zdecydowanie pozytywne! Praktycznie od początku okazało się, że w trójkę z Piotrkiem Krotoszyńskim i Herbim tworzymy czołówkę klasy, a różnice pomiędzy nami były minimalne. Pierwszy dzień udało się nam przejechać bardzo czysto i praktycznie bez przygód, nie licząc kilkukilometrowej podróży za Jarkiem Kochmanem, którego dogoniliśmy na wąskiej Michałkowej i jakoś tak klakson naszej Hondy nie przemawiał do głośnej C2-ki (śmiech). Na drugim przejeździe Jarek już przyspieszył i wzorowo zjechał wypatrując nas w lusterkach uważniej (śmiech). Nastroje w zespole przed drugim dniem były wyśmienite, choć pierwszy oes pokazał, że chyba się dobrze nie wyspałem, bo na mecie i po czasie czułem, że za bardzo bałem się wpaść do jeziora (śmiech). Przegraliśmy go z Herbim, a czas ex aequo z Krotoszem zapowiadał niesamowicie wyrównaną walkę! Po całej pętli okazało się, że w klasyfikacji etapu co do dziesiątej części sekundy jesteśmy na równo z Piotrkiem i Tomkiem, tak więc mieliśmy w klasie N3 kwintesencję równego poziomu. Drugi przejazd wokół jeziora pojechaliśmy 7 sekund szybciej niż rano, jednakże załoga ścigającej nas Hondy zrobiła to jeszcze 0,6 s szybciej niż my. Wtedy nastąpił nasz atak na OS 11, ale tak naprawdę nie wiemy czy się udał, bo Krotosz miał przygodę i sporą stratę, my w każdym bądź razie wyszliśmy na 27-sekundowe prowadzenie i wydawało się, że rajd jest w naszej klasie poukładany. Podświadome rozluźnienie okazało się być niczym dobrym, gdyż przez mój ewidentny, szkolny błąd przy wjeździe na Kamionki zsunęliśmy się do rowu i tylko dzięki ofiarnej pomocy kibiców, w tym znajomych, po 40 sekundach ruszyliśmy dalej. Przed ostatnią pętlą mieliśmy więc 6-sekundową w rajdzie, a 11-sekundową na etapie, stratę do lidera. Odwołany oes 13 zmusił nas do podjęcia dość dużego ryzyka na odcinku z Rościszowa do Walimia, i niestety, już po 3 kilometrach staliśmy na poboczu z przemodelowanym prawym tyłem naszego Type-Ra... Gratulujemy zwycięstwa i cudownej walki (ostrząc sobie apetyty na kolejne pojedynki) załodze Krotoszyński/Markiewicz, godnej postawy i dotrzymywania kroku Herbiemu i Bartkowi Holdenmayerowi oraz Leszkowi Kapłanowi, który poczciwą Astrą wcale nie notował dużych strat! Nasz start w rajdzie był możliwy dzięki krac.pl i multiservis.pl, a wzorową obsługę samochodu w świetnej i przewesołej atmosferze zapewniła stajnia TopRacing.net.pl! Dziękujemy!

MARIUSZ ANTONOW: - Rajdu niestety, nie zaliczymy do udanych. Pierwszą pętlę przejechaliśmy asekuracyjnie i spokojnie, a ja zawsze rozkręcałem się od drugiej pętli. Na 4 odcinku specjalnym nabrałem odpowiedniego tempa. 5 odcinek specjalny jechaliśmy szybko, jednak czysto, bez zbędnego ryzyka. Niestety, na spadaniu do Walimia przytrafił nam się wypadek. Nigdy do tej pory nie miałem wypadku, ani na ulicy, ani w rajdzie. Na szczęście wyszliśmy z tego bez szwanku. Wszyscy się dziwili, kiedy później oglądali samochód. Klatka, pasy i fotele doskonale spełniły swoją rolę. Nie tak dawno zmieniłem klatkę na nową, najbardziej rozbudowaną wersję. Był nawet moment, że żałowałem, bo waga auta strasznie podskoczyła. Od teraz z pewnością nie będę zwracał uwagi na taki szczegół! Nie wiem, kiedy zdołamy odbudować auto, a może przyjdzie czas na nowe, innej marki. Niestety, na chwilę obecną nie mam funduszy na żadną z opcji i zobaczymy, kiedy powrócę na trasy RSMP.

MATEUSZ MAŃKO: - Tegoroczny Rajd Elmot okazał się dla nas pechowy. Po odcinku testowym kończyliśmy dzień pełni optymizmu. Udało się nam ustawić auto pod kątem wymagający odcinków wokół Świdnicy. Niestety, pierwszy dzień dość brutalnie zweryfikował nasze założenia i nadzieje. Już na pierwszym odcinku, tuż przed metą na szybkim, bardzo zabrudzonym zakręcie (kamyczki naniesione przez startujące przed nami załogi) wypadliśmy z trasy. Uszkodzenia samochodu okazały się poważne i musieliśmy zakończyć rajd po pierwszym dniu. Wielka szkoda, gdyż jak pokazał dzień następny, rywalizacja w klasie N3 była bardzo zacięta. Bardzo nas to cieszy i mobilizuje do walki przed następną eliminacją RSMP. Dziękujemy kibicom za udzieloną pomoc.

Kapłan/Miklaszewski

LESZEK KAPŁAN: - Nie bardzo wiem co powiedzieć. Nie jestem przesądny, ale… W Górach Sowich byliśmy trzeci raz, i po raz trzeci rajd nie skończył się dla nas pomyślnie. Jeśli dodam, że do 10 odcinka specjalnego, za metą lotną którego, rozpadło się sprzęgło, wystartowaliśmy o 13:13, to jak tu nie doszukiwać się pecha? Mimo wszystko jednak, bardzo miło będziemy wspominać nasz debiut w RSMP. Podczas pierwszego dnia zmagań wszystko było pod kontrolą, jechaliśmy czysto
i bez przygód. Nie mieliśmy szans na walkę z kolegami w Hondach, dlatego uważamy, że czwarte miejsce na koniec I dnia było dobrą lokatą. Szczególnie miło będziemy wspominamy oes Zagórze Grodno oraz przejazd Michałkowej, fenomenalny i kultowy odcinek, który dawał wiele radości. Niestety, drugi dzień nie był już dla nas tak udany. Na pierwszym odcinku drugiej pętli, już po mecie lotnej, awarii uległa tarcza sprzęgła. Nie byliśmy niestety w stanie kontynuować jazdy
i musieliśmy skorzystać z SupeRally. Wielka szkoda, że rajd tak się ułożył, bowiem mieliśmy wielką ochotę sobie jeszcze pojeździć. Jednak jak już mówiłem, I dzień zmagań dał nam wiele satysfakcji, a zdobyte punkty na pewno przydadzą się pod koniec sezonu. Nie zamierzamy się poddawać i składać broni. Będziemy walczyć dalej o jak najwyższe lokaty w klasie N3. Mało tego, w przyszłym roku znowu mamy zamiar pojawić się na starcie Elmotu i pokazać pechowi, gdzie jest jego miejsce! Podczas tegorocznej rundy nasz start był możliwi dzięki firmom: PRESIDENT ELECTRONICS POLSKA, BBK AUTO CZĘŚCI, AUTOSERWIS SANECZNIK, PRZEDSIĘBIORSTWO HANDLOWO-USŁUGOWE KRZYSZTOF ZNISZCZOŁ, ZAKŁAD PRODUKCYJNO USŁUGOWY BŁAŻEJ KACZMARCZYK .

MICHAŁ MIKLASZEWSKI: - No cóż, awarie czasami się zdarzają i nie wszystkie da się przewidzieć. Tak też było i w tym przypadku. Nie ma co jednak narzekać. Odcinki specjalne były świetnie, pogoda piękna, kibiców masa, a i nasza jazda nie była jakoś ślamazarna, więc czerpaliśmy wiele radości z pokonywanych kilometrów. Należy podkreślić, że cały czas poznawaliśmy nową dla nas Astrę. Auto, mimo że już nie najnowsze, daje wiele frajdy z jazdy. Musimy dopracować jeszcze parę elementów i myślę, że wtedy będzie wszystko w porządku. Dziękujemy wszystkim za pomoc w starcie oraz fenomenalnym kibicom za tłumne przybycie na rajd. Do zobaczenia! Fot. Skarbimir Pięta.

Maciejewski/Kowalski

PIOTR MACIEJEWSKI: - Ponownie powtórzyły się problemy z hamulcami, jakie mieliśmy na Rajdzie Valasska. Po niespełna 2 km odcinka testowego pedał wpadał w podłogę i jazda była już bardzo niebezpieczna. Nie pomogły nowe klocki, odpowietrzanie itd, więc na sobotni etap zdecydowaliśmy się zamontować sprawdzony zestaw szutrowy. Zdawałem sobie sprawę, że hamulce będą słabsze, ale liczyłem na to, że będą działać w każdej sytuacji i nie będzie niespodzianek. Niestety, pomimo takiej zmiany problem wrócił już podczas pierwszego odcinka i po pętli zdecydowaliśmy się wycofać z rajdu, żeby nie zrobić czegoś głupiego. Szkoda rajdu, bo wyniki odcinka testowego były dla nas bardzo optymistyczne. Koleją rundę musimy odpuścić, więc pojawimy się dopiero podczas Rajdu Polski.

PIOTR KOWALSKI: - Z tego co wiemy, problem z asfaltowymi hamulcami ma większość zespołów, które używają wersji Fiesty R2, więc możemy się spodziewać, że Ford szybko wprowadzi jakąś poprawkę w homologacji. Póki co, musimy sami się zastanowić, jak sobie z tym poradzić. W sumie to ogólnie jest kłopot z dostępnością klocków hamulcowych do tego auta. Na Elmot mieliśmy w zasadzie wszystko na styk i nie było możliwości, żeby kupić coś na zapas, a takie elementy zawsze powinny być na rezerwę. Do naszego kolejnego startu mamy trochę czasu, więc musimy skupić się na testach i wszystko dokładnie posprawdzać aby wyeliminować tzw „kłopoty wieku niemowlęcego”, bo przecież nasza Fiesta to samochód nowy i jeszcze do końca nie sprawdzony i przetestowany.

Tomasz Porębski

TOMASZ PORĘBSKI: - Elmot to bardzo piękny rajd, jednak tegorocznej edycji nie mogę zaliczyć do udanych. Od samego początku nie miałem dobrego tempa, co przekładało się na słabe czasy. Samochód przygotowany przez Top Racing spisywał się bardzo dobrze. Nie mieliśmy poważniejszych problemów, choć musimy popracować trochę nad ustawieniami zawieszenia. Współpraca ze Sławkiem Grabarkiewiczem układała się także bez zarzutu, wręcz bardzo dobrze. Znam powód mojej słabszej dyspozycji i myślę, że podczas Rajdu Lotos będzie dobrze. Mam nadzieję, że na szutrach się zrewanżujemy i powalczymy o najwyższe lokaty. Warto przy okazji zwrócić uwagę, jak fantastyczny jest w tym roku poziom rywalizacji w CRT. Konkurencja jest tak silna, że naszym C2-R2 Max trzeba cisnąć na maksa od początku do końca i nie ma miejsca na błędy, bo rywale wykorzystują to bezlitośnie.
Start zespołu w Rajdzie Elmot wspierali: Riders Energy Drink oraz dystrybutor marki IRIMO - narzędzia dla profesjonalistów.

Włodarczyk/Skrzywan | Fot. cliocup.pl

MIROSŁAW WŁODARCZYK: - Bardzo się cieszymy, że udało nam się w całości i bez większych przygód ukończyć pierwsza rundę Clio Cup, mimo że wydarzenia z odcinka testowego nie napawały nas optymizmem. Z powodu naszego błędu na testowym „wybuchła” nam skrzynia biegów, co spowodowało spore zniszczenia pod maską naszej Cliówki. Kilkunastogodzinna praca naszych mechaników, która zakończyła się na godzinę przed naszym startem spowodowała, że udało się przystąpić do rywalizacji. W tym miejscu bardzo im za to dziękujemy. Za pomoc dziękujemy także warsztatowi samochodowemu Auto Speedway w Walimiu, a także zespołowi 2Brally. Dawno nie siedziałem w rajdówce i przerwa wyraźnie dała o sobie znać, jednak powoli nabieraliśmy pewności w jeździe i kilometry które pokonaliśmy, są bardzo cenne. Wiemy co musimy poprawić przed kolejną eliminacją i mamy nadzieję, że uda nam się nawiązywać walkę z czołówką pucharu.

PAWEŁ SKRZYWAN: - Po półrocznej przerwie nie mogłem się doczekać następnego startu. Rajd Elmot uważam za bardzo udany, ponieważ zebraliśmy nowe doświadczenia, które na pewno przydadzą się w kolejnej części sezonu. Następnym naszym startem będzie czeski Rajd Bohemia, który będzie niezwykle interesujący, ponieważ będzie przebiegał po nieznanych trasach dla nas, jak i dla naszych konkurentów. Zatem dalsza część sezonu zapowiada się bardzo ciekawie. Do zobaczenia na trasach u naszych południowych sąsiadów! Fot. cliocup.pl

Slawomir Kurdyś | Fot. Tomasz Kaliński

SŁAWOMIR KURDYŚ: - Tegoroczny Elmot nie był dla mnie zbyt szczęśliwy, jednak po przedrajdowych problemach ze skrzynią i sprzęgłem jestem zadowolony, że w ogóle wystartowałem w tych zawodach. W tym miejscu chciałbym gorąco podziękować wszystkim, którzy w zasadzie do ostatniego dnia walczyli z przygotowaniem rajdówki, szczególnie Marcinom Bugajskiemu i Więckowi oraz Wieśkowi Ingramowi. Pierwszy dzień starałem się jechać bardzo ostrożnie, poznać nowy samochód. Niestety, na piątym odcinku ukręciła się półoś i zakończyłem jazdę. W drugim dniu zmagań poczułem się pewniej i zacząłem jechać odważniej. Na os'ie 9 popełniłem jednak błąd, w wyniku którego auto opuściło drogę. Ukończyłem rajd, ale o dobrym wyniku nie było mowy. No cóż, udało się przejechać sporo kilometrów. Wiem, co należy w aucie poprawić. Czeka mnie też olbrzymia praca do wykonania przy ustawieniu zawieszenia, które szczególnie w niedzielę nie zdawało egzaminu. Teraz trzeba podratować auto, bo już w nadchodzącą sobotę będę wraz z Michałem Kasiną walczyć na trasach pierwszej eliminacji Pucharu Łużyc. Tegoroczne starty wspierają: AIR-TECH-BUD, EKF (Europejskie Konsorcjum Finansowe), AQUER, BAR SZAŁAPUT, AUTO-MARCO. Patronat medialny : Radio ESKA, portale: InterMAKS, klasaN3.pl, Bochnianin.pl. Fot. Tomasz Kaliński

MAREK KLEMENTOWICZ: - W końcu z mogliśmy spełnić jedno z marzeń , którym był start BMW M3 E30 w RSMP. W pierwszy dzień pojechaliśmy swoje chcąc zobaczyć, gdzie jest nasze miejsce w szeregu I ligi. Okazało się, że 13 pozycja w klasyfikacji generalnej po sześciu odcinkach była dla nas zaskoczeniem. Drugiego dnia zaczęliśmy pętlę z niemałymi przygodami. Ponadto cały czas mieliśmy wrażenie, że auto w wielu momentach traciło moc. Po drugim serwisie stało się jasne, że mamy problem z układem hamulcowym. Przyczyną była awaria pompy hamulca ręcznego, co powodowało, że przy każdym hamowaniu, także nożnym, tylne klocki nie wracały do swojej pozycji blokując koła. W konsekwencji nie było możliwości, żeby wystartować do przedostatniego odcinka i musieliśmy skorzystać z systemu SupeRally. Pomimo to jesteśmy zadowoleni z naszego debiutu w RSMP. Na pewno będziemy chcieli wzmocnić seryjny silnik oraz dopracować parę szczegółów, które pozwolą nam z pewnością uzyskiwać lepsze czasy. Chcieliśmy także pogratulować naszej konkurencji z HR13, załodze Virnik/ Hryniuk za bardzo dobre czasy uzyskiwane na odcinkach. Mamy nadzieję, że po tym rajdzie klasa HR zostanie bardziej doceniona, i będzie wyżej ustawiana przez organizatorów przy tworzeniu list startowych. Wszystkim licznie zgromadzonym kibicom serdecznie dziękujemy za doping. Dzięki temu wiemy, że pomimo wielu przeciwności losu, które podcinały nam skrzydła, warto jest startować i przeżywać takie chwile.
Co do przyszłych startów, wszystko uzależnione jest od sponsorów. Na chwilę obecną nie jesteśmy w stanie nic powiedzieć na temat kolejnych występów ale mamy nadzieję, że uda się dopiąć budżet i wystartować w kolejnych asfaltowych eliminacjach RSMP.
Start załogi Klementowicz/Klementowicz możliwy był dzięki firmom: Ocynkownia Śląsk, Kamico, Interstone, Ferro Carbo, Adria.

MACIEJ RZEŹNIK: - To był świetny rajd. Jestem naprawdę szczęśliwy z tego, że udało nam się osiągnąć metę tego klasyka i to na tak dobrym miejscu. Trasy tej imprezy są niezwykle wymagające, a jazda po nich cieszy i daje ogromną satysfakcję. Myślę, że cały rajd przejechaliśmy dobrym, szybkim tempem, a progres uzyskiwany na poszczególnych próbach bardzo mnie cieszy. Jak już podkreślałem wcześniej, nie znałem tras tego rajdu, bo w zeszłym roku swój udział w Elmocie zakończyliśmy przedwcześnie. Tym razem wszystko poszło zgodnie z planem, a dużym zaskoczeniem dla mnie była słynna Michałkowa. Przyznam, że to jeden z najtrudniejszych odcinków, na których startowałem i tam straciliśmy zdecydowanie najwięcej cennych sekund. Obiecujemy jednak, że za rok i tam będziemy utrzymywać właściwe tempo. Naszym celem była meta i polepszanie swoich czasów na poszczególnych próbach. Potrzebujemy jeszcze wielu kilometrów spędzonych w samochodzie klasy Super 2000, aby jeździć szybciej i pewniej. Na Elmocie nie zapominaliśmy o kibicach. Staraliśmy się dawać Wam wiele radości i mam nadzieję, że przejazdy naszej załogi pozostaną Wam w pamięci na długo. Wielkie dzięki za Wasze wsparcie i do zobaczenia na kolejnym rajdzie!

Bełtowski/Drahan

MARCIN BEŁTOWSKI: - Myślę, że pierwsza eliminacja RSMP w tym roku była udana dla całego zespołu. Tak jak można było się tego spodziewać, rajd był bardzo trudny i wymagający, zarówno dla zawodników, jak i dla samochodów. Pierwszego dnia mieliśmy problemy techniczne z samochodem i zdajemy sobie sprawę, że czasy mogły być lepsze. Drugiego dnia wszystko przebiegało już bez zarzutów, jechaliśmy dobrym tempem co pozwoliło nam zająć punktowane miejsce. Chciałbym podziękować całemu zespołowi za ogrom pracy, jaki wykonał podczas tego rajdu oraz sponsorom, bez których start nie byłby możliwy. Mam nadzieję, że w kolejnych rajdach także zapunktujemy. Pozdrawiam wszystkich fanów rajdów, dziękuję za wsparcie, doping i do zobaczenia.
Zachęcam do obejrzenia galerii zdjęć oraz filmów z Krause 38 Rajdu Elmot na www.beltowski.pl., a już w najbliższy weekend majowy, zapraszam wszystkich na pierwszą i drugą eliminację GSMP, która odbędzie się w Korczynie.

PAWEŁ DRAHAN: - Świetny rajd, fantastyczna pogoda i tłumy kibiców przy trasie. W takich rajdach i w takiej atmosferze chce się startować, być częścią takiego wspaniałego widowiska. Cóż mogę powiedzieć, ceiszymy się z pierwszych punktów w tym sezonie. Rajd był piekielnie trudny, ale dla nas udany pod wieloma względami. Czekamy na kolejną eliminacje, która odbędzie się w dniach 14-16 maja i postaramy się powalczyć kolejny raz o dobry wynik dla nas i dla całego zespołu.
Partnerzy zespołu Bełtowski Motosport: Franco Feruzzi, Eko Standard, Volkswagen Audi Subaru Bełtowski.

Piotrowski/Pleskot

ARIEL PIOTROWSKI: - Sobotni etap był dla nas próbą oswojenia się z nowym samochodem, ponieważ przed rajdem nie mieliśmy możliwości go przetestować i dobrać optymalnych ustawień. Po pierwszej pętli sobotniego etapu zmieniliśmy ustawienia w naszym aucie i powoli zaczęliśmy odrabiać. Do niedzielnego etapu podeszliśmy bardzo bojowo, z nastawieniem na odrabianie strat i to nam się udawało w 100%, ponieważ już po pierwszych trzech odcinkach awansowaliśmy na 2 pozycję. Na kolejnych oesach powiększaliśmy przewagę nad resztą stawki Citroenów i prowadziliśmy zaciętą walkę z braćmi Bębenkami, ale niestety, awaria na dojazdówce do 14 odcinka specjalnego wyeliminowała nas z walki o wysoką lokatę. Jest nam bardzo smutno z tego powodu, ale na pewno się nie załamujemy i będziemy walczyć na kolejnym rajdzie.

Butruk/Wilk

KAMIL BUTRUK: - Płynna, równa i bezbłędna jazda okazała się kluczem do właściwego wyniku na mecie. Nie obyło się bez niewielkiego problemu technicznego. Na trzecim sobotnim odcinku specjalnym z powodu awarii wodzików skrzyni biegów, przejechaliśmy kilka kilometrów tylko na trzecim biegu, stąd też znaczna strata czasowa. Na szczęście udało nam się dotrzeć do serwisu oddalonego aż o 50 kilometrów i nasi mechanicy poradzili sobie z tą usterką. Dzięki temu mogliśmy kolejne OS-y przejechać już sprawnym autem. Dalej wszystko szło zgodnie z planem. Z odcinka na odcinek jechało się nam z Maćkiem coraz pewniej i szybciej. Samochód poza tą, jak się okazało drobną usterką, spisywał się znakomicie. Poza tym mnóstwo kibiców i fantastyczna pogoda sprawiła, iż mieliśmy dodatkową frajdę z jazdy.

MACIEJ WILK: - To z pewnością jeden z naszych najbardziej udanych występów w Mistrzostwach Polski. Choć rajd nie należy do naszych ulubionych, tym razem wszystko poszło po naszej myśli. Cieszę się bardzo, że Kamil coraz lepiej czuje się za kierownicą Mitsubishi Lancera. Nasz wynik to wspaniały początek sezonu. Motywuje nas to z pewnością do jeszcze cięższej pracy podczas przygotowań do kolejnych startów. RallyTechnology i Marczukiewicz MotoSport perfekcyjnie przygotował samochód i doskonale serwisował go podczas zawodów.
Sponsorami zespołu są: Agencja Reklamowa PLUS - wielkoformatowe winylowe reklamy na budynkach w całej Polsce oraz Motul Kraków - oleje samochodowe.

Frycz/Rathe

SEBASTIAN FRYCZ: - Mimo dobrego wyniku jaki osiągnęliśmy w rajdzie widzę, że półtora roczna przerwa w startach zrobiła swoje. Założenie było takie, żeby pojechać równym i szybkim tempem co ostało zrealizowane w stu procentach. Drugiego dnia trochę stresu przysporzyła nam szwankująca skrzynia biegów. Osiągnęliśmy metę na wysokim, czwartym miejscu w klasyfikacji generalnej i to jest dla nas najważniejsze. Rajd pokazał, że samochody S2000 mimo zmiany przepisów dla aut N-grupowych, są nadal szybsze od N-ek. Jeżeli chodzi o konkurentów, to Kajtek jest na dzień dzisiejszy poza naszym zasięgiem a z pozostałymi kierowcami grupy N jesteśmy w stanie konkurować. W ciągu następnych kilku dni podejmę decyzję o kontynuacji startów w tym sezonie. Niestety, rajdy pochłaniają masę czasu i pogodzenie tego ze sprawami zawodowymi jest niezwykle trudne. Jeżeli zdecyduję się na dalsze starty w sezonie 2010 to moim celem będzie rywalizacja z Kajtkiem.
Partnerami Sebastiana Frycza i Jacka Rathe podczas Krause 38. Rajdu Elmot byli Powermed, Tedex, Sonax oraz Dwór Świętoszówka.

Bębenek/Bębenek

MICHAŁ BĘBENEK: - Jestem niesamowicie szczęśliwy. Wygraliśmy wszystko, co było można. Po zaciętej walce w Citroën Racing Trophy oraz rywalizacji z Robertem Kujawskim udało nam się wygrać klasyfikację grupy R, dojechaliśmy także do mety na dziewiątym miejscu w klasyfikacji generalnej rajdu. Jestem pod dużym wrażeniem możliwości Citroëna C2 R2 Max. Z odcinka na odcinek auto zaskakiwało mnie pozytywnie, prowadziło się bardzo przewidywalnie. Dziękuję ekipie serwisowej High-Tec za perfekcyjnie przygotowanie samochodu oraz kibicom za udzielony doping i wsparcie. Nie ukrywam, że jechaliśmy na rajd z dużymi obawami. Rywalizacja podczas dwóch dni zmagań była bardzo zacięta. Czołówka CRT jechała bardzo szybko i naprawdę musiałem mocno cisnąć, aby utrzymać wynik. Cały czas walczyliśmy z naciskającymi nas kolegami i nie mogliśmy sobie pozwolić na najmniejszy błąd.
Podziękowania należą się naszym sponsorom: BlachStal, Igloo, Kominus, Recaro, Citroën Wanicki, AQQ, Imex i Recaro4you, dzięki którym wystartowaliśmy w tym rajdzie. Osoby odpowiadające za Puchar Citroëna w Polsce przygotowały rzeczywiście wspaniałe warunki do rywalizacji, od wsparcia technicznego zaczynając, poprzez obsługę PR’ową, na nagrodach kończąc. Mam nadzieję, że kolejne siedem eliminacji będzie również przygotowane tak perfekcyjnie przez Citroën Polska jak podczas Krause 38. Rajdu Elmot.

Dytko/Kuśnierz

PAWEŁ DYTKO: - Wystartowaliśmy bardzo dobrze ale już na trzecim odcinku pierwszego etapu po dość mocnym dobiciu okazało się, że mamy zbyt miękkie zawieszenie. Amortyzator dobił do końca i wyskoczył przekaźnik pompy paliwa unieruchamiając nas na oesie. Zanim zlokalizowaliśmy usterkę, uciekły nam 4 minuty, na szczęście pojechaliśmy dalej. Ten pech podciął nam skrzydła ale drugiego dnia wróciliśmy do walki. Tempo było niezłe, choć o wygraniu grupy N nie było mowy. Kajtek był poza jakimkolwiek zasięgiem, za to walka o drugie miejsce była otwarta. Tu walczyliśmy do końca z Łukaszem Habajem, Sebastianem Fryczem i Kamilem Butrukiem. Tym razem pech dopadł konkurencję, bo i Łukasz i Sebastian mieli problemy. Gdy myśleliśmy, że już wszystko jest poukładane, organizatorzy dopisali nam 10 sekund kary za otarcie szykany i w sumie skończyliśmy dzień na trzecim miejscu w grupie N i siódmym w generalce. Żal mi tegorocznego Elmotu. Rajd nie ułożył się po naszej myśli. Zdając sobie sprawę z tego, że w tym sezonie opuszczę kilka eliminacji szutrowych, ważny dla mnie jest każdy punkt. Ze Świdnicy niestety, nie wywieźliśmy tylu punktów, ile chcieliśmy i to nam trochę pokrzyżowało plany. Teraz przed nami ponad dwumiesięczna przerwa, bo pojedziemy dopiero Rajd Bohemii. Nie wykluczam jednak startu w jakimś wyścigu górskim w ramach treningu. Współpraca z Michałem układa się bardzo dobrze i poza usterką z trzeciego odcinka nie mieliśmy żadnych problemów technicznych. Musimy wprowadzić jedynie delikatne korekty w ustawieniu zawieszenia. Teraz skupiamy się na przygotowaniu auta dla Stefana Karnabala, który już za dwa tygodnie wystartuje nim w kolejnym rajdzie. Na koniec podziękowania dla sponsorów - PHU TANK, POL-KRUSZ oraz Urzędu Miejskiego w Nysie i Urzędu Marszałkowskiego w Opolu.

Kuchar/Dymurski

TOMASZ KUCHAR: - Jesteśmy bardzo szczęśliwi, bowiem wygranie tak trudnego rajdu, w tak trudnych warunkach, z dużą ilością pozimowego piasku i kamieni, z tak silną konkurencją, daje dosyć dużą satysfakcję. Przed rajdem uważaliśmy, że nasze tempo nie powinno być najgorsze, ale tak naprawdę nie wiedzieliśmy, jak się ono ma do tempa naszej nowo dozbrojonej konkurencji. Poza tym nikt nie znał osiągów na polskich, szybkich odcinkach specjalnych, samochodów grupy N - odchudzonych i wyposażonych w większą zwężkę. Okazało się, że jedziemy całkiem sprawnie i po pierwszym dniu prowadzimy w rajdzie. Już kilkukrotnie byłem bardzo, bardzo blisko wygrania Elmotu i za każdym razem albo defekt techniczny, albo kapeć, albo mój błąd powodował, że tak się nie stało. Tym razem obiecałem sobie, że nie damy sobie wydrzeć zwycięstwa i jechaliśmy, tam gdzie się dało, na absolutne 100 procent możliwości, a tam, gdzie było dużo dziur, czy groźnych dla opon cięć, bardzo rozsądnie i spokojnie. Dziękuję tradycyjnie Danielowi i całemu zespołowi za świetną pracę, a wszystkim kibicom za gorący i bezpieczny doping.

DANIEL DYMURSKI: - Jedno jest pewne - Krause 38. Rajd Elmot zapamiętam na długo. Oczywiste jest, że nie może być inaczej, gdy odnosi się pierwsze w karierze zwycięstwo w klasyfikacji generalnej rajdu zaliczanego do eliminacji Mistrzostw Polski. Tym bardziej cieszy mnie fakt, iż nastąpiło to na moim ulubionym, praktycznie domowym rajdzie - to naprawdę wspaniałe uczucie. Przede wszystkim chciałbym ten wynik zadedykować mojej żonie i córeczce oraz podziękować całemu zespołowi za perfekcyjną pracę, a także kibicom za wspaniały doping podczas całego weekendu.

Chmielewski/Hundla

JANEK CHMIELEWSKI: - Zgodnie z naszymi oczekiwaniami, walka od samego początku była zacięta i nieprzewidywalna. Nie pamiętam rajdu, kiedy aż 6 załóg w mojej klasie mogło pochwalić się wygranym odcinkiem specjalnym. Nam również to się udało. W sobotę jechało mi się zdecydowanie lepiej, w niedzielę nastąpił spadek formy, ale i tak obroniliśmy miejsce na podium. Pojawienie się w CRT doświadczonych braci Bębenków, którzy startują już chyba 13 sezon w RSMP, podniosło poziom rywalizacji. Drugie miejsce właśnie za nimi uważam za satysfakcjonujący wynik, który pozwala optymistycznie patrzeć w przyszłość. Dziękuję sponsorom: dystrybutorowi narzędzi marki NEO, firmom PETROELTECH oraz CNG Auto za umożliwienie startu, a za patronat medialny radiu RMF FM oraz magazynowi Eurostudent.

ROBERT HUNDLA: - To chyba mój pierwszy Elmot, który przejechałem bez jakichkolwiek przygód… Bardzo cieszę się, że jesteśmy na mecie odnotowując na początek sezonu RSMP i CRT bardzo dobry wynik. To nasz pierwszy wspólny start i myślę, że współpraca przebiegała w bardzo dobry sposób. Nasze solidne przygotowania przed rajdem przyniosły dobry rezultat i od pierwszego OS-u mogliśmy jechać szybko, pewnie i bezpiecznie. Mam nadzieję, że każdy kolejny rajd będzie jeszcze lepszy. W imieniu moim i Janka składam podziękowania dla mechaników oraz wszystkich pozostałych członków zespołu za umożliwienie nam uzyskania tego świetnego wyniku. Pozdrawiam wszystkich kibiców i do zobaczenia na Kaszubach, na Rajdzie Lotos!

Szeja/Szeja

JAROSŁAW SZEJA: - Jesteśmy bardzo szczęśliwi! To był nasz debiut w Mistrzostwach Polski i od razu udało się odnieść zwycięstwo w klasyfikacji generalnej ClioCup. Wygraliśmy również oba etapy, więc ze Świdnicy wywozimy komplet cennych punktów. Wygrana smakuje tym bardziej, że była wynikiem bardzo zaciętej walki o ułamki sekund, za co bardzo dziękuję naszym konkurentom. Od kolejnego rajdu mają dołączyć do rywalizacji dwie kolejne załogi, które pewnie jeszcze bardziej uatrakcyjnią walkę o tytuły mistrzowskie w Pucharze Clio. Następny nasz start - Rajd Bohemia w Czechach dopiero za dwa miesiące, a więc przerwę planujemy poświęcić na jeszcze lepsze przygotowanie naszej rajdówki oraz niezbędne dopięcie budżetu. Bardzo chciałbym podziękować za udzielone wsparcie naszym sponsorom: RUDY PROJECT oraz URZĘDOWSKI, a także pozostałym naszym partnerom: TVS, OX.pl, OES Records, Maxxifoto, Auto Serwis Tomasz Kiecoń, P.design oraz TWA Group Polska.

Bubik/Przybylski

KRZYSZTOF BUBIK: - Podczas pierwszego dnia mieliśmy problemy ze słabym zawieszeniem, przez co zanotowaliśmy spore straty, ale drugiego dnia na szczęście udało się je nadrobić. Walka była wyrównana. Razem z Jarkiem Szeją i Jackiem Płonką toczyliśmy bardzo wyrównaną walkę. Jestem niesamowicie zadowolony, że mój debiut w RSMP od razu zaowocował zdobyciem 2. miejsca w ClioCup. Myślę, że zasłużyliśmy na taki finał Elmotu.

Płonka/Pochroń

JACEK PŁONKA: - Na ostatnim oesie pierwszego dnia straciliśmy wspomaganie kierownicy i dodatkowo mieliśmy awarię alternatora. Przez to spóźniliśmy się 10 minut na PKC i dostaliśmy prawie 1,5 minuty kary, co finalnie zaowocowało 3. miejscem w generalce ClioCup. W czołówce było bardzo duże ciśnienie, bo ścigaliśmy się dosłownie na sekundy, a ostatecznie od pierwszego miejsca dzieliły mnie 0,3 s (nie licząc kary). Jeszcze nigdy nie ścigałem się na takim poziomie i jestem bardzo zadowolony ze swojej końcowej lokaty.

Streer/Stasz

MICHAŁ STREER: - Pierwszy dzień zakończyliśmy na 3. miejscu w ClioCup. W niedzielę mieliśmy mniej szczęścia i na ostatnim odcinku złapaliśmy kapcia, który wykluczył nas z pierwszej trójki Pucharu. Rajd Elmot to trudna impreza, z niebezpiecznymi cięciami. Myślę, że organizator naszego Pucharu powinien na to zwrócić większą uwagę i zapewnić nam bardziej odpowiednie opony, przez co byłoby bezpieczniej i ciekawiej. Będąc ostatecznie na 4. miejscu, odczuwam niestety ogromny niedosyt.

Orski/Jastrzębski

KRZYSZTOF ORSKI: - Plan był taki, żeby dojechać do mety Elmotu. Jest to rajd dla odważnych, którzy nie lubią zdejmować nogi z gazu. Pierwszy dzień jechaliśmy ostrożnie i czasy były słabe. Była to powiedzmy, awaria łącznika pedałów z kierownicą, a poważniej mówiąc - muszę z powrotem wbić się w rytm po dwóch latach przerwy w rajdach i przyzwyczaić się do jazdy samochodem bez szpery. Ogólnie było pozytywnie i pochwała należy się też chłopakom z 2Brally za organizację ClioCup.

Mikiewicz/Zdrojewski

ADRIAN MIKIEWICZ: - Cały Elmot stał pod znakiem awarii - najpierw przedniego zawieszenia, a później tylnego. Ponieważ jechaliśmy bez własnego serwisu, Bartek Boruta pożyczył nam przednie zawieszenie, za co mu serdecznie dziękuję. Tylne niestety zostało seryjne i w pewnym momencie na podbiciu nie wytrzymało. Tył samochodu poszedł bokiem i zakończyło się to dachowaniem - takim sposobem nie ukończyliśmy rajdu. Nam na szczęście nic się nie stało, a samochód wymaga jedynie kosmetycznych poprawek.

PAWEŁ SERAFIN: - Już na pierwszym odcinku dopadły nas awarie i podjęliśmy decyzję o wycofaniu się z rajdu. Były to problemy z kołami, oponami, a wszystko skończyło się urwaną półosią. Kiedy felgi wróciły z proszkowania okazało się, że firma nie zrobiła tego tak, jak powinna i na ciasnych nawrotach spadały nam z nich
opony. Nie chcieliśmy ryzykować wypadku, dlatego odpuściliśmy, ale mamy zamiar nad tym porządnie popracować i nie dopuścić ponownie do takiej sytuacji.

Sołowow/Baran

MICHAŁ SOŁOWOW: - Pierwszy dzień był całkiem fajny. Dużo śliskiego asfaltu, fajne odcinki. Drugi dzień dużo szybszy, jeden dobry odcinek dookoła jeziora. Niewątpliwie bohaterem tego rajdu jest Tomek Kuchar, jechał fantastycznie i drugiego dnia nas wszystkich zdemolował. Nam udało się obronić przed Leszkiem Kuzajem, jesteśmy na drugim miejscu. Nie mieliśmy jakiś wyjątkowych przygód na trasie, no może poza tą dotkniętą szykaną na 11 oesie. Ale nie miałem pojęcia, że ją potrąciliśmy. Został ślad na samochodzie, więc pewnie o coś musieliśmy się otrzeć, zupełnie tego nie czułem. Fiesta ma na pewno spory potencjał ale musimy jeszcze popracować i wycisnąć z tego auta jak najwięcej. Mam tu na myśli kierowcę, zawieszenie, hamulce - cały ten komplet. Myślę, że nam to się uda przed kolejnym rajdem.

MACIEK BARAN:
- To nasz najlepszy Elmot, bo pierwszy raz zajęliśmy drugie miejsce. Do tej pory kończyliśmy na trzecim stopniu podium. Fajny rajd, zacięta walka do końca, sporo emocji. Samochód sprawował się doskonale, nie było żadnych problemów, jesteśmy bardzo zadowoleni.

Kajetanowicz/Baran

KAJETAN KAJETANOWICZ: - Jestem naprawdę zadowolony z czasów uzyskiwanych podczas Rajdu Elmot. Pierwsza runda była dla nas udana, poza jednym odcinkiem, na którym musieliśmy zmieniać koło. Na większości oesów uzyskiwaliśmy czasy w pierwszej trójce. To dobrze rokuje, ale nie oznacza, że cały sezon pójdzie tak dobrze, choć będę robił wszystko, co w mojej mocy. Jak widać samochód, którym dysponujemy, doskonale pozwala nam podejmować rywalizację w ścisłej czołówce stawki. Jestem naprawdę zadowolony. To był ciekawy rajd i dobre rozruszanie się przed dalszą częścią sezonu. Dziękuję za wsparcie wszystkim partnerom naszego Zespołu: marce paliw LOTOS Dynamic, LOTOS Oil, Subaru Import Polska, STP, Klonex, Keratronik oraz SJS, którzy dopingowali nas podczas Elmotu na oesach i w parku serwisowym.

JAREK BARAN: - Zaliczyłem swój siedemnasty Rajd Elmot, ale w tym roku było też coś nowego - pierwszy raz jechałem ten rajd z Kajetanem. Tomek Kuchar i Daniel Dymurski zaprezentowali fenomenalną formę i nie można po prostu odliczać czasów i robić jakiś klasyfikacji, których nie było. Ale gdyby nie przebita opona to rywalizacja mogłaby jednak wyglądać inaczej. Doping kibiców na trasie i w strefie był fenomenalny - takie gesty dodają sił do walki i bardzo za nie dziękujemy. Cieszę się, że my też pokazaliśmy prędkość, wygraliśmy kilka odcinków, na pozostałych byliśmy w ścisłej czołówce. Myślę, że konkurenci będą mieli głowy pełne myśli przed kolejnymi rajdami. Pierwsza eliminacja zakończyła się, sezon rozpoczęty. W tym roku jest jeszcze siedem rund i wszystko przed nami.

Poprzedni artykuł Elmot dla Tomka Kuchara
Następny artykuł Olympus Rally dla Pastrany

Najciekawsze komentarze

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska
Filtry