Mówią po Elmocie
PIOTR KROTOSZYŃSKI: - Chciałbym podziękować wszystkim, którzy przyczynili się do odrodzenia klasy N3 w RSMP.
Rajd Elmot, jak już mówiłem, jest moim ulubionym rajdem asfaltowym i jestem bardzo szczęśliwy, że udało nam się go wygrać. Walka trwała od pierwszego do ostatniego oesu, co przypomniało mi czasy Pucharu Seicento. W sobotę pierwszą pętle jechaliśmy trochę za wolno, na drugiej przyspieszyliśmy, ale wypadek załogi Antonow/Śliwa zatrzymał nas na OS 5. Kolejny odcinek pojechaliśmy mocno zdekoncentrowani. Całe szczęście, że chłopakom nic się nie stało, bo wypadek wyglądał bardzo poważnie. Podczas niedzielnego etapu nie obyło się bez błędów, ale okazało się, że nie tylko my je popełniliśmy i ostatecznie wygraliśmy. Dziękuję za wspaniałą walkę Rafałowi Janczakowi i Herbiemu. Szkoda, że Rafał miał wypadek i nie dojechał.
Dziękujemy za wsparcie firmom HYDROMEGA hydraulika siłowa, POLSAD oraz Wojskowemu Instytutowi Techniki Pancernej i Samochodowej, a także wszystkim osobom z naszego serwisu. Osiągnięty wynik to również Wasza zasługa. Duże słowa uznania również dla, miejmy nadzieję, naszego nowego inżyniera serwisu Leszka Walczaka za pomoc w koordynowaniu działań.
MACIEJ CYWIŃSKI: - Bardzo się cieszę, że podczas swojego pierwszego występu w RSMP dojechaliśmy do mety. Rajd Elmot był dla nas z założenia przede wszystkim okazją do nauki i wydaje mi się, że bardzo dobrze odrobiliśmy tę lekcję. Pierwszego dnia skoncentrowaliśmy się na nawiązaniu współpracy z samochodem, stąd uzyskany wynik nie był dla nas w pełni satysfakcjonujący, jednak szybko wyciągnęliśmy odpowiednie wnioski. Samochód sprawował się bez zarzutów i już w niedzielę poczuliśmy się pewniej w naszym Clio. Zaczęliśmy w końcu atakować i od razu znalazło to odzwierciedlenie w lepszych czasach. Na odcinkach uzyskiwaliśmy drugie i trzecie czasy w klasie, co w ostatecznym rozrachunku dało nam 3 miejsce w klasie N3 na zakończenie drugiego dnia i 4 miejsce w klasie w całym rajdzie.
Jak zwykle nie zawiedli nas kibice, którzy wiernie nas dopingują w każdym zakątku Polski - oraz partnerzy: Jobi - Systemy Ociepleniowe i Materiały Budowlane, warszawski tor kartingowy Pole-Position, kosmetyki samochodowe Provaco oraz magazyn tuningowy „GT”, którym bardzo dziękujemy za wsparcie. Nie możemy się już doczekać Rajdu Lotos Balic Cup, bo na szutrach zawsze czuliśmy się najlepiej, więc zapraszamy do Gdańska i obiecujemy kolejny weekend emocji.
MACIEJ LONGOTA: - Ostatni raz na ostro jeździłem rajdówką na Rajdzie Zamkowym. Nie liczę Barbórki, bo to taki KJS. Tak że bez treningu wystartowałem do pierwszej w moim życiu eliminacji RSMP. Pierwszą pętlę pojechaliśmy chyba za bardzo asekuracyjne, zwłaszcza Michałkową, na której mieliśmy bardzo słaby czas. Kolejne oesy staraliśmy się jechać trochę szybciej, jednak uzyskiwane czasy pozostawiały wiele do życzenia. Jechałem z Maćkiem pierwszy raz i próbowaliśmy się zgrać. Drugiego dnia poranek przywitał nas wspaniałą pogodą. Na pierwszym serwisie zdecydowałem, aby założyć miękkiego slicka na przód i miękkiego ciętego na tył. Myślałem, że po chłodnej nocy asfalt będzie dosyć mocno wychłodzony i taki zestaw zrobi dobrą robotę. Po pierwszym odcinku wiedzieliśmy już, że popełniłem ogromną pomyłkę. Slicki się topiły!!! Na kolejnym serwisie założyliśmy już średnią mieszankę i było zdecydowanie lepiej. Naszym celem było ukończenie tego rajdu i zebranie jak największego doświadczenia z przejechanych kilometrów. Maciej Handwerker - bardzo doświadczony pilot, wprowadził w moim opisie sporo poprawek i otworzył mi oczy na wiele ważnych rzeczy, które mam nadzieję, zaprocentują w przyszłości. Trasy fantastyczne, ale bardzo zdradliwe. Wszędzie pełno drobnych kamieni i piachu. Fantastyczna pogoda. Niestety, nie wiem, kiedy zobaczymy się ponownie na trasie, ponieważ mam duży problem z dopięciem budżetu. Jeśli nie znajdziemy sponsora, może się okazać, że wystartujemy jeszcze w Rajdzie Rzeszowskim i to będzie koniec przygody z N3 i RSMP. Na pewno nie wystartujemy w Lotosie, ale już teraz trzymam kciuki za kolegów z klasy N3 i wszystkich pozostałych zawodników Podziękowania dla firmy Net Box i dla moich serwisantów.
RAFAŁ JANCZAK: - Mimo przedwczesnego i chyba dość spektakularnego zakończenia przez nas Rajdu Elmot, na pewno będziemy go długo pamiętać i wspomnienia te będą zdecydowanie pozytywne! Praktycznie od początku okazało się, że w trójkę z Piotrkiem Krotoszyńskim i Herbim tworzymy czołówkę klasy, a różnice pomiędzy nami były minimalne. Pierwszy dzień udało się nam przejechać bardzo czysto i praktycznie bez przygód, nie licząc kilkukilometrowej podróży za Jarkiem Kochmanem, którego dogoniliśmy na wąskiej Michałkowej i jakoś tak klakson naszej Hondy nie przemawiał do głośnej C2-ki (śmiech). Na drugim przejeździe Jarek już przyspieszył i wzorowo zjechał wypatrując nas w lusterkach uważniej (śmiech). Nastroje w zespole przed drugim dniem były wyśmienite, choć pierwszy oes pokazał, że chyba się dobrze nie wyspałem, bo na mecie i po czasie czułem, że za bardzo bałem się wpaść do jeziora (śmiech). Przegraliśmy go z Herbim, a czas ex aequo z Krotoszem zapowiadał niesamowicie wyrównaną walkę! Po całej pętli okazało się, że w klasyfikacji etapu co do dziesiątej części sekundy jesteśmy na równo z Piotrkiem i Tomkiem, tak więc mieliśmy w klasie N3 kwintesencję równego poziomu. Drugi przejazd wokół jeziora pojechaliśmy 7 sekund szybciej niż rano, jednakże załoga ścigającej nas Hondy zrobiła to jeszcze 0,6 s szybciej niż my. Wtedy nastąpił nasz atak na OS 11, ale tak naprawdę nie wiemy czy się udał, bo Krotosz miał przygodę i sporą stratę, my w każdym bądź razie wyszliśmy na 27-sekundowe prowadzenie i wydawało się, że rajd jest w naszej klasie poukładany. Podświadome rozluźnienie okazało się być niczym dobrym, gdyż przez mój ewidentny, szkolny błąd przy wjeździe na Kamionki zsunęliśmy się do rowu i tylko dzięki ofiarnej pomocy kibiców, w tym znajomych, po 40 sekundach ruszyliśmy dalej. Przed ostatnią pętlą mieliśmy więc 6-sekundową w rajdzie, a 11-sekundową na etapie, stratę do lidera. Odwołany oes 13 zmusił nas do podjęcia dość dużego ryzyka na odcinku z Rościszowa do Walimia, i niestety, już po 3 kilometrach staliśmy na poboczu z przemodelowanym prawym tyłem naszego Type-Ra... Gratulujemy zwycięstwa i cudownej walki (ostrząc sobie apetyty na kolejne pojedynki) załodze Krotoszyński/Markiewicz, godnej postawy i dotrzymywania kroku Herbiemu i Bartkowi Holdenmayerowi oraz Leszkowi Kapłanowi, który poczciwą Astrą wcale nie notował dużych strat! Nasz start w rajdzie był możliwy dzięki krac.pl i multiservis.pl, a wzorową obsługę samochodu w świetnej i przewesołej atmosferze zapewniła stajnia TopRacing.net.pl! Dziękujemy!
MARIUSZ ANTONOW: - Rajdu niestety, nie zaliczymy do udanych. Pierwszą pętlę przejechaliśmy asekuracyjnie i spokojnie, a ja zawsze rozkręcałem się od drugiej pętli. Na 4 odcinku specjalnym nabrałem odpowiedniego tempa. 5 odcinek specjalny jechaliśmy szybko, jednak czysto, bez zbędnego ryzyka. Niestety, na spadaniu do Walimia przytrafił nam się wypadek. Nigdy do tej pory nie miałem wypadku, ani na ulicy, ani w rajdzie. Na szczęście wyszliśmy z tego bez szwanku. Wszyscy się dziwili, kiedy później oglądali samochód. Klatka, pasy i fotele doskonale spełniły swoją rolę. Nie tak dawno zmieniłem klatkę na nową, najbardziej rozbudowaną wersję. Był nawet moment, że żałowałem, bo waga auta strasznie podskoczyła. Od teraz z pewnością nie będę zwracał uwagi na taki szczegół! Nie wiem, kiedy zdołamy odbudować auto, a może przyjdzie czas na nowe, innej marki. Niestety, na chwilę obecną nie mam funduszy na żadną z opcji i zobaczymy, kiedy powrócę na trasy RSMP.
MATEUSZ MAŃKO: - Tegoroczny Rajd Elmot okazał się dla nas pechowy. Po odcinku testowym kończyliśmy dzień pełni optymizmu. Udało się nam ustawić auto pod kątem wymagający odcinków wokół Świdnicy. Niestety, pierwszy dzień dość brutalnie zweryfikował nasze założenia i nadzieje. Już na pierwszym odcinku, tuż przed metą na szybkim, bardzo zabrudzonym zakręcie (kamyczki naniesione przez startujące przed nami załogi) wypadliśmy z trasy. Uszkodzenia samochodu okazały się poważne i musieliśmy zakończyć rajd po pierwszym dniu. Wielka szkoda, gdyż jak pokazał dzień następny, rywalizacja w klasie N3 była bardzo zacięta. Bardzo nas to cieszy i mobilizuje do walki przed następną eliminacją RSMP. Dziękujemy kibicom za udzieloną pomoc.
i bez przygód. Nie mieliśmy szans na walkę z kolegami w Hondach, dlatego uważamy, że czwarte miejsce na koniec I dnia było dobrą lokatą. Szczególnie miło będziemy wspominamy oes Zagórze Grodno oraz przejazd Michałkowej, fenomenalny i kultowy odcinek, który dawał wiele radości. Niestety, drugi dzień nie był już dla nas tak udany. Na pierwszym odcinku drugiej pętli, już po mecie lotnej, awarii uległa tarcza sprzęgła. Nie byliśmy niestety w stanie kontynuować jazdy
i musieliśmy skorzystać z SupeRally. Wielka szkoda, że rajd tak się ułożył, bowiem mieliśmy wielką ochotę sobie jeszcze pojeździć. Jednak jak już mówiłem, I dzień zmagań dał nam wiele satysfakcji, a zdobyte punkty na pewno przydadzą się pod koniec sezonu. Nie zamierzamy się poddawać i składać broni. Będziemy walczyć dalej o jak najwyższe lokaty w klasie N3. Mało tego, w przyszłym roku znowu mamy zamiar pojawić się na starcie Elmotu i pokazać pechowi, gdzie jest jego miejsce! Podczas tegorocznej rundy nasz start był możliwi dzięki firmom: PRESIDENT ELECTRONICS POLSKA, BBK AUTO CZĘŚCI, AUTOSERWIS SANECZNIK, PRZEDSIĘBIORSTWO HANDLOWO-USŁUGOWE KRZYSZTOF ZNISZCZOŁ, ZAKŁAD PRODUKCYJNO USŁUGOWY BŁAŻEJ KACZMARCZYK .
MICHAŁ MIKLASZEWSKI: - No cóż, awarie czasami się zdarzają i nie wszystkie da się przewidzieć. Tak też było i w tym przypadku. Nie ma co jednak narzekać. Odcinki specjalne były świetnie, pogoda piękna, kibiców masa, a i nasza jazda nie była jakoś ślamazarna, więc czerpaliśmy wiele radości z pokonywanych kilometrów. Należy podkreślić, że cały czas poznawaliśmy nową dla nas Astrę. Auto, mimo że już nie najnowsze, daje wiele frajdy z jazdy. Musimy dopracować jeszcze parę elementów i myślę, że wtedy będzie wszystko w porządku. Dziękujemy wszystkim za pomoc w starcie oraz fenomenalnym kibicom za tłumne przybycie na rajd. Do zobaczenia! Fot. Skarbimir Pięta.
PIOTR KOWALSKI: - Z tego co wiemy, problem z asfaltowymi hamulcami ma większość zespołów, które używają wersji Fiesty R2, więc możemy się spodziewać, że Ford szybko wprowadzi jakąś poprawkę w homologacji. Póki co, musimy sami się zastanowić, jak sobie z tym poradzić. W sumie to ogólnie jest kłopot z dostępnością klocków hamulcowych do tego auta. Na Elmot mieliśmy w zasadzie wszystko na styk i nie było możliwości, żeby kupić coś na zapas, a takie elementy zawsze powinny być na rezerwę. Do naszego kolejnego startu mamy trochę czasu, więc musimy skupić się na testach i wszystko dokładnie posprawdzać aby wyeliminować tzw „kłopoty wieku niemowlęcego”, bo przecież nasza Fiesta to samochód nowy i jeszcze do końca nie sprawdzony i przetestowany.
Start zespołu w Rajdzie Elmot wspierali: Riders Energy Drink oraz dystrybutor marki IRIMO - narzędzia dla profesjonalistów.
PAWEŁ SKRZYWAN: - Po półrocznej przerwie nie mogłem się doczekać następnego startu. Rajd Elmot uważam za bardzo udany, ponieważ zebraliśmy nowe doświadczenia, które na pewno przydadzą się w kolejnej części sezonu. Następnym naszym startem będzie czeski Rajd Bohemia, który będzie niezwykle interesujący, ponieważ będzie przebiegał po nieznanych trasach dla nas, jak i dla naszych konkurentów. Zatem dalsza część sezonu zapowiada się bardzo ciekawie. Do zobaczenia na trasach u naszych południowych sąsiadów! Fot. cliocup.pl
MAREK KLEMENTOWICZ: - W końcu z mogliśmy spełnić jedno z marzeń , którym był start BMW M3 E30 w RSMP. W pierwszy dzień pojechaliśmy swoje chcąc zobaczyć, gdzie jest nasze miejsce w szeregu I ligi. Okazało się, że 13 pozycja w klasyfikacji generalnej po sześciu odcinkach była dla nas zaskoczeniem. Drugiego dnia zaczęliśmy pętlę z niemałymi przygodami. Ponadto cały czas mieliśmy wrażenie, że auto w wielu momentach traciło moc. Po drugim serwisie stało się jasne, że mamy problem z układem hamulcowym. Przyczyną była awaria pompy hamulca ręcznego, co powodowało, że przy każdym hamowaniu, także nożnym, tylne klocki nie wracały do swojej pozycji blokując koła. W konsekwencji nie było możliwości, żeby wystartować do przedostatniego odcinka i musieliśmy skorzystać z systemu SupeRally. Pomimo to jesteśmy zadowoleni z naszego debiutu w RSMP. Na pewno będziemy chcieli wzmocnić seryjny silnik oraz dopracować parę szczegółów, które pozwolą nam z pewnością uzyskiwać lepsze czasy. Chcieliśmy także pogratulować naszej konkurencji z HR13, załodze Virnik/ Hryniuk za bardzo dobre czasy uzyskiwane na odcinkach. Mamy nadzieję, że po tym rajdzie klasa HR zostanie bardziej doceniona, i będzie wyżej ustawiana przez organizatorów przy tworzeniu list startowych. Wszystkim licznie zgromadzonym kibicom serdecznie dziękujemy za doping. Dzięki temu wiemy, że pomimo wielu przeciwności losu, które podcinały nam skrzydła, warto jest startować i przeżywać takie chwile.
Co do przyszłych startów, wszystko uzależnione jest od sponsorów. Na chwilę obecną nie jesteśmy w stanie nic powiedzieć na temat kolejnych występów ale mamy nadzieję, że uda się dopiąć budżet i wystartować w kolejnych asfaltowych eliminacjach RSMP.
Start załogi Klementowicz/Klementowicz możliwy był dzięki firmom: Ocynkownia Śląsk, Kamico, Interstone, Ferro Carbo, Adria.
MACIEJ RZEŹNIK: - To był świetny rajd. Jestem naprawdę szczęśliwy z tego, że udało nam się osiągnąć metę tego klasyka i to na tak dobrym miejscu. Trasy tej imprezy są niezwykle wymagające, a jazda po nich cieszy i daje ogromną satysfakcję. Myślę, że cały rajd przejechaliśmy dobrym, szybkim tempem, a progres uzyskiwany na poszczególnych próbach bardzo mnie cieszy. Jak już podkreślałem wcześniej, nie znałem tras tego rajdu, bo w zeszłym roku swój udział w Elmocie zakończyliśmy przedwcześnie. Tym razem wszystko poszło zgodnie z planem, a dużym zaskoczeniem dla mnie była słynna Michałkowa. Przyznam, że to jeden z najtrudniejszych odcinków, na których startowałem i tam straciliśmy zdecydowanie najwięcej cennych sekund. Obiecujemy jednak, że za rok i tam będziemy utrzymywać właściwe tempo. Naszym celem była meta i polepszanie swoich czasów na poszczególnych próbach. Potrzebujemy jeszcze wielu kilometrów spędzonych w samochodzie klasy Super 2000, aby jeździć szybciej i pewniej. Na Elmocie nie zapominaliśmy o kibicach. Staraliśmy się dawać Wam wiele radości i mam nadzieję, że przejazdy naszej załogi pozostaną Wam w pamięci na długo. Wielkie dzięki za Wasze wsparcie i do zobaczenia na kolejnym rajdzie!
Zachęcam do obejrzenia galerii zdjęć oraz filmów z Krause 38 Rajdu Elmot na www.beltowski.pl., a już w najbliższy weekend majowy, zapraszam wszystkich na pierwszą i drugą eliminację GSMP, która odbędzie się w Korczynie.
PAWEŁ DRAHAN: - Świetny rajd, fantastyczna pogoda i tłumy kibiców przy trasie. W takich rajdach i w takiej atmosferze chce się startować, być częścią takiego wspaniałego widowiska. Cóż mogę powiedzieć, ceiszymy się z pierwszych punktów w tym sezonie. Rajd był piekielnie trudny, ale dla nas udany pod wieloma względami. Czekamy na kolejną eliminacje, która odbędzie się w dniach 14-16 maja i postaramy się powalczyć kolejny raz o dobry wynik dla nas i dla całego zespołu.
Partnerzy zespołu Bełtowski Motosport: Franco Feruzzi, Eko Standard, Volkswagen Audi Subaru Bełtowski.
MACIEJ WILK: - To z pewnością jeden z naszych najbardziej udanych występów w Mistrzostwach Polski. Choć rajd nie należy do naszych ulubionych, tym razem wszystko poszło po naszej myśli. Cieszę się bardzo, że Kamil coraz lepiej czuje się za kierownicą Mitsubishi Lancera. Nasz wynik to wspaniały początek sezonu. Motywuje nas to z pewnością do jeszcze cięższej pracy podczas przygotowań do kolejnych startów. RallyTechnology i Marczukiewicz MotoSport perfekcyjnie przygotował samochód i doskonale serwisował go podczas zawodów.
Sponsorami zespołu są: Agencja Reklamowa PLUS - wielkoformatowe winylowe reklamy na budynkach w całej Polsce oraz Motul Kraków - oleje samochodowe.
Partnerami Sebastiana Frycza i Jacka Rathe podczas Krause 38. Rajdu Elmot byli Powermed, Tedex, Sonax oraz Dwór Świętoszówka.
Podziękowania należą się naszym sponsorom: BlachStal, Igloo, Kominus, Recaro, Citroën Wanicki, AQQ, Imex i Recaro4you, dzięki którym wystartowaliśmy w tym rajdzie. Osoby odpowiadające za Puchar Citroëna w Polsce przygotowały rzeczywiście wspaniałe warunki do rywalizacji, od wsparcia technicznego zaczynając, poprzez obsługę PR’ową, na nagrodach kończąc. Mam nadzieję, że kolejne siedem eliminacji będzie również przygotowane tak perfekcyjnie przez Citroën Polska jak podczas Krause 38. Rajdu Elmot.
DANIEL DYMURSKI: - Jedno jest pewne - Krause 38. Rajd Elmot zapamiętam na długo. Oczywiste jest, że nie może być inaczej, gdy odnosi się pierwsze w karierze zwycięstwo w klasyfikacji generalnej rajdu zaliczanego do eliminacji Mistrzostw Polski. Tym bardziej cieszy mnie fakt, iż nastąpiło to na moim ulubionym, praktycznie domowym rajdzie - to naprawdę wspaniałe uczucie. Przede wszystkim chciałbym ten wynik zadedykować mojej żonie i córeczce oraz podziękować całemu zespołowi za perfekcyjną pracę, a także kibicom za wspaniały doping podczas całego weekendu.
ROBERT HUNDLA: - To chyba mój pierwszy Elmot, który przejechałem bez jakichkolwiek przygód… Bardzo cieszę się, że jesteśmy na mecie odnotowując na początek sezonu RSMP i CRT bardzo dobry wynik. To nasz pierwszy wspólny start i myślę, że współpraca przebiegała w bardzo dobry sposób. Nasze solidne przygotowania przed rajdem przyniosły dobry rezultat i od pierwszego OS-u mogliśmy jechać szybko, pewnie i bezpiecznie. Mam nadzieję, że każdy kolejny rajd będzie jeszcze lepszy. W imieniu moim i Janka składam podziękowania dla mechaników oraz wszystkich pozostałych członków zespołu za umożliwienie nam uzyskania tego świetnego wyniku. Pozdrawiam wszystkich kibiców i do zobaczenia na Kaszubach, na Rajdzie Lotos!
PAWEŁ SERAFIN: - Już na pierwszym odcinku dopadły nas awarie i podjęliśmy decyzję o wycofaniu się z rajdu. Były to problemy z kołami, oponami, a wszystko skończyło się urwaną półosią. Kiedy felgi wróciły z proszkowania okazało się, że firma nie zrobiła tego tak, jak powinna i na ciasnych nawrotach spadały nam z nich
opony. Nie chcieliśmy ryzykować wypadku, dlatego odpuściliśmy, ale mamy zamiar nad tym porządnie popracować i nie dopuścić ponownie do takiej sytuacji.
MACIEK BARAN: - To nasz najlepszy Elmot, bo pierwszy raz zajęliśmy drugie miejsce. Do tej pory kończyliśmy na trzecim stopniu podium. Fajny rajd, zacięta walka do końca, sporo emocji. Samochód sprawował się doskonale, nie było żadnych problemów, jesteśmy bardzo zadowoleni.
JAREK BARAN: - Zaliczyłem swój siedemnasty Rajd Elmot, ale w tym roku było też coś nowego - pierwszy raz jechałem ten rajd z Kajetanem. Tomek Kuchar i Daniel Dymurski zaprezentowali fenomenalną formę i nie można po prostu odliczać czasów i robić jakiś klasyfikacji, których nie było. Ale gdyby nie przebita opona to rywalizacja mogłaby jednak wyglądać inaczej. Doping kibiców na trasie i w strefie był fenomenalny - takie gesty dodają sił do walki i bardzo za nie dziękujemy. Cieszę się, że my też pokazaliśmy prędkość, wygraliśmy kilka odcinków, na pozostałych byliśmy w ścisłej czołówce. Myślę, że konkurenci będą mieli głowy pełne myśli przed kolejnymi rajdami. Pierwsza eliminacja zakończyła się, sezon rozpoczęty. W tym roku jest jeszcze siedem rund i wszystko przed nami.
Udostępnij lub zapisz ten artykuł
Najciekawsze komentarze
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.