KRZYSZTOF SCHENK: - Jadąc na pierwszy rajd po luźniej nawierzchni, w wysłużonym Peugeocie 206, z czterema Fiestami R2 w klasie, nie myślałem o wyniku, ale o nauce jaka mnie czekała.
Już na pierwszym odcinku specjalnym przekonałem się, że szerokie opony, mimo kolców, nie dają szans na walkę z czasem, a jedynie na walkę o utrzymanie się na drodze. Jakież było moje zdziwienie gdy okazało się, że na metę pierwszego etapu dotarliśmy jako jedyna załoga w klasie. Konkurencja zaczęła wykruszać się już przed startem do pierwszego odcinka co spowodowało, że to my walcząc o utrzymanie się na drodze wyjechaliśmy z Gdańska z największą ilością punktów.MACIEJ HANDWERKER: - Przed rajdem nie marzyliśmy o powrocie do domu z pucharami. Krzysiek pokonywał pierwsze kilometry oesowe po śniegu, na oponie, która w ogóle nie trzymała. Już na pierwszym odcinku na prostej nie byliśmy w stanie utrzymać się na drodze i uderzyliśmy lewym błotnikiem w ścianę wąwozu, w którym jechaliśmy. Chwile później mieliśmy nieprzyjemną przygodę podczas wyprzedzania przez inną załogę, kilka kilometrów dalej musieliśmy zatrzymać się, bo OS blokowała rozbita rajdówka. Potem jeszcze kilka razy byliśmy a to w zaspie, to w rowie. Fatalna organizacja rajdu bardzo mnie zaskoczyła,bo impreza cieszyła się zawsze pozytywną opinią. Luźne podejście do harmonogramu w biurze rajdu, zbyt ciasne dojazdówki, lotne serwisy (wymianaopon), odcinki nieprzygotowane do zapoznania i wreszcie dodatkowa opłata za strefę serwisową w hali sprzeczna z Regulaminem Ramowym RSMP deklasyfikują ten rajd jako eliminację RSMP a nawet RPP. Jeżeli chcemy mieć rajd zimowy to uważam, że Rajd Magurski byłby o niebo lepszy, gdyby tylko organizator zorganizował strefę serwisową na twardym podłożu. Alternatywą byłoby włączenie Rajdu Wisły lub Rajdu Barbórki Cieszyńskiej jako eliminacji RSMP, gdzie organizacja stoi na najwyższym poziomie.Starty zespołu rajdowego TINT możliwe są dzięki zaangażowaniu sponsorów: Studio Reklamy TINT, MAT-MAT - budownictwo drogowe; Frasses Bar - restauracje fast food w Tarnowie i Brzesku; KNC Global Real Estate, Mytnik - dystrybucja części samochodowych, Herkules - Firma Jubilerska, Gomar - upominki, dekoracje ślubne, fajerwerki, Hurtownia Wędlin Przemko-Tarnów. Za przygotowanie samochodu do rajdów odpowiadają: Automechanika Piotr Karaś - profesjonalny zakład mechaniki pojazdowej; Blacharstwo i lakiernictwo samochodowe Krzysztof Wawrzon; Opony Wadas - serwis oponiarski; Pomoc drogowa Kamtrans Rafał Parszcz. Patronat medialny nad załogą Krzysztof Schenk / Maciej Handwerker objęła Polska Telewizja Regionalna, portal rajdowy RSMP.pl, portal PolskieMiasta.TV, gazeta Auto-Moto Biznes oraz Magazyn Miejski TRENDY.
MARIUSZ MAŁYSZCZYCKI: - Rajdowe emocje już opadły i możemy na spokojnie podsumować dwa ciężkie dni spędzone na trasach Lotosu. Warunki pogodowe sprawiły nam psikusa i zamiast wśród śnieżnych band, ścigaliśmy się po śnieżno-błotno-szutrowej breji. Jesteśmy bardzo zadowoleni z 4. miejsca w generalce. W osiągnięciu tego wyniku troszkę pomogła nam konkurencja, ale niestety, ten rajd był na przetrwanie. Trzeba było jechać czysto, rozsądnie i uważnie bo na błotnistej mazi, która zalegała na drodze, łatwo było popełnić błąd i zakończyć udział w zawodach. Przez chwilę była szansa nawet na 3. miejsce, jednak ataki na podium postanowiliśmy odłożyć na później i jechaliśmy do mety bez podejmowania zbędnego ryzyka. Zrobiliśmy przed rajdem tylko 50 kilometrów testowych, jednak udało nam się wypracować dość fajny setup auta. Kolejny start to Rajd Świdnicki po nawierzchni, na której zawsze dobrze się czułem, czyli po asfalcie. Postaramy się jak najlepiej przygotować do tych zawodów i nawinąć na koła kolejne, bardzo cenne kilometry oesowe. Wszystko w zespole jest nowe – nowi ludzie, nowy samochód i nowe wyzwania. Musimy to wszystko odpowiednio razem dograć, a wtedy na pewno po każdych zawodach będziemy mieli powody do zadowolenia. Do tej pory wszystko idzie zgodnie z planem i jesteśmy dobrej myśli co do przyszłości.
JAKUB GERBER: - To był wyjątkowo ciężki rajd. Jazda w takich warunkach sprawiała problemy wszystkim załogom, a Mariusz po tak długiej przerwie dodatkowo potrzebował czasu aby się rozjeździć. Nie liczyliśmy na walkę o czołowe lokaty, a naszym głównym celem było osiągnięcie mety rajdu. Warunki na trasie wymusiły na nas ostrożną jazdę i taka taktyka okazała się kluczem do sukcesu. Pomimo ciągłej walki o utrzymanie się na drodze udało się nam wykręcić kilka dobrych czasów i to zaowocowało. Pech innych zawodników troszkę pomógł nam osiągnąć dobry rezultat, ale takie są rajdy – czasem trzeba „odjąć” aby można było cieszyć się wynikiem. Dziękuję też mechanikom, koordynatorowi i reszcie teamu za ich wkład w ten start. Dobra robota! Naszymi partnerami podczas Rajdu Lotos byli www.Yasou.pl oraz firma olejowa www.TexacoPolska.pl. Fot. Maciej Niechwiadowicz.
MARCIN GAGACKI: - Super rajd. 8 miejsce w klasyfikacji generalne, 1 miejsce w ośce II dnia rajdu oraz 12 miejsce w klasyfikacji generalnej w rajdzie to mój największy sukces!!! Szkoda tylko, że przed rajdem nie mieliśmy gdzie potrenować na śniegu bo wtedy myślę, że wynik byłby jeszcze lepszy. Chciałbym bardzo podziękować całemu zespołowi za poświecenie jakie włożyli w przygotowanie auta przed oraz podczas rajdu. Dodatkowo bardzo dziękuje Arkowi Kocembie z OPONEO, który użyczył nam swoją terenową Toyotę zaraz po tym jak dowiedział się, że nasza Astra podczas opisu trasy nie jest w stanie przejechać niektórych odcinków dróg. Bez jego pomocy nie mielibyśmy w pełni opisanych tras oesów, więc i wynik nie byłby tak zadowalający. DZIĘKUJĘ!!! Start nasz w tym rajdzie był możliwy dzięki sponsorom: OPONEO.pl. Felgi.pl, rotopino.pl, CORIMP, remus-polska.pl, City Hotel Bydgoszcz
MARCIN BILSKI: - Jestem bardzo zadowolony z osiągniętego wyniku na Rajdzie Lotos. Na trasach odcinków specjalnych panowały bardzo ciężkie warunki: śnieg, lód, szuter. Mimo ciężkich warunków jechało nam się bardzo dobrze. Nie mieliśmy żadnego parcia na wynik. Założenie było takie, aby w jak najlepszym tempie dojechać do mety. Plan został wykonany w 110% procentach. Jedenaste miejsce w klasyfikacji generalnej rajdu jest moim życiowym osiągnięciem. Ktoś może powiedzieć, że to wcale nie jakiś tam super wynik, ale zakładając że jechaliśmy autem najsłabszej klasy, uważam że jest to świetny rezultat. Wyrazy uznania dla Gacka, który mocno się napracował za kierownicą aby utrzymać auto na drodze i w tak szybkim tempie pokonywać oesy. Warto dodać, iż drugiego dnia w klasyfikacji generalnej zajęliśmy bardzo wysokie ósme miejsce oraz zwyciężyliśmy w tak zwanej ośce. Dziękuję wszystkim za gorący doping oraz całemu zespołowi OPONEO MOTORSPORT za super robotę wykonaną na rajdzie!
KRZYSZTOF ZELEK: - Za nami Rajd Lotos. Niestety, czujemy pewny niedosyt po rajdzie. Choć zajęliśmy szóste miejsce w klasyfikacji generalnej i drugie w grupie N, to nasze apetyty były większe. Dysponując doskonałym samochodem z 2Brally, chcieliśmy powalczyć o podium klasyfikacji generalnej. Niestety, warunki "offroadowe" a nie rajdowe wypaczały sportową rywalizacje, przeobrażając się w walkę o utrzymanie na "drodze". Nie obyło się bez wizyty w zaspie a i postój za zawodnikiem na zablokowanym OS Przyjaźń nie wpłynął korzystnie na wynik. Nie wspomnę o niezrozumiałej i nieakceptowanej decyzji o odwołaniu drugiej pętli rajdu!!!. Umotywowanie: "OS Kartuzy jest nieprzejezdny a nie ma sensu puszczać was na jeden os", jest dla mnie kpiną z zawodników. Przecież płacąc wpisowe zawieramy umowę cywilno-prawną (wiem, regulaminy PZM na to pozwalają organizatorowi). Natomiast jeśli chodzi o samochód, oprawę, serwis, logistykę, wszystko ze strony 2Brally od Bartka Boruty to powiem tak: mogę w takim zespole jeździć do końca życia i jeden dzień dłużej ;), za co Im serdecznie dziękuje !!! Dziękuje także za doping i kibicowanie i już teraz serdecznie zapraszam do Świdnicy, gdzie postaramy się walczyć w doborowym towarzystwie o podium klasyfikacji generalnej rajdu - oczywiście korzystając z profesjonalnych usług i samochodu ze stajni Bartłomieja Boruty. Nasz start wspierali: P&K Bochnia, EMTOR Logistyka Toruń, KAD-MET, Znicze Zelek Stanisław, TOMI SAM, Sklep Towary Powystawowe Bochnia, Stradomka oraz 2Brally. Patronat medialny: Rajdowypuchar.pl, Bochnianin.pl, Wiśniczanin.pl, KBC Bocheńska Grupa Rajdowa. Patronat honorowy: Urząd Miasta i Gminy Nowy Wiśnicz. Fot. Maciej Kurczalski.
KAMIL KOZDROŃ: - Za nami pierwsza runda Pucharu Polski. Niestety, pogoda postanowiła spłatać nam niezłego figla i sukcesywnie pozbyć się śniegu, po którym mieliśmy się ścigać. Trasy wyznaczone przez organizatora bardzo mi się podobały i uważam, że w zimowych warunkach gwarantowałyby niesamowitą frajdę z jazdy. Niestety, topniejąca mieszanka wody i lodu konsystencją przypominała nie nawierzchnię do ścigania, lecz drinka mojito, którego przyszło nam sączyć w barze dla zabicia czasu po odwołaniu kolejnej pętli. Dziękuje Krzyśkowi za zaufanie i chłopakom z 2Brally za świetnie przygotowany samochód a zaprzyjaźnionej załodze spod wspólnego namiotu, Street/Gruszka gratuluję rewelacyjnego wyniku.
JAROSŁAW KOŁTUN: - Drugiego dnia z autem wszystko było w porządku i mogliśmy podróżować własnym tempem. Nie ukrywam, że na osiągnięcie siódmego miejsca podczas drugiego dnia, pozwoliła nam konkurencja. Mimo to jestem szczęśliwy z ukończenia tak morderczego rajdu. Mamy pierwsze punkty do Mistrzostw Polski, a co najważniejsze, pierwsze doświadczenie z nowym pilotem, autem i zespołem. Zostaliśmy rzuceni na naprawdę głęboką wodę. Mam sporo przemyśleń i jestem tego pewien, że praca wykonana z zespołem podczas tego rajdu, zaprocentuje w dalszej części sezonu. Chciałbym bardzo mocno podziękować całemu zespołowi Cersanit Rally Team, ponieważ bez ich profesjonalizmu, determinacji oraz poświęcenia nie udałoby się nam ukończyć rajdu. Fot. Marek Wicher.
JAROSŁAW SZEJA: – Całą zimę bardzo ciężko pracowaliśmy… Dużo trenowaliśmy, aby w tym sezonie znów pokazać się z jak najlepszej strony. Niestety, tego rajdu nie będziemy mogli pozytywnie zapamiętać. Czasami bywa tak, że na uszkodzonym podzespole wygrywamy rajd - takie sytuacje w naszej rajdowej karierze miały już miejsce, a czasami jest niestety tak, że po nieudanym rajdzie zastanawiam się, jak nowa część mogła się zepsuć - tak jest tym razem. Nowy alternator, który został założonym w naszym Oplu przed rajdem na trzecim kilometrze odmówił posłuszeństwa, rajdówka zaczęła przerywać, ale mimo tego zanotowaliśmy trzeci czas i tylko 20 sekund straty do lidera. Jakimś cudem dotarliśmy do OS 2, gdzie wystartowaliśmy z biegu, dosłownie spychając auto ze startu, odpalając go na pych. Postanowiliśmy walczyć dalej, ale prądu w akumulatorze wystarczyło jedynie na dwa kilometry i niestety, dalej nie dało się już jechać. Każdy sportowiec ma swoje lepsze i gorsze dni, wierzę w to, że limit pecha został wyczerpany, dlatego wraz z bratem i całym zespołem czekamy na te szczęśliwsze chwile. Obiecuję sobie i kibicom, że będziemy dalej ciężko pracować i damy z siebie wszystko! Gratuluję zwycięskiej załodze i do zobaczenie na kolejnym rajdzie. Za wsparcie tego startu dziękujemy bardzo firmom: GK Forge i Moto-Tech oraz wszystkim naszym partnerom. Fot. Sebastian Taciak.
ROBERT LUTY: - Nigdy wcześniej nie jechałem w tak trudnych warunkach. Śnieg, lód, szuter, asfalt, breja, no i oczywiście słynna juz koleina sprawiły, że pokonywanie zakrętów nie należało do łatwych a już na pewno nie przyjemnych. Po pierwszym etapie, kiedy to zajmowaliśmy 11 miejsce w klasyfikacji generalnej, podjęliśmy decyzję o rozważnej i taktycznej jeżdzie w drugim dniu. Jak się okazało, ta taktyka zdecydowanie się sprawdziła tym bardziej, iż meta była priorytetem. Ciekawostką jest fakt, iż na zapoznaniu, kiedy śnieg był zmrożony, ubity i droga bez kolein, podróżowaliśmy szybciej niż na OS-ie (na kolcu)!!!!! Siódme miejse w klasyfikacji generalnej rajdu przechodzi do historii i jest to najlepszy mój wynik w ponad 20-letnim SUBARU LEGACY. Teraz wysłużone zawieszenie Bilsteina wypadałoby zastąpić czymś bardziej profesjonalnym i pojechać Rajd Polski :) Chciałbym podziękować Darkowi Gurdziołkowi za dobre pilotowanie, a serwisantom z POWERON za obsługę oraz bezawaryjne przygotowanie auta.
DAREK GURDZIOŁEK: - Był to najtrudniejszy rajd, jaki do tej pory jechałem, Warunki drugiego dnia były makabryczne. Toczenie się żółwim tempem nie miało nic wspólnego ze ściganiem, ale na naturę wpływu nie mamy. Choć uważam, że wpuszczenie pługa zawczasu na oesy nie spowodowałoby tak fatalnych i śliskich kolein. Kolec na którym mogliśmy podróżować w tym rajdzie, nie do końca spełniał swoje zadanie. Jak już Robert wspomniał, po pierwszym dniu widząc jakie warunki panują w drugim dniu rajdu, taktyka była tylko jednak - spokojna jazda i unikanie opuszczenia drogi. Do tego poprawki jakie nanosiliśmy podczas pierwszej petli w opisie, sprawdziły się. Mimo wszystko zdarzały się sytuacje oglądania przez nas poboczy i przydrożnych drewnianych bali przez przednią szybę. 7 miejsce w klasyfikacji generalnej i wygrana w HR - taki wynik jest nie szybko do powtórzenia w historycznym aucie. Wynik przekroczył najśmielsze oczekiwania, więc cel został osiągnięty w 200%. Dziękuję Robertowi za świetną współpracę podczas Rajdu Lotos oraz ekipie z Poweron - chłopaki dobrze się spisali. Fot. Sebastian Taciak.
TOMASZ KUCHAR: - To był chyba najcięższy rajd w mojej kilkunastoletniej historii startów. Niesamowicie trudne, techniczne odcinki specjalne pokryte lodem, luźnym roztapiającym się śniegiem, czasami szutrem lub błotem były nie lada wyzwaniem dla startujących załóg. Jednak wszystko udało się perfekcyjnie, nie popełniliśmy większych błędów, auto sprawowało się absolutnie perfekcyjnie, a zespół jak zawsze wykonał fenomenalną pracę. Zważywszy na to, że luźne nawierzchnie nie należą do moich ulubionych (zdecydowanie lepiej czuję się na asfaltach) oraz to, że wystartowaliśmy, jakby nie było starszym niż konkurencja sprzętem, drugie miejsce w generalce w stawce kilku aut S2000 i R4 oraz zdobyte 32 punkty są wręcz wymarzonym otwarciem sezonu. Nie mogę się już doczekać kolejnej rundy na ukochanych przeze mnie asfaltach!!!! Partnerami LuK Ruville Team są firmy LuK, Ruville, Lincoln Electric, NGK, PTM, Ohlins, Ozoshi, Proline, Bełtowski oraz portal warsztatowy RepXpert.
MACIEJ RZEŹNIK: - Tak jak się spodziewaliśmy - to był szalenie trudny rajd. To, czego doświadczyliśmy na trasie, momentami naprawdę nas szokowało. Czasami miałem wrażenie, że nie znam swojego auta - zero sterowności i to przy bardzo niskich prędkościach. Było naprawdę dramatycznie! Tęskniłem za bardziej normalnymi i przewidywalnymi warunkami. Tym bardziej trzecie miejsce, które zajęliśmy w klasyfikacji generalnej, szalenie cieszy! Byliśmy także najlepszą załogą w kategorii Super 2000 - to również spore osiągnięcie. Nie obyło się bez trudnych sytuacji, w których na szczęście pomocną dłoń wyciągnęli Michał Bębenek oraz Jarosław Kołtun. Dzięki temu, że chłopacy użyczyli nam odpowiednie opony, na poszczególnych oesach mieliśmy nieco lepszą przyczepność. Dziękuję również kibicom za wspaniały doping - dzięki Wam zupełnie inaczej pokonuje się rajdowe trudy, dzięki Wam zupełnie inaczej się finiszuje. To dobry początek sezonu, choć rajd rozegrany w zupełnie szalonych warunkach. Gratulujemy wygranej Kajetanowi i Jarkowi. My już za kilka dni wystartujemy treningowo w Estonii, tak aby jak najlepiej przygotować się do kolejnej rundy Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski. To będzie interesujący sezon!
PRZEMYSŁAW MAZUR: - Ten rajd można w zasadzie nazwać niesłychanie skomplikowaną przeprawą. Potwierdziły się nasze obawy jeśli chodzi o trudność doboru właściwych opon, gdyż warunki podczas dwóch dni zmagań były zmienne. W sobotę zupełnie brakowało nam przyczepności - było sporo śniegu, samochód mocno się ślizgał. W niedzielę opony sprawowały się już lepiej, ale przyszła odwilż i trasy były mocno rozjeżdżone, pełne błota. Nawet przy niskich prędkościach dosłownie nosiło nas po trasie. Pozostałe załogi miały podobne problemy i musiały mocno się starać, żeby pokonywać kolejne kilometry. Dlatego mogę śmiało powiedzieć, że wielkie wyrazy uznania należą się każdej załodze, która ukończyła rajd. Ja sam odetchnąłem z wielką ulgą, że 8 Lotos Baltic Cup mamy już za sobą. Rajd był niesamowicie trudny i dlatego tym bardziej dziękujemy kibicom - Wasz doping był gorący i to wsparcie czuło się na każdym oesie. Cieszy nas także pozycja na mecie, a podium i sporo punktów wywiezionych z Gdańska dają nam dużo energii do jeszcze intensywniejszych przygotowań przed kolejnymi startami. Fot. Marek Wicher.
GRZEGORZ WRÓBEL: - Rajd Lotos już za nami. Cieszę się, że jechaliśmy pierwszego dnia, bo droga była jeszcze w miarę twarda. Niestety, większość trasy pokonywaliśmy bez notatek, ponieważ w piątek wieczorem otrzymaliśmy komunikat, że jedziemy jednak bez pomiaru czasu, taką samą pętlę jak RSMP. W założeniach mieliśmy jechać na czas ostatnie 5 km każdego odcinka i tyle opisywaliśmy. Mimo tego ambitnie ruszyliśmy do pierwszego oesu, który zaczynał się bardzo dziurawą partią. Niestety, nasze rajdowe Picanto tego nie wytrzymało, wyświetlał się błąd i do końca rajdu silnik kręcił się tylko do 2500 obrotów na minutę. Stoczyliśmy zwycięską walkę o dojechanie do mety. Było ciężko, szczególnie na podjazdach i dłuższych prostych. Dziękujemy naszemu partnerowi, firmie Royal Sanitary - importerowi armatury sanitarnej i kuchennej za umożliwienie nam startu w rajdzie zimowym. Cieszymy się, że mogliśmy zaprezentować na rajdowych trasach także nowe firmy, czyli Dominika.pl - dystrybutora płyt meblowych i Zywica.eu
PAWEŁ TŁOK: - Cel jaki sobie stawiliśmy przed starem to zdobycie punktów do licencji R1 i jak najwięcej doświadczenia, ale nie spodziewaliśmy się, ile na tym rajdzie się nauczymy. Poznaliśmy smak problemów i rozczarowania, kiedy nie wszystko przebiega tak jak się zaplanowało. Mimo tego bardzo się cieszymy z udziału w Rajdzie Lotos. Konfiguracja trasy była bardzo ciekawa, przypominała czasami fińskie oesy. Szkoda, że awaria nie pozwoliła nam na szybką jazdę. Bardzo przyjemnie było stanąć na starcie w Ergo Arenie obok całej polskiej czołówki RSMP i mamy nadzieję, że jeszcze wiele razy będziemy mieli taką okazję. Dziękujemy za doping. Już nie możemy doczekać się kolejnego startu.
DAMIAN TOMALA: - Nie ma co ukrywać, że zwycięstwo w tym rajdzie to ogromny sukces zarówno dla mnie jako kierowcy, ale także całego zespołu, któremu chciałem podziękować za tak owocną współpracę. Przed Lotosem było wiele niewiadomych. Począwszy od nowego samochodu, przez szukanie sponsorów, a kończąc na zmieniających się warunkach na OS-ach. Wszystko się mogło zdarzyć, ale dla nas potoczyło się najlepiej jak mogło! Zwyciężyliśmy na wszystkich odcinkach specjalnych ale nie ma co się oszukiwać – były miejsca gdzie „robiło się ciepło” i musieliśmy awaryjnie ratować sytuację. Ten sukces daje nadzieję na przyszłość i nie pozostało nam nic innego, jak dobrze przygotować się do następnej rundy. Rajd w Świdnicy również nie należy do najłatwiejszych. Czeka nas dużo pracy i przede wszystkim musimy zgromadzić odpowiedni budżet. Chcielibyśmy również pogratulować pozostałym załogom – Płachytka/Nowaczewski oraz Kochańczyk/Kwiatek bo meta tegorocznego Lotosu to spore osiągnięcie. Wiele załóg rezygnowało już na 1 OS-ie. Bardzo dziękujemy naszym sponsorom, którzy wsparli nas podczas rajdu - Firmie PREMIO, ART-GUM oraz B.TOMALA, a także portalowi OX.pl za patronat medialny. Dziękujemy również wszystkim osobom, które trzymały za nas kciuki i wierzyły, że uda nam się osiągnąć sukces oraz kibicom, którzy mimo mroźnych warunków przyszli zobaczyć nasze zmagania na Kaszubach.
MATEUSZ MARTYNEK: - Jestem bardzo zadowolony z przebiegu tego rajdu! Wygraliśmy wszystko to, co można było wygrać – generalkę, klasę oraz mieliśmy najlepsze czasy na każdym z OS-ów. Warunki na trasie były mega trudne, bo leżąca warstwa śniegu przy panującej temperaturze szybko zamieniła się w praktycznie sam lód, co absolutnie nie ułatwiło nam jazdy, ale jak widać – nie taki diabeł straszny i udało się : ) ! Teraz czekają nas kolejne rundy pucharu – asfaltowe, na które mamy zamiar lepiej się przygotować bo przed Lotosem zrobiliśmy ledwie 30 km testów na śnieżnej nawierzchni, a samochód dotarł do nas na dosłownie 4 dni przed startem. Jest to dobry początek sezonu dla naszej załogi mimo wielu nowości, co ogromnie cieszy. Tanio skóry nie sprzedamy ;) Fot. Tomala Rally Team.
JAN CHMIELEWSKI: - Rajd rozpoczęliśmy dobrym tempem. Rozkręcaliśmy się i zgrywaliśmy się z Pawłem z odcinka na odcinek. Po serwisie chcieliśmy przyspieszyć, ale niestety najechałem za szybko na jeden z zakrętów i uderzyliśmy w drzewo. Uszkodzenia uniemożliwiły dalszą jazdę, a wąska droga sprawiła, że zablokowaliśmy odcinek. Dzięki systemowi SR i ciężkiej, całonocnej pracy mechaników, udało się wystartować do drugiego etapu. Wola walki była tak duża, że mimo jazdy na asfaltowym amortyzatorze, wygraliśmy w klasie dwa odcinki. Niestety pech powrócił po OS9 i ponownie zmuszeni byliśmy skorzystać z SupeRally. Tegoroczne trasy Rajdu Lotos były śliskie, bardzo trudne, i jak widać po wynikach, nie tylko mnie przytrafiły się problemy. Gratulacje dla Michała Streera, który nie najnowszym Clio wywalczył zwycięstwo w ośce.
PAWEŁ DRAHAN: - Z niecierpliwością czekałem na rozpoczęcie nowego sezonu RSMP, który stał dla mnie pod znakiem nowości. Rajd Lotos Baltic Cup w nowym zespole i w nieznanym dla mnie samochodzie zapowiadał się nadzwyczaj ciekawie. Szkoda, że nie dopisało nam szczęście, bo do momentu wypadku w sobotę i awarii drugiego dnia, jechało się nam bardzo dobrze, o czym świadczyły zadowalające czasy na odcinkach specjalnych. Teraz przed nami niecałe dwa miesiące przerwy w RSMP i trzeba je maksymalnie wykorzystać, przygotowując się do walki na asfaltowych oesach. Sponsorami zespołu są: marka narzędzi NEO, firmy PETROELTECH i WESEM oraz Automobilklub Rzeszowski, a patronat medialny sprawują Radio RMF FM i magazyn "Eurostudent".
HUBERT PTASZEK: - Prolog zaczęliśmy spokojnie, zaufaliśmy szkole kartingowej, czyli pojechaliśmy wszystko na okrągło bez żadnych szarpań i to się opłaciło. Niestety, kolejny dzień nie był dla nas szczęśliwy, skończyliśmy jazdę już na pierwszym odcinku. Na prawym czwórkowym zakręcie pękł drążek kierowniczy, który uszkodziliśmy cztery zakręty wcześniej wpadając w dziurę. Było dosyć szybko, poszliśmy prosto uderzając w pieniek, po czym dachowaliśmy. Nasi mechanicy spisali się jednak na medal, zdołali odbudować Fiestę i mogliśmy wystartować sprawnym autem do kolejnego etapu. Drugi etap postanowiliśmy pojechać spokojnie, nie napinając się na wynik. Starałem się nie myśleć o wypadku z poprzedniego dnia. Trochę odpuściliśmy pierwszą pętlę, bo było bardzo ślisko i mnóstwo pułapek. Po południu wszystko się roztopiło, zaczął wychodzić szuter i mogliśmy przyspieszyć. Bardzo podobał mi się pierwszy oes, a drugi to tak naprawdę sam szuter. Myślę, że słuszną decyzją było odwołanie ostatniej próby, bo była strasznie śliska z wieloma miejscami do wypadnięcia. Fot. Facebook.
MARIUSZ NOWOCIEŃ: - Emocje po 8. Rajdzie Lotos Baltic Cup opadały wyjątkowo długo. To były trudne i wymagające zawody. Pierwszego dnia jechaliśmy spokojnym tempem z dużym marginesem bezpieczeństwa. Drugiego dnia tempo było bardziej żywe, ale i tak pozostało nam patrzeć z zachwytem i niedowierzaniem na czasy notowane przez najlepsze załogi rajdowe w Polsce. Na tym rajdzie chcieliśmy sprawdzić, gdzie nasze miejsce w tej stawce. Po pierwszym etapie zajmowaliśmy ósme miejsce w klasyfikacji generalnej. Czasy notowane przez zwycięzców rajdu motywują mnie do intensywnego treningu. Mam nadzieję, że znajdzie się na niego budżet. Sporym zaskoczeniem był drugi czas na odcinku specjalnym Przyjaźń - 28 sekund za Kajtem. Wielu zawodników przyjęło ten wynik z niedowierzaniem. Sam prosiłem Bartka, żeby porównał wynik z karty ze stoperem. Rozochocony tym rezultatem, ostatnią pętlę rajdu chciałem poświęcić na „maximum attack”, ale jak pokazały „śnieżne przygody” za wcześnie jeszcze na podgryzanie czołówki. W dalszej części sezonu, o ile będziemy jeździć, pozostanie nam raczej praca nad skutecznością w dojeżdżaniu do mety. Być może wynik przyjdzie sam. Gratulujemy mety wszystkim załogom, zarówno z RSMP jak i RPP. Dziękujemy Pawłowi Dytce i jego super serwisowi za perfekcyjne przygotowanie auta. Naszym serwisantom dziękujemy za bardzo sprawne działanie na lotnych strefach serwisowych. Wielkie dzięki dla POLpetro S.A i Polskich Stacji Paliw HUZAR za ogromne wsparcie - także na odcinkach specjalnych. Za doping - przed komputerami i na trasie dziękujemy Wam wspaniali kibice. Obyśmy zobaczyli się w kwietniu na Rajdzie Świdnickim. Fot. Piotr Furman.
SZYMON KORNICKI: - Rajd bardzo ciężki. Bardziej przypominał mi zawody przeprawowe, niż klasyczny rajd. Problem polegał na tym ,że opony które mieliśmy w tych warunkach nie dawały żadnego trzymania na boki i każdy poślizg kończył się stumetrowym „slajdem”. Jeśli dodamy do tego potężny moment obrotowy silnika DS3, otrzymamy nieciekawy obraz. Dość powiedzieć, że przy szybkości 40 km/godz. podczas pokonywania pierwszego OS-u w drugim dniu rajdu nasz DS3 wraz ze śnieżną breją ześlizgnął sie samowolnie jak na lodowej krze do przydrożnego rowu. Tylko dzięki operatywności Roberta oraz ofiarnej pomocy kibiców, między innymi Michała Bębenka, którym bardzo serdecznie dziękuję, udało nam się wyjechać z rowu i kontynuować walkę. Uciekło jednak siedem długich minut. Jedynie dwa końcowe OS-y, na których poprzednie załogi dokopały się do szutru mogliśmy pokonać nieco szybciej. Mimo to uważam, że zrobiliśmy dobry krok na otwarcie sezonu. Z utęsknieniem czekamy teraz na asfalty. Być może jeszcze przed Rajdem Świdnickim zajrzymy do Czech na Rajd Valaski? Samochód spisał się na Kaszubach rewelacyjnie. Drzemią w nim olbrzymie możliwości. Chciałbym także przy tej okazji podziękować całemu zespołowi za fantastyczną atmosferę i obsługę, a partnerom za możliwość startu.
GRZEGORZ GRZYB: - Jesteśmy bardzo rozczarowani wynikiem pierwszego rajdu tegorocznego sezonu. Warunki były piekielnie trudne. Drugiego dnia pług nie odśnieżył trasy rajdowej i po raz pierwszy w życiu na prostej drodze wypadłem z trasy. Odkopywaliśmy się aż 13 minut i nie udało się odrobić straty. Cieszymy się jednak z rozpoczęcia sezonu i nie tracimy nadziei na więcej szczęścia w następnych rozgrywkach rajdowych. Peugeot Sport Polska Rally Team sponsorowany jest przez firmy: Peugeot Polska, Total, Crusar, crusar4rally.eu, Casus Finanse, Supercar.pl, Agricol, Bimex-Bollhoff, DeFacto, Techgraf, ECM Group Polska, Provo oraz SPP Model.
TOMASZ KASPERCZYK: - To były moje pierwsze kilometry w rajdzie rozgrywanym po luźnej nawierzchni. Przyznam szczerze, że nie spodziewałem się aż tak trudnych i wymagających warunków. Założyliśmy na ten rajd, że priorytetem jest osiągnięcie mety i to udało nam się zrealizować. Jestem zły na siebie za sytuację z pierwszego odcinka, której można było zapobiec i uciekło tam dużo ponad 4 minuty. Gdy auto ugrzęzło w zaspie byłem pewny, że to już koniec. Na szczęście po chwili pojawili się Panowie zabezpieczający odcinek ze Straży Pożarnej i dzięki ich wysiłkom mogliśmy kontynuować jazdę. Chciałbym im ogromnie podziękować. Później plan był jeden - treningowo, spokojnym tempem ukończyć pierwszy etap i ewentualnie na drugim przyspieszyć i porównać czasy z konkurencja. Niestety zmagania po decyzji ZSS skończyły się po pierwszym etapie. Dziękuje wszystkim za doping i do zobaczenia na kolejnym rajdzie.
DAMIAN SYTY: - Największym moim zmartwieniem tego rajdu przy topniejącym w ekspresowym tempie śniegu był brak nieprzemakających butów. Starałem się od początku omijać kałuże lecz Tomek postanowił, że już na pierwszym odcinku sprawdzi nieprzemakalność moich butów rajdowych. Wypychając Fabię z zaspy i biegając po kałużach z "okejką" musiałem przyznać wyższość naturze - buty przemokły :) Rajd był kolejną lekcją i wykonaliśmy założenia w 50%. Chcieliśmy być na mecie co się udało lecz drugi warunek czyli czysta jazda swoim tempem nie zwracając uwagi na czasy konkurencji wypadła trochę gorzej. Takie są rajdy i z takimi sytuacjami musimy się liczyć. Ciężko cieszyć się w pełni z mety i wyniku po tym jak organizator z niewyjaśnionych jak dla mnie przyczyn kończy rywalizację po pierwszym etapie. Dostaliśmy informację, że to zawodnicy chcieli tej decyzji ale rozmawiając z pozostałymi załogami nikt takich uwag nie wypowiadał. Bardzo to przykre gdy RSMP wyjeżdża normalnie na odcinki a nam przekazuje się informację o ich nieprzejezdności co jest absurdalne ponieważ patrząc o ile poprawiły się czasy zawodników RSMP w drugiej pętli świadczy to o zupełnie innym stanie faktycznym. Mam nadzieje, że ktoś przemyśli takie decyzje na spokojnie i nie będą miały one miejsca w kolejnych rundach bo w znacznym stopniu może to zmniejszyć frekwencję czego chyba nikt by nie chciał a w szczególności kibice, których serdecznie pozdrawiam!!! Zespół chciałby podziękować za wsparcie firmom: Maspex S.A. - producent napojów energetycznych TIGER oraz soków TYMBARK, oraz Dom Maklerski BDM S.A. Fot. Jola Żuk.
ANDRZEJ KRAWCZYK: - Tegoroczny Rajd Lotos to już czwarty w mojej krótkiej karierze, ale poprzednie trzy edycje nigdy nie kończyły się na mecie. W tym roku udało się uzyskać najlepszy wynik w karierze i to na dodatek na swoim podwórku. Co prawda, nasza już prawie zabytkowa Astra nie ułatwiała zadania na bardzo trudnej trasie, ale po paru przygodach udało się dotrzeć cało do mety. Z tego miejsca chciałbym serdecznie podziękować mojej pilotce i chłopakom, którzy zmieniali nam opony niczym w Formule 1. Fot. Marcin Jasicki.
PAWEŁ STEFANICKI: - Jechaliśmy szybko, czysto i bez przygód, jednak nie mogliśmy świętować kolejnego wygranego rajdu. Musiałem podjąć bolesną decyzję o zakończeniu dalszej jazdy bo mogłaby się skończyć bardzo drogo. Tym razem mieliśmy pecha a zanosiło się na życiowy wynik. Na pocieszenie pozostaje fakt osiąganych rezultatów, wyprzedzenie kilku Lancerów Evo, topowych S2000 oraz niedoścignionego w ostatnim czasie Jana Chmielewskiego w DSie. Chciałbym bardzo podziękować sponsorom i tysiącom przybyłych kibiców za tak gorący doping. Jeszcze raz wielkie dzięki! Załogę Stefanicki/Bil wspierają medialnie Radio Kaszebe, TVP3 Motorsport i okolice, pomorska.tv, Dziennik Bałtycki. Start zespołu możliwy jest dzięki sponsorom Firmie ELPIGAZ -Instalacje Gazowe do Samochodów Benzynowych i Diesli, SOKO-Srodki Czystości, Drywa Serwis -Blacharstwo i Lakiernictwo, BIMARCO - Fotele Sportowe, Colmet - Konstrukcje Stalowe i Aluminiowe, Lincer - Serwis Ogumienia, Hella - Oświetlenie, Klimawent - Klimatyzacja.
MICHAŁ BĘBENEK: - Warunki podczas rajdu były szalenie trudne, natomiast jestem niesamowicie zadowolony z tego występu. Oczywiście nie ustrzegłem się tego najpoważniejszego błędu, kiedy wyjechaliśmy z drogi i zatkaliśmy śniegiem chłodnicę wody. Uciekło nam bardzo dużo czasu, zostaliśmy zepchnięci w klasyfikacji. Gdyby nie ta przygoda zajęlibyśmy tutaj drugie miejsce. Samochód S2000 nie jest idealny na tak specyficznej i zmiennej nawierzchni. Charakterystyka atmosferycznego silnik powoduje, że trzeba trzymać go na wysokich obrotach, co na śliskiej drodze nie sprzyja w najszybszym pokonywaniu trasy. Peugeot ma potężny potencjał i myślę, że pokażemy się z dobrej strony na kolejnych imprezach, szczególnie asfaltowych. Rajd za nami, a ja patrzę już do przodu. Jestem zadowolony z samochodu, z obsługi, z pracy całego teamu. Bardzo intensywnie przygotowywaliśmy się przez całą zimę, dokonaliśmy wielu zmian, z których najpoważniejsze to oczywiście nowa rajdówka i nowy zespół serwisowy. Podczas tego rajdu wszyscy zgraliśmy się bez problemu, z dużym optymizmem patrzę więc na kolejne rundy. Teraz czekają nas przygotowania do rajdu asfaltowego, chciałbym przejechać sporo kilometrów testowych właśnie po takiej nawierzchni.
GRZEGORZ BĘBENEK: - Było bardzo ciężko. To bardzo specyficzny, jedyny zimowy rajd ze zmienną nawierzchnią. Podczas pierwszego dnia drogi były pokryte śniegiem. Dziś już były rozjechane i roztopione. Każdy kto dojechał do mety może się czuć zwycięzcą. Jesteśmy zadowoleni, było mnóstwo sytuacji, które nas czegoś nowego uczyły. Dzisiaj już Michał świetnie zgrywał się z samochodem. Rajd był nam bardzo potrzebny, żeby zebrać cenne doświadczenie, które z pewnością zaowocuje podczas kolejnych rund Platinum RSMP. Jestem również pod dużym wrażeniem pracy zespołu serwisowego, to prawdziwi profesjonaliści. Sponsorami zespołu są: Orlen Oil - producent olejów Platinum, Dr.Marcus International, Orlen Oil Czesko, Platinum Oil - producent płynu do spryskiwaczy Sylen, Igloo, Prince oraz AQQ.
KAJETAN KAJETANOWICZ: - Jesteśmy bardzo, bardzo szczęśliwi. Na pewno był to dla nas niezwykle udany rajd. Wygraliśmy wszystkie zaliczane do klasyfikacji odcinki. Tego się nie spodziewałem. Mnóstwo frajdy, a z drugiej strony duża presja i spore ryzyko, jakie podejmowaliśmy na bardzo śliskich i szybkich odcinkach specjalnych powodowały, że to była taka zabawa na serio. Miałem dobry feeling, wszystko układało się perfekcyjnie. Cały zespół ciężko pracował już od kilku miesięcy, a auto spisało się znakomicie. Jesteśmy tym bardziej szczęśliwi, że to nasze trzecie zwycięstwo w Rajdzie Lotos. Można powiedzieć, że to ukoronowanie naszej trzyletniej współpracy, reprezentowania barw LOTOS Dynamic i ogromny sukces.
JAREK BARAN: - Bardzo trudny rajd. Wczorajsze odcinki były wyjątkowo fajne, dzisiejsze też, choć nieco gorzej przygotowane. Warunki były naprawdę niełatwe, a droga nieprzewidywalna. Udało się nam pojechać bardzo czysto i myślę, że bardzo dobrym tempem. Fajnie jest wygrać trzeci raz z rzędu Rajdu Lotos. To dobry początek sezonu. Partnerami zespołu w sezonie 2012 są: producent paliw LOTOS Dynamic oraz producent olejów LOTOS, a także STP – producent dodatków i CUBE. Corporate Release.
WOJTEK CHUCHAŁA: - Jesteśmy zadowoleni z naszego tempa podczas tego rajdu. Pierwszy dzień poszedł zdecydowanie po naszej myśli, drugi też byłby całkiem niezły, gdyby nie ta przygoda. Do tej pory wszystko grało i liczyliśmy na dobry wynik w domowym rajdzie Grupy LOTOS. Dziękujemy całemu Zespołowi za świetną pracę i perfekcyjne przygotowanie STI, a także naszym Partnerom: Subaru Import Polska, LOTOS Oil z marką olejów LOTOS Quazar, LOTOS Paliwa z marką paliw LOTOS Dynamic, Keratronik, Raiffeisen Leasing, Mega Service Recycling, Geberit, SJS, Sony VAIO oraz Makita, która dołączyła do nas podczas 8. Rajdu LOTOS Baltic Cup. Podziękowania także dla kibiców, którzy nie tylko dopingowali nas mimo niesprzyjającej pogody, ale przede wszystkim pomogli nam wrócić do walki.
KAMIL HELLER: - Rajd był bardzo ciężki, warunki na trasie wymagające, a pogoda nieprzewidywalna. Trzymaliśmy dobre tempo, choć na pewno szkoda straconego czasu. Mimo to cieszymy się, że udało się podjąć walkę, która dostarczyła wielu emocji. Bardzo dużo pomogła nam praca z Urmo Aavą. Dzięki temu możemy cały czas się rozwijać i poznawać kolejne możliwości STI, które jest stworzone do jazdy w trudnych warunkach. Mamy nadzieję, że daliśmy powody do zadowolenia Zespołowi, Partnerom i naszym kibicom, których przy odcinkach było wyjątkowo dużo.
ALEKS ZAWADA: - Jesteśmy na mecie i rozpiera nas szczęście, ukończyliśmy dzisiejszy etap bez przygód, a nie było łatwo. Ciągle zmieniająca się nawierzchnia sprawiała wiele niespodzianek, w szczególności dla przednionapędowej Hondy, która na dwóch ostatnich oesach przerywała. Po raz kolejny okazało się, że precyzja stanowi klucz do sukcesu. Najważniejsze, że jesteśmy na mecie, do tego na trzecim miejscu w klasie i piętnastym w generalce. Dziękujemy Kibicom za doping, a w szczególności naszemu Fanklubowi!
GRZEGORZ GOŁDA: - Pogoda spłatała nam wszystkim figla i rajd zimowy zmienił się w coś, co trudno nazwać. Tak czy siak, daliśmy z siebie wszystko. Na najtrudniejszym odcinku Przyjaźń odnotowaliśmy najlepszy czas w klasie. Gratulujemy wszystkim zawodnikom, którzy dotarli do mety. Dziękujemy naszym partnerom - wydawnictwu Media Service Zawada, Radom - Siła w precyzji, GT2i, Abaprim, RTM Radom oraz firmie Techmatik.
MAREK MULARCZYK: - Jesteśmy wkurzeni i rozczarowani. Zrobiliśmy 600 km, po to, żeby przejechać trzy oesy. Po drugim odcinku byliśmy na trzecim miejscu. Trzeci odcinek pojechaliśmy bardziej zachowawczo, bo nie chcieliśmy z niego wypaść, zwłaszcza, że mieliśmy ten oes gorzej opisany. Poza tym, przez pół odcinka jechaliśmy za poprzednią załogą, która nie chciała nas przepuścić. Stąd taki słaby czas na tym odcinku i spadek na czwarte miejsce. W strefie serwisowej dowiedzieliśmy się, że pozostałe odcinki są odwołane. Oficjalnie czwarty oes został odwołany ze względów bezpieczeństwa, a piąty nie odbył się z powodów, które naprawdę trudno nam zrozumieć. Jechaliśmy raczej spokojnie, bo nie sztuką jest wsiąść w nowe auto i rozbić je w debiucie. Na pierwszych dwóch oesach czułem się bardzo dobrze, czasy to potwierdzały, więc z nowego samochodu jesteśmy zadowoleni. Szkoda nam tych odwołanych odcinków, bo nasze tempo wskazywało na to, że spokojnie damy radę odrobić straty i wrócić na trzecie miejsce.
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.