Dwa dni ścigania się w śród elity polskich kierowców było dla nas bardzo miłym doświadczeniem. Jechało nam się dosyć ciężko gdyż mieliśmy długą przerwę we wspólnych startach, co wpłynęło na naszą formę. Jednak zadanie, którym było dojechanie do mety wykonaliśmy przy okazji zajmując pierwsze miejsce w klasie HR12. Clio nie sprawiło nam większych niespodzianek. Mieliśmy kilka przygód, ale nie da się ich uniknąć na rajdzie. Rajd świetnie zorganizowany. Odcinki specjalne bardzo ciekawe i zróżnicowane. Nasz start w tym rajdzie dedykuję mojemu tacie, któremu nie dane było zobaczyć nas na odcinkach.
SZCZEPAN MIREK: - Rok temu wygraliśmy nasz domowy rajd w klasie mając 10 konkurentów, teraz wygraliśmy jadąc sami, więc nie uważam tego za wielki sukces. Ważniejsze jest 27 miejsce w generalce, chociaż i tu są dwa aspekty: 1. większość chłopaków za nami korzystało z SupeRally, 2. jechaliśmy sami w klasie, więc nie było presji i spokojnie unikaliśmy błędów. Pokazaliśmy jednak niedowiarkom, że da się wystartować i ukończyć z dzbankiem i w połowie generalki rundę RSMP samochodem za 7 tys zł. Dla mnie Rajd Rzeszowski to obok Rajdu Karkonoskiego, najlepsza impreza w sezonie. Nawet pogoda w tym roku dopisała! Dzięki za doping i trzymajcie kciuki, żebyśmy zdobyli pieniądze na następne starty! Nasz start był możliwy dzięki wsparciu firmy FOTA. Dziękujemy firmie FABER Auto za serwis przed i podczas rajdu. Oprawę graficzną naszego startu zapewniła firma "Generalni". Catering zapewniła pizzeria Va Bene. Dziękujemy również za pomoc firmie Hoffman i Darkowi Mikołajczykowi. Zapraszamy na www.zimnymirek.pl oraz nasz profil na facebooku "Zimny Mirek Rally Team".
ŁUKASZ DZIEMIDOK: - No i klapa. Kolejny rajd, w którym nie przejechałem nawet jednego oesu bez problemów. Mimo ogromnych nakładów finansowych i pracy serwisu znowu wyeliminowała nas awaria. Już w połowie pierwszego odcinka zacząłem czuć niedostatki mocy, aż w końcu silnik zaczął pracować jak traktor. Wypaliło świecę, jechaliśmy na trzy gary. OS 2 na awariach, trzeci szczęśliwie dla nas odwołany. Pełni nadziei na łatwą naprawę jechaliśmy na serwis. Usterka była jednak nie do usunięcia bo najprawdopodobniej zatarł się wtryskiwacz. Auto było świeżo po wymianie całej elektroniki, strojeniu i testowaniu w Koko-tuned.pl i wydawało się, że taki problem nie powinien się pojawić. A jednak. Bardzo żałuję, bo nie licząc oczywistych strat, potrzebuję kilometrów oesowych, a te w okolicach Rzeszowa były świetną szkołą rajdowania. Chciałbym wierzyć, że wyczerpałem już limit awarii i jeśli uda nam się znaleźć budżet na następny start, to w końcu będę mógł zbierać doświadczenie z jazdy i próbować się ścigać, a nie tylko zmagać się z autem. Dziękuję serwisowi K-Sport z Opola i całemu zespołowi za trud włożony w przygotowania. Oby tylko udało się szybko wrócić na oesy! Fot. Maciej Niechwiadowicz.
ADAM BINIĘDA: - Potwierdziły się słowa mówiące o wspaniałym, ale jakże trudnym i wymagającym Rajdzie Rzeszowskim. My mieliśmy okazję przekonać się o tym bardzo szybko, kiedy na pierwszym odcinku zaliczyliśmy nieplanowaną i niezapowiedzianą 5-minutową wizytę w rowie... Tylko dzięki kibicom, którzy wypchnęli nas na trasę, mogliśmy pojechać dalej. Wszystkim biorącym udział w tej akcji dziękujemy! Bliscy powtórki tego zdarzenia byliśmy także na następnych oesach, ale ostatecznie udało się w końcu zobaczyć napis „Meta”. Cieszą więc przejechane kilometry i dużo zebranego doświadczenia, które, mam nadzieję, zaprocentuje w przyszłości. Słowa podziękowania za rajd należą się także Kamilowi, który bardzo dobrze spisał się na prawym fotelu oraz chłopakom z serwisu - Sebastianowi i Damianowi! Oddzielne podziękowania także dla Długiego za najszybszą „taksówkę” na trasie Olsztyn-Rzeszów-Olsztyn. Załogę w Rajdzie Rzeszowskim wspierało Centrum Edukacyjne Maximus - Bartoszyckie Studium Języków Obcych, Auto-Serwis Arkadiusz Pawłowicz oraz Fabryka Reklamy Studio DM. Fot. Tomasz Filipiak.
TOMASZ RATAJCZYK: - Jestem bardzo zadowolony z dojazdu na pierwszej pozycji w swojej klasie. Jadąc do Rzeszowa miałem nadzieję na zdobycie kilku punktów i odrobienie strat w klasie. Scenariusz ułożył się lepiej, niż się spodziewałem. Dwukrotne zajęcie pierwszego miejsca w rajdzie to dla nas wielki sukces. Wynik ten to dla nas duży krok do walki o tytuł Mistrza Polski. Oczywiście i w tym rajdzie nie obyło się bez przeszkód z samochodem. Pięciokrotnie w aucie zrywało nam się mocowanie skrzyni biegów co mogło spowodować nieukończenie rajdu. Jednak i w tym sporcie okazuje się, że jest potrzeba odrobiny szczęścia. Bardzo chciałem podziękować mechanikom Mirkowi oraz Romanowi, dzięki którym usterki w aucie usuwane były w regulaminowym czasie, przez co obyło się bez karnych sekund. Również wielki dzięki dla Pawła Serafina, który drugiego dnia użyczył nam części ze swojej rajdówki. Chciałem również już teraz zaprosić wszystkich miłośników rajdów do kibicowania podczas kolejnego rajdu, który odbędzie się na terenie Dolnego Śląska.
RAFAŁ FIOŁEK: - Bardzo się cieszę z wyniku, który zdobyliśmy bo to pokazuje, że współpraca między mną a Tokiem rokuje dalsze sukcesy. W tym miesiącu obchodzę 10-lecie w rajdach. Zdobycie pierwszego miejsca w RSMP było dla mnie najlepszym prezentem z tej okazji. Wielki dzięki dla Szymona i Ani za wsparcie na trasach rajdu.
PIOTR STRYJEK: - Podsumowując 20 Rajd Rzeszowski musimy przyznać, że był to rajd, który będziemy długo i dobrze wspominać. Nie tylko ze względu na dobry wynik, 2. miejsce w N3 i 4. w grupie N RSMP, wspaniałe trasy (w tym miejscu gratulacje dla organizatorów), ale także ze względu na ciekawą rywalizację z kolegami z klasy N3 oraz wspaniałą atmosferę. Zwycięscy poszczególnych odcinków w N3 zmieniali się jak w kalejdoskopie, a ostre riposty naszych konkurentów w postaci bardzo dobrych czasów na poszczególnych odcinkach sprawiały, że rywalizacja była zacięta i ciekawa również dla kibiców. Spoglądając teraz na tabelę wyników trochę żal nam pierwszej pozycji, zwłaszcza, że pomimo rocznej przerwy udawało nam się wygrywać odcinki w klasie. Była szansa na pełny sukces, zwłaszcza, że nasze Clio zaliczyło kolejny bezawaryjny rajd. Tak długa absencja na odcinkach specjalnych sprawiła jednak, że w kilku miejscach popełniliśmy banalne błędy, co miało przełożenie na słabsze czasy na kilku oesach. Dodatkowo biorąc pod uwagę coraz bardziej kurczący się zapas twardych slicków, rajd kończyliśmy na resztkach opon nie podejmując zbędnego ryzyka. Po raz kolejny chcemy z tego miejsca podziękować za pomoc podczas rajdu firmie HYDROMEGA z Gdyni, specjalizująca się w hydraulice siłowej, Wojskowemu Instytutowi Techniki Pancernej i Samochodowej i chłopakom z serwisu POLSAD Renault Trucks, za sprawną obsługę podczas zawodów. Patronat medialny nad naszą załogą sprawuje niezmiennie portal www.wojsko-polskie.pl i www.klasan3.pl.
MARCIN GAGACKI: - Do Rzeszowa przyjechaliśmy z bojowym nastawieniem. Sam rajd uważam za najtrudniejszy w sezonie. Pierwszy i drugi odcinek pojechaliśmy dobrym tempem, dzięki czemu prowadziliśmy w klasie. Drugą pętle jakoś przespałem i spadliśmy na 3 pozycję. Medialny odcinek w mieście znowu wygraliśmy i troszkę straty odrobiliśmy lecz niestety, musieliśmy zadowolić się 3 miejscem pierwszego dnia. Drugiego dnia raczej staraliśmy się kontrolować konkurencję. Na OS 9 przyspieszyliśmy, wygraliśmy odcinek dzięki czemu spokojnie mogliśmy podróżować do mety rajdu. Podczas obu dni rajdu była super atmosfera w klasie N3, odcinki wygrywało aż 5 zawodników z klasy. Dzięki chłopaki za fajną walkę :) Mimo, iż zajęliśmy 3 miejsce w klasie, jestem bardzo zadowolony z wyniku, gdyż z Rzeszowa wyjeżdżam jako lider w klasie. DZIĘKI BILUCH!!! Dziękuje moim sponsorom za wsparcie w tym rajdzie: Oponeo.pl, felgi.pl, rotopino.pl, remus-polska.pl, corimp
MARCIN BILSKI: - Super Rajd, super atmosfera, osiągnięty wynik bardzo dobry. Cieszę się, że szybko odnaleźliśmy dobre tempo, choć mimo iż Marcin został liderem w klasie N3, teraz przed nami ciężkie zadanie obrony tej pozycji do końca sezonu. Chłopaki z klasy jadą bardzo szybko i nie ma miejsca na żaden błąd, trzeba mocno cisnąć. Powrót po paru latach do RSMP na prawy fotel rajdówki uważam za bardzo udany.
GABRIELA BAR: - Rajd Rzeszowski był dla nas dużym zaskoczeniem - nie spodziewaliśmy się aż tak krętych i trudnych tras, a jednocześnie tak szybkich. Wrażenie robiły także spadania za szczytami, gdzie Rafał nie miał wyjścia i albo musiał zaufać mojemu głosowi, albo - zdjąć nogę z gazu ;) Na szczęście raczej mnie słuchał ;) Pierwszego dnia wygraliśmy Lubenię, a drugiego pierwszy przejazd oesu Widaczów, co dało nam mnóstwo radości i nowej motywacji do pracy nad naszymi umiejętnościami, bo - jak się okazuje - wszystko jest w głowie i nawet takim sprzętem jak Clio, można wygrywać z Hondami, pod warunkiem maksymalnej koncentracji i zgrania zespołu.
"HERBI": - No cóż, ten rajd to pasmo nieszczęśliwych zdarzeń i jeden błąd, którym była kara za spóźnienie na PKC 1 i 10 s do tyłu. Ona też zadecydowała o jednej pozycji w dół pierwszego dnia. Jednak nie to była najgorsze, bo zaraz na 1. OS-ie złapaliśmy kapcia, a że droga była łatana kamieniami, nawet nie trzeba było ciąć, wystarczyło pechowo najechać na prostym fragmencie drogi i jakieś 4 km jechaliśmy na kapciu. Co prawda, chcieliśmy to odrabiać, ale mimo szybkiego tempa (jak nam się wydawało) czasy były mizerne do konkurencji. Pod koniec drugiego dnia, gdzie odcinki były szybsze, nasze czasy nadal były kiepskie. Wtedy doszliśmy do wniosku, że coś jest nie tak. No i po rajdzie w poniedziałek od razu kierunek serwis i wyszło szydło z wora - po kilku poradach kolegów z Hond sprawdziliśmy czujnik uruchamiania V-tec i niestety nie działał, a to jakieś 30 KM mniej i oczywiście dużo gorsze osiągi. Na dodatek na przedostatnim OS-ie na jednym z cięć wypadł wąż z pompy paliwa w zbiorniku i Honda stanęła na dobre. Jedynym pocieszającym elementem jest chyba tylko to, że te kiepskie czasy można zrzucić na barki awarii, ale to i tak nie zmieni wyniku i straconych punktów.
PAWEŁ KRYSIAK: - Tak, jak się spodziewałem, był to bardzo wymagający rajd. Szybko, wąsko, wiele zdradliwych miejsc, przy tym żar lejący się z nieba, mega gorąco, w rajdówce sauna. Mogę śmiało powiedzieć, że w tak trudnych warunkach jeszcze nie jechałem. Udało się nam pojechać w miarę dobrym tempem. Co prawda, nie obyło się bez drobnych przygód, ale na metę dotarliśmy z kompletem punktów. Jest to zasługa wielu osób, z którymi współpraca to czysta przyjemność, mam tu na myśli mojego pilota - Michała Trelę, nasz profesjonalny serwis - Łukasza Jurgę, Andrzeja Nykla oraz Pawła Osucha. Wszystkim pragnę serdecznie podziękować!!! W walce o mistrzowski tytuł broni jeszcze nie składamy i z niecierpliwością czekamy na kolejne rundy Rajdowego Pucharu Polski, z których najbliższa już na początku września - 21 Rajd Dolnośląski. Pozdrawiam wszystkich kibiców i zapraszam na trasy w okolicy Kotliny Kłodzkiej.
MICHAŁ TRELA: - Jesteśmy bardzo zadowoleni ze startu w Rzeszowie. Początkowo nie planowaliśmy udziału w tej imprezie, jednak dobre wyniki w poprzednich rajdach skłoniły do walki o utrzymanie drugiego miejsca w klasie Opla Astry w klasyfikacji sezonu. Jak widać, przyjazd do Rzeszowa opłacił się. Wygrywając klasę zmniejszyliśmy stratę do lidera oraz powiększyliśmy przewagę nad załogą zajmującą trzecie miejsce. Szczególnie cieszy mnie fakt, iż dokonaliśmy tego startując praktycznie seryjnym samochodem, a Paweł coraz lepiej potrafi wykorzystać jego potencjał i z rajdu na rajd widać postępy w jego jeździe. Dlatego, o ile pozwoli sytuacja finansowa, przed kolejną rundą chcielibyśmy dozbroić nasz samochód w krótsze przełożenie skrzyni biegów oraz blokadę mechanizmu różnicowego, tak aby móc nawiązać bardziej wyrównana walkę z naszymi rywalami w klasie. Start załogi Krysiak/Trela w Rajdzie Rzeszowskim wsparli: GLOB-CAR chemia i kosmetyki samochodowe E.J SYPKO, Kamieniarstwo Zenon Kiszkiel, Gmina Strzegom, Firma ZEN Zenona Piekielnego, Kamieniarstwo D&J Gromiec, Usługi Transportowe Transport Ciężarowy Włodzimierz Balcerek, MobiGum Jarosław Szyrner, PW Martkam, Bagrani Kamieniarstwo, Usługi Ogólnobudowlane Bochnia, Szkoła Jazdy WRC Paweł Krysiak.
JERZY TOMASZCZYK: - 20 Rajd Rzeszowski za nami. Bardzo wymagające i zmieniające tempo jazdy oesy, pełnoletni samochodzik rocznik 92, seryjne hamulce, zwykła skrzynia biegów, silnik, który swoim przebiegiem niemal pięć razy okrążył ziemię - to elementy, które pomogły uzyskać kilka dobrych rezultatów w miniony weekend. Niestety, już na pierwszym odcinku poślizgnęliśmy się na rozlanym oleju i zaparkowaliśmy w rowie tracąc sporo czasu. Zajmując 59 pozycję na odcinku pozostaje już tylko spokojnie jechać do mety lub pakować się do domu. Drugiej opcji nie braliśmy pod uwagę. Pozostało nam zreanimować pojazd podczas serwisu, zebrać siły na kolejną pętlę. I tak oto OS 4 przyniósł 4 czas w generalce, pomimo wyprzedzania załogi z N3. OS 5 to nasze pierwsze w tym sezonie zwycięstwo i zarazem powrót do formy. Drugi czas na ostatniej próbie rajdu potwierdza tylko, że pewnych rzeczy się nie zapomina :) Ciężko jest jednak walczyć atakując czołówkę z tak odległej pozycji, ale takie są zasady. Dziękujemy naszym kibicom za wspaniały doping. Wasze wsparcie dodaje nam energii. Widzimy się już niebawem, w pierwszy weekend września podczas 21 Rajdu Dolnośląskiego! Załogę wspierają : LABOTEST Laboratorium Inżynierii Lądowej, DARMA części samochodowe, ULTER Sport, NOBES, przedstawiciel sieci VIANOR, AZCO, BUGRacer.pl, autoauto.pl a także SWIFT PERFORMANCE - dystrybutor szper i przełożeń GRIPPER oraz STRONG-FLEX Polyurethane Components. Fot. Tomasz Filipiak.
MACIEJ RZEŹNIK: - Jestem bardzo szczęśliwy z osiągniętego wyniku. To po prostu coś niesamowitego i trudno mi znaleźć odpowiednie słowa, żeby wyrazić to, co czuję. W tym roku rywalizowaliśmy na bardzo trudnej trasie, a konkurencja była niesamowicie mocna i dysponowała sprzętem z najwyższej półki. Przyznam, że przed startem rajdu miejsce w pierwszej piątce satysfakcjonowałoby mnie całkowicie, ale poprzez konsekwentną, bezbłędną i agresywną jazdę wywalczyliśmy druga pozycję! Przegraliśmy tylko z Bryanem Bouffierem i Xavierem Panseri, którym serdecznie gratuluję wygranej. W dobrej sportowej walce pokonaliśmy bardzo utytułowanych i doświadczonych zawodników, co napawa mnie optymizmem przed kolejnymi występami. Utrzymywaliśmy równe tempo podczas dwóch dni zawodów, a uwierzcie mi, że start na własnym podwórku wcale nie jest łatwy. Mieliśmy duże oczekiwania i sporą presję, a do tego cały czas walczyliśmy o jak najwyższe pozycje. W piątek przed odcinkiem po mieście broniliśmy swojej piątej pozycji, a w sobotę emocje sięgnęły zenitu. Przed ostatnia pętlą byliśmy na drugim miejscu i posiadaliśmy ponad dwadzieścia sekund przewagi nad Tomkiem Kucharem i Michałem Sołowowem. Postanowiliśmy pojechać bezpiecznie i nie ryzykować. Straciliśmy jednak sporo z naszego zapasu sekund i przed najdłuższym odcinkiem dnia (ostatnim w rajdzie), zostało nam tylko 8 sekund. To bardzo mało jak na 15 kilometrów. Gdybyśmy jechali zbyt wolno spadlibyśmy na czwartą pozycję, a zbyt szybka jazda mogła zakończyć się poza drogą. Postanowiliśmy jednak zaatakować. Chcieliśmy pokazać, że stać nas na szybką i odpowiedzialna jazdę, a wynik na mecie tej próby nie pozostawił żadnych złudzeń. Powiększyliśmy przewagę i finiszowaliśmy za mistrzem Francji i trzykrotnym mistrzem Polski. To wspaniały rezultat. Dziękuję wszystkim za wsparcie i kibicowanie. Wszystkim Wam dedykujemy nasz rezultat.
PRZEMYSŁAW MAZUR: - Przepiękny rajd, wspaniała organizacja i nasz wynik na mecie. Świetnie pracuje nam się w zespole i w końcu udało nam się przełamać wyjątkowego pecha, którego mamy w tym sezonie w mistrzostwach Polski. Bardzo udany występ, zadowalające rezultaty i odpowiedzialna jazda. Znakomicie spisywał się także nasz samochód i ani przez chwilę nie mieliśmy z nim najmniejszych kłopotów technicznych. Czujemy, ze się rozwijamy i polepszamy nasz styl jazdy. Na pewno procentują zagraniczne występy i wymagające odcinki specjalne. Po takich doświadczeniach, które mieliśmy w Bułgarii, czy też na Chorwacji, zdecydowanie łatwiej utrzymywać tempo podczas dłuższych prób. To był bardzo dobry rajd w naszym wykonaniu, a Maciek świetnie wytrzymał ogromne ciśnienie, które zawsze jest, gdy startuje się u siebie. Uwierzcie mi - nie było to łatwe. Co ciekawe, był to dopiero czwarty start Maćka w tym rajdzie, a wynik buduje nas pozytywnie przed kolejnymi występami. Dziękujemy naszym sponsorom za zaufanie, a kibicom i sympatykom za fantastyczny doping. Podziękowania także za świetne przygotowanie auta dla ekipy Stohl Racing i dla organizatorów tego przepięknego rajdu. Dużymi krokami zbliża się także mój setny, jubileuszowy start w rajdzie i marzyłoby mi się osiągnięcie podobnego, bądź jeszcze lepszego wyniku. Jesteśmy zmotywowani do ciężkiej pracy i jeszcze szybszej jazdy. Fot. rsmp.info
MATEUSZ KUBAT: - Za nami bardzo ciężki, ale udany Rajd Rzeszowski. Pierwsza pętla to czujna, ostrożna jazda, aby przekonać się do tego samochodu oraz podkarpackich odcinków. Od kolejnej pętli już pewniejsza i coraz płynniejsza jazda, która z każdym kolejnym oesem przesuwała nas w górę generalki, korzystając jednocześnie z błędów zawodników przed nami. Przed ostatnią próbą już praktycznie zajmowaliśmy trzecie miejsce. Jednak na 3 km przed metą dogoniliśmy załogę nr 119, która nie pozwoliła się wyprzedzić i spowodowała stratę kilkunastu sekund. Absolutnie nas to nie martwi, ponieważ 4 miejsce w generalce i 3 w najmocniejszej klasie A7 to świetny wynik. Chcielibyśmy podziękować wszystkim, którzy przyczynili się do występu w tej imprezie. Start w 20 Rajdzie Rzeszowskim umożliwiły firmy: Meblux - piotrowski.com.pl, Kaps-akcesoria obuwnicze, Montval, Mac Soft, Krakowskie Centrum Nieruchomości M2, Igloo, Gremi, oraz Qubat-Obuwie. Patronat medialny: InterMAKS.pl, Bochnianin.pl. Fot. kinatS.
WIESŁAW INGRAM: - Dwa miesiące spędzone poza rajdówką nie wpłynęły korzystnie na wynik pierwszego odcinka. Na drugim chciałem to nadrobić. Niestety, przytrafiły się dwa błędy, a w konsekwencji strata kolejnych kilku sekund. Trzeci odcinek, który odpowiadał mi najbardziej, został odwołany. Na szczęście podczas drugiej pętli odzyskałem zagubione tempo, w efekcie wygrywając zmagania w klasie N3, jak i całej grupie N. Niezmiernie przykro mi z powodu Sławka, który jechał naprawdę świetny rajd. Postaramy się wraz z całym serwisem Ingram Garaż pomóc w jak najszybszej odbudowie samochodu. Podziękowania kieruję do: AQUER, PIZZERIA TORINO, ELEKTRO PROCES, AUTO-HAL, FIVESTAR, PLASTBUD, 99 RENT, NOWAK - firma pogrzebowa, Diesiel Center Mroczek&Synowie, Kolor Plus Studio, AIR-TECH-BUD, MARPEX - Komis samochodowy; oraz każdego członka serwisu, za perfekcją pracę i przygotowanie bezawaryjnego samochodu. Jesteśmy obecnie z Krzyśkiem liderami klasyfikacji grupy i klasy, ze sporą przewagą punktową. Mam nadzieję, że podczas kolejnych eliminacji uda się tę przewagę obronić. Patronat medialny objęło: Radio ESKA, portale: InterMAKS.pl, Bochnianin.pl oraz Gazeta Krakowska. Fot. kinatS.
KRZYSZTOF JANIK: - Rajd był pełen zaskakujących zwrotów akcji. Od samego początku zawodników nie oszczędzała pogoda. Przez cały czas było jak w Kenii - panował upał i duża wilgotność powietrza. Na szczęście deszcz zenitalny zaczął padać dopiero po wjechaniu na metę. Na pierwszej pętli nie było najlepiej. Zajmowaliśmy dalsze pozycje, jeśli chodzi o klasyfikację grupy N, jak i naszej klasy N3. Do tego odwołali nam najdłuższy odcinek, który po zapoznaniu najbardziej przypadł nam do gustu. Cały czas powtarzałem sobie jednak starą kenijską sentencję: "Haraka haraka haina baraka" (Zbytni pośpiech nie daje błogosławieństwa). Konsekwentna a przede wszystkim czysta jazda to podstawa na tak trudnych rajdach jak Rzeszowski. Wiedzieliśmy, gdzie można pojechać szybciej i co poprawić. Na przedostatnim odcinku specjalnym uzyskaliśmy prowadzenie w klasie, zaś na ostatnim odcinku zapewniliśmy sobie również zwycięstwo w grupie N. Pojechaliśmy więc tyle, ile trzeba było pojechać a przy okazji przełamaliśmy passę trzynastego miejsca i zdobyliśmy nasze pierwsze punkty w klasyfikacji generalnej. "Pole pole ndiyo mwendo" (Spokój jest drogą do celu) sprawdziło się i tym razem. Podsumowując: "Rajd Rzeszowski i chęć dzika zrobi z ciebie Kenijczyka"! Zaliczka punktowa cieszy i mobilizuje do dalszej pracy. Na zakończenie chciałbym podziękować kibicom, którzy zgromadzili się przy trasach odcinków specjalnych i żywiołowo dopingowali naszą załogę. Mam nadzieję, że dostarczyliśmy Wam wiele emocji, a to jeszcze nie koniec sezonu!
RYSZARD KIEWREL: - Rajd wspaniały. Szkoda tylko, że tak późno się obudziliśmy i zaczęliśmy faktycznie jechać dopiero po pierwszej pętli. Niestety, po pierwszych dwóch oesach mieliśmy już tak dużą stratę, że o jakimkolwiek kontakcie z kolegami z czołówki nawet nie było mowy. Na szczęście druga pętla w naszym wykonaniu była już całkiem przyzwoita (jak na nas). Mimo to, nie pamiętam rajdu, na którym popełniłbym tak wiele błędów. Przestrzelone skrzyżowanie, zwiedzanie podjazdu w jakimś domu i jeszcze kilka innych "akcji" na jednym rajdzie jeszcze nam się nie zdarzyło. Jednak najważniejsze, że osiągnęliśmy metę i to z całkiem przyzwoitym wynikiem. Przed rajdem nie liczyliśmy na szóste miejsce w N3. Szkoda, że Sławek Kurdyś z Michałem Kasiną mieli na tyle poważną przygodę, że musieli przedwcześnie zakończyć rajd, bo pokazywali, że enkową Hondą można powalczyć o podium w generalce tego trudnego rajdu. Olbrzymie podziękowania dla kolegów z Ingram Garaż. Auto było super przygotowane i po raz kolejny dojechało na metę.
KATARZYNA KIEWREL: - Po blisko dwumiesięcznej przerwie wróciłam na prawy fotel. Nie sądziłam, że będę miała z tym jakiekolwiek problemy, ale jednak taka przerwa daje się we znaki. Na tym rajdzie po raz pierwszy jechaliśmy z systemem HANS i muszę przyznać, że to też było pewne wyzwanie. Musieliśmy przetrenować "na żywo" procedurę ubierania tego wyposażenia, co nie jest takie proste. Na pierwszym odcinku przestał nam działać wentylator chłodnicy i zaczął się przegrzewać silnik, toteż jechaliśmy odcinki z wewnętrznym ogrzewaniem włączonym na max. Dzięki temu w rajdówce była pełna sauna. Od pierwszego oesu w drugiej pętli zaskoczyliśmy z tempem dyktowania i jazdy, co przełożyło się na czasy. Na oesie 4 poprawiliśmy się o 20 sekund, a na OS 5 o kolejnych 10 sekund, w stosunku do pierwszego przejazdu. Na ostatnim odcinku mieliśmy świadomość, że nie mamy podejścia na podjazdach do kolegów w Hondach, stąd wszystkie płaskie fragmenty i spadania staraliśmy się jechać maksymalnie szybko i muszę przyznać, że końcówka oesu była już faktycznie bardzo szybka! Podziękowania dla naszego serwisu Ingram Garaż. Po raz kolejny fantastyczna robota i atmosfera! Patronat medialny: Motocaina.pl, Radio ESKA i InterMAKS.pl. Fot. kinatS.
SŁAWOMIR KURDYŚ: - Rajd Rzeszowski znowu zakończył się dla nas pechowo. Choć udało się trzymać dobre tempo i uzyskiwać niezłe czasy, to moment dekoncentracji zniweczył wysiłek nasz i całego zespołu. Dodatkowo, jesteśmy teraz w trudnej sytuacji, bo choć klatka naszego auta jest nienaruszona, to jednak może być problem, aby zdążyć z odbudową auta na Rajd Dolnośląski. Wielka szkoda, do momentu wypadku mieliśmy 1-sze miejsce w klasie, 3-cie w generalce, co gwarantowało dużo punktów i spokojną dalszą część sezonu. Cóż, takie są rajdy. Jeżeli chodzi o sam wypadek to na szybkim zacieśniającym łuku za późno zacząłem hamować i wjechaliśmy w niego za szybko. Tył się ślizgnął, złapał pobocze. Auto postawiło bokiem, a że było to na wąskiej partii to od razu wpadliśmy do głębokiego rowu, gdzie odbiliśmy się tyłem, później przodem i było po wszystkim. Dziękuje wszystkim za troskę i słowa otuchy, a także gratuluję świetnych wyników reszcie bocheńskich kierowców. Dziękujemy: AIR-TECH-BUD, BGI ZREMB, AQUER, Meble MONIKA z Leśnej. Patronat medialny: Radio ESKA, portale: InterMAKS.pl, Bochnianin.pl oraz Gazeta Krakowska. Fot. kinatS.
MICHAŁ KASINA: - Ciężko mi napisać cokolwiek sensownego, bo dalej nie wierzę, że kolejny Rajd Rzeszowski zakończył się dla nas przed czasem. To jest jakieś fatum. Trzeci raz z rzędu nie osiągnąłem mety tego rajdu. Szkoda tym bardziej, że wynik do czasu wypadnięcia z trasy był rewelacyjny - trzecie miejsce w generalce i pierwsze w N-ce. Jechało się bardzo fajnie już od pierwszych kilometrów. Żaden odcinek nie był przespany, przez co notowaliśmy świetne czasy. Nie było sytuacji podbramkowych, a kilometry same nawijały się na koła. Założenie było proste - jechać dalej takim tempem bez niepotrzebnych przygód. Niestety, na piątym odcinku chwila nieuwagi i już leżeliśmy w rowie. Priorytetem było zebranie cennych punktów, a w efekcie zebrani zostaliśmy z odcinka przez lawetę. Nic to jednak. Jak mawiają tamtejsi mieszkańcy: "Najważniejsze, że jesteśmy cali. Auto przecież się odbuduje". Rajd Dolnośląski niebawem. Miejmy nadzieję, że zdążymy z wszystkim na czas.
SERGIUSZ JANOWSKI: - W mojej krótkiej przygodzie z rajdami w końcu przyszedł występ, o którym chciałbym jak najszybciej zapomnieć. Od początku rajd nie układał się po naszej myśli. Zapoznanie rozpoczęliśmy od awarii samochodu. Szybkie szukanie części zapasowych, mechanika, który mógłby awarię usunąć w ciągu paru godzin (dzięki, Paweł), organizowanie z wypożyczalni samochodu zastępczego oraz opisywanie dwóch odcinków na ostatni moment - to trochę za dużo, jak na jeden rajd. Dość powiedzieć, że na ostatni przejazd zapoznania wjeżdżaliśmy na 10 minut przez regulaminowym zakończeniem czasu. Sam rajd wydawał nam się naprawdę fajny. Odcinki wyglądały obiecująco, takie jakie lubimy. Wiedzieliśmy że jesteśmy w stanie powalczyć i przy spokojnej jeździe będziemy kontaktowo z pierwszą piątką generalki. Niestety, już na dojazdówce do pierwszego odcinka zorientowaliśmy się, że coś nie tak jest z silnikiem, który po prostu "nie jechał". Wjeżdżając na PKC przed pierwszym odcinkiem, nic jeszcze nie wskazywało, że to nasz pierwszy i ostatni odcinek rajdu. Po przejechaniu 3 zakrętów silnik osłabł, a po przejechaniu około 1 km zaczął palić na 3 cylindry, przerywał i nie „odjeżdżał” z zakrętów. Takim zdefektowanym samochodem przejechaliśmy cały pierwszy odcinek, wygrywając o prawie 8 sekund z rywalami z klasy! Na mecie stop zdjąłem nogę z gazu, a silnik zwyczajnie zgasł i już nie pozwolił się uruchomić. Szkoda, bo naprawdę chcieliśmy powalczyć. Była szansa na parę ładnych punktów.
KRZYSIEK GRZENIA: - Zacznę od tego, że było mi bardzo, bardzo ciepło w kąpielówkach, które miały mi pomóc w wywiązaniu się ze złożonej przed Karkonoszami obietnicy! Na Rajd Dolnośląski muszę wymyślić jakiś nowy zakład, ale tym razem trochę mniej kłopotliwy - może piwo? Jak jest zakład, to i są wyniki. Na pocieszenie mamy satysfakcję z wygrania pierwszego odcinka w naszej klasie i to zdefektowanym samochodem. W "Astrze" niebezpiecznie zbliżyli się do nas punktowo chłopcy, ale to nie jest jakiś duży problem - jak nie będzie awarii ani przygód na kolejnym rajdzie to postaramy się to odrobić. Odetchnęliśmy za to patrząc na "generalkę" po rajdzie - żaden z rywali (oprócz Mariusza z Bartkiem) nie odjechał nam z punktami - więc na Dolnośląskim nadal będziemy w grze o pudło generalki. Gratulujemy zwycięzcom rajdu oraz Marcinom Górnemu i Roikowi za fajną jazdę Astrą. Szkoda, że dostali karę i spadli na 2 miejsce bo bardzo im kibicowaliśmy! Fot. Paweł Król.
ARIEL PIOTROWSKI: - Drobny pech dotknął nas w piątek, na czwartym odcinku specjalnym. Silnik z nieznanych nam dotąd przyczyn, nie chciał wkręcać się powyżej czterech i pół tysiąca obrotów. Ta tajemnicza usterka wystąpiła na początku odcinka, który liczył aż 25 kilometrów. W ten sposób do rywali straciliśmy blisko minutę. Co ciekawe, po feralnym OS-ie naszej maszynie niedyspozycja przeszła i od tego momentu samochód znów sprawował się bez zarzutu. Straty do liderów poszczególnych klasyfikacji były duże. W związku z tym założenie taktyczne przed ostatnim dniem rajdu było proste: dowieźć do mety trzecie miejsce w klasie R2B. Pilnowanie lokaty wiązało się z rezygnacją z większego ryzyka. Mimo narzucenia bezpiecznego tempa, w sobotę do naszych największych rywali, załogi Kornicki/Hundla, odrobiliśmy kilkanaście sekund. Gdyby nie wspominana duża strata z czwartego OS-u, to miejsca we wszystkich końcowych klasyfikacjach mogłyby być jeszcze lepsze. Dywagować w tej chwili już nie ma co. Zajęte miejsca - czternaste w klasyfikacji generalnej rundy mistrzostw Polski, trzecie w R2B i trzecie w Citroen Racing Trophy - i tak dają nam dużo powodów do satysfakcji.
KLAUDIA TEMPLE: - Do Rzeszowa przyjechaliśmy po naukę i zbieranie doświadczeń. Z racji tego, że są to moje pierwsze starty na rajdowych trasach, póki co, wszystko dla mnie jest nowe. Po zapoznaniu wiedziałam, że ten rajd na pewno nie będzie łatwiejszą imprezą niż poprzednie, w jakich miałam okazję uczestniczyć. Bardzo wąskie, techniczne, kręte a zarazem szybkie odcinki specjalne budziły spory respekt. Start po raz kolejny był dla nas wielką niewiadomą. W ostatniej chwili udało się poskładać samochód, który tym razem diametralnie zmienił swoją charakterystykę. Dłuższa skrzynia biegów wcale nie ułatwiała walki na oesach pod Rzeszowem a nowe zawieszenie, które przyszło do nas na 3 dni przed rajdem, testowaliśmy w zasadzie na pierwszych km pierwszego odcinka specjalnego. Mimo rozjeżdżania się na początku, po pętli sytuacja wyjściowa w klasie była całkiem niezła, 6 pozycja ze stratą zaledwie 0,7 s do piątego zawodnika oraz ok. 8 s do czwartego zapowiadała niezłą walkę. Niestety, w tym momencie dla nas rajd się skończył. Na strefie serwisowej okazało się, że łożysko lewego przedniego koła powiedziało dość i jedynym naszym celem było doturlanie się do mety.
JAKUB WRÓBEL: - Jak to się mówi „takie są rajdy”. Z Rzeszowa wyjeżdżamy z bagażem doświadczeń które na pewno w przyszłości zaprocentują. Korzystając z pecha rywali udaje nam się również wywieźć kilka punktów, które z racji okrojonego planu dalszych startów mogą okazać się niezwykle cenne w drugiej połowie sezonu. Powoli zaczynamy przygotowywać się do Rajdu Wisły, na którym jeśli tylko się uda, mamy zamiar się pojawić. Rywalom z klasy gorąco dziękujemy za walkę oraz fantastyczną atmosferę na dojazdówkach i przed PKC-ami a kibicom za doping na odcinkach i przed komputerami. Gorąco dziękujemy naszym sponsorom oraz partnerom, tj. Bętkowski Husqvarna Service, Sklep Motoryzacyjny Auto-Fart Myślenice i Stanlej Racing. Opiekę medialną nad startami załogi objęły Miasto-info.pl, Sedno, Dziennik Polski, rajdowypuchar.pl oraz kfpr.com.pl
JAN DEMBSKI: - 20 Rajd Rzeszowski ukończyliśmy szczęśliwie na mecie zajmując 4 miejsce w klasie N3. Nie obyło się bez przygód . Patrząc po kolei, na 1 i 2 OS jechaliśmy zdecydowanie za wolno... 3 OS został odwołany. 4 OS juz szybciej, ale nadal za wolno. Na 5 i 6 OS samochód zaczął sie przegrzewać i dwa razy gasiliśmy silnik w celu resetowania błędu trybu awaryjnego, stąd też gorsze czasy. Jeśli chodzi o samochód, na odcinkach zdecydowanie zabrakło "kłówki". Jechaliśmy na seryjnej skrzyni, która nie dawała sobie rady. No, ale nie ma co narzekać. Czwarte miejsce złe nie jest, tym bardziej, że był to mój pierwszy Rajd Rzeszowski a odcinki były bardzo wymagające. Jest meta, samochód cały, kolejne doświadczenie zebrane. Jeździmy dalej ;-) Na kolejny rajd na pewno założymy kłówkę i powalczymy o podium. Dziękuje firmie Developerskiej WILLA KWIRYNÓW oraz GEOVITA, E4E, WASTES SERVICE GROUP. Specjalnie podziękowania dla całego zespołu 2B RALLY oraz dla JJ Motorsport Team czyli Izy Kingi i Bartka. Dziękuje za mega banner, jesteście wielcy !!! Widzimy się niebawem na Oesach :-)
BARTŁOMIEJ PAWLIK: - 20 Rajd Rzeszowski przechodzi do historii. Tak jak zakładaliśmy, stawiliśmy się na mecie na rynku w Rzeszowie. Nowe trasy okazały się bardzo trudne i wymagające. Okazało się, że miałem bardzo dużo roboty. Kolejne doświadczenia zostały zebrane, z czego bardzo się cieszę. Pozwoli to na kolejnym radzie nie popełnić tych samych błędów. Serdecznie chciałbym podziękować JJ Motorsport Team (Izie i Kindze) za doping na odcinkach. Podziękowanie również za wsparcie medialne dla serwisu www.warszawa.pl oraz dla całego zespołu 2Brally za świetną robotę.
DANIEL CHWIST: - Jechałem Rajd Rzeszowski po raz pierwszy, co wcale nie ułatwiało mi sytuacji. W niektórych miejscach trudno było mi się przełamać i niestety, jazda pozostawiała wiele do życzenia. Zdawałem sobie z tego sprawę, że czasy nie są najlepsze. Mieliśmy wiele problemów, gdzieś gubiliśmy prędkość, bo przyjeżdżając na metę odcinków straty były zbyt duże. Na pewno była to kwestia mojej jazdy, ale nie ukrywam, że od Rajdu Świdnickiego mamy kłopoty z samochodem. Trochę poeksperymentowaliśmy i chyba poszło to w złym kierunku. Brakowało mocy, tak że trzeba to wszystko przed następną eliminacją przeanalizować. Pocieszające jest że dotarliśmy do mety po nieudanym ostatnim rajdzie. Rajd był bardzo trudny, ale odcinki bardzo mi się podobały i podróżowanie po nich sprawiało dużą przyjemność. Powiem nawet, że czuję pewien niedosyt i bardzo chętnie przejechałbym jeszcze trochę kilometrów po tych oesach.
GRZEGORZ GRZYB: - Pod wieloma względami był to dla nas naprawdę udany rajd. Doskonale przygotowany samochód, niezłe tempo jazdy i dobry wynik po pierwszym dniu. Niestety, drobny błąd na drugim z sobotnich odcinków kosztował nas bardzo wiele - nie dojechaliśmy do mety, straciliśmy szansę na dobry wynik punktowy. Co gorsza, stało się to na własnym podwórku... Oczekiwania były daleko inne, tym bardziej, że rajd był bardzo ciekawy, konfiguracja trasy jeszcze lepsza od ubiegłorocznej, a do tego dopisała pogoda. Trasy wokół Rzeszowa po deszczu robią się wyjątkowo śliskie, co znacząco wpływa na przyjemność jazdy, cieszy więc, że było sucho i słonecznie. Jednym zdaniem super rajd, ale dla nas bez przysłowiowej kropki nad i.
RADEK TYPA: - Bardzo chcieliśmy pokazać się z dobrej strony w Rzeszowie. Był to pierwszy wspólny start na rajdowych trasach załogi w takim składzie. Zdawaliśmy sobie sprawę, że potrzebujemy trochę czasu na zgranie się, aby szybko podróżować na odcinkach specjalnych. Niestety, od samego początku przyszło nam się zmagać z awariami technicznymi naszej rajdówki . Po pierwszym dniu mechanicy na strefie serwisowej wykonali kawał dobrej roboty. Wymieniony został dyferencjał i mieliśmy nadzieję, że już wszystko zagra. Drugiego dnia od samego początku nie mogłem złapać dobrego rytmu. Nie byłem zadowolony ze swojej jazdy i osiąganych czasów. W konsekwencji tego, na odcinku Izdebki popełniłem błąd. Na jednym z zakrętów zsunęliśmy się poza drogę przy bardzo niewielkiej prędkości. Samochód tak niefortunnie stanął, że mimo iż nie było w nim uszkodzeń, nie było szans na powrócenie na trasę rajdu. Dodatkowo jedna z jadących za nami załóg również wypadła w tym miejscu i uderzyła w nasze auto. Dla nas był to koniec rajdu. Załogę podczas startu w 20 Rajdzie Rzeszowskim wspierali : Tedex WRC, Makita, Warmia-Mazury, miasto i gmina Orneta, Bosma, Eltexx, X-Drive Akademia Bezpiecznej Jazdy, Atrom.
ŁUKASZ BYŚKINIEWICZ: - Szok i wielka radość - trzecie miejsce w generalce i pierwsze w klasie na ponad 70 załóg! Nadal nie mogę w to uwierzyć, ale udało się - znaleźliśmy się na podium w rajdzie, o którym słyszałem tylko, że to jedna z najtrudniejszych imprez w sezonie. Rzeczywiście tak było: bardzo wąskie trasy, niewidoczne zakręty, szczyty, rowy, naniesione kamyki - prawdziwa rajdowa szkoła, i to raczej szkoła wyższa. Na Podkarpacie przyjechałem nastawiony na zdobywanie doświadczenia, a wróciłem z dwoma pucharami. Rajdy wciągają i już teraz myślę tylko o kolejnym starcie. Tym bardziej, że po tym wyniku apetyt na jeżdżenie jeszcze bardziej urósł. Nie będę ukrywał, że ten rezultat to przede wszystkim zasługa wspaniałego pilota, Maćka Wisławskiego. Na Rajdzie Rzeszowskim przekonałem się, co znaczy mieć takiego człowieka na prawym fotelu. Cały rajd przejechaliśmy bez ani jednej sytuacji podbramkowej - dzięki, Wiślak! Ten sukces to także wynik bardzo dobrego przygotowania samochodu przez Pawła Zborowskiego z G4. Z Fiestą nie mieliśmy ani jednego problemu i nasza uwaga skupiona była wyłącznie na jeździe. W Rzeszowie nie zabrakło kamer TVN Turbo - już teraz zapraszam na relację z rajdu do programów "Raport" i "Auto-Sport" (premiera w czwartek 11 sierpnia o 17:45). Chciałbym także podziękować partnerom, którzy zaangażowali się w moje starty: BYŚ, Belsan, Al Sanit, Maja Hurt- Detal, Emka, ResMotors Rzeszów, Dunlop. Dziękuję również Pawłowi Stachowskiemu za pomoc przy organizowaniu startów.
MACIEJ WISŁAWSKI: - Startowałem w Rajdzie Rzeszowskim już wielokrotnie i wiele razy stawałem w nim na podium, ale ten wynik cieszy mnie szczególnie. Jestem zaskoczony, bo nie sądziłem, że startując z kierowcą, który dopiero rozpoczyna swoją rajdową przygodę - być może nawet karierę! - znajdę się na podium klasyfikacji generalnej. Dla Łukasza był to dopiero drugi prawdziwy rajd w karierze - spisał się na medal, gratuluję mu tego wyniku!
ROBERT KUJAWSKI: - Starałem się podejść z dużym spokojem do tego startu. Ostatni raz ścigałem się tak naprawdę bez mała 10 miesięcy temu - na Rajdzie Dolnośląskim. W kwietniu w Świdnicy udało się przejechać zaledwie 20 km oesowych do chwili awarii. Rajd Rzeszowski jest jednak praktycznie moim domowym rajdem, więc nie mogłem sobie pozwolić na opuszczenie tego startu. Pierwszą pętlę poświęciliśmy z Piotrkiem na rozkręcenie się po przerwie i doszlifowanie współpracy. Gdy już zaczęliśmy atakować, zaczęły się kłopoty techniczne, które niestety, zaprzątały moją głowę do końca rajdu. Zamiast skupić się na drodze i opisie, ja wsłuchiwałem się w pracę silnika… Prawdopodobnie to kwestia jakiejś drobnostki w układzie elektrycznym. Przy wysokich temperaturach powodowało to nierówną pracę i spadek mocy jednostki napędowej. Pomimo tego staraliśmy się nie poddawać i nie oddać pola rywalom. Bardzo naciskali nas koledzy z bliźniaczego Clio, Aleks i Grzesiek, oraz najszybsza załoga Citroena C2. Rajdy to jednak również gra błędów - my popełniliśmy ich mniej od rywali i pomimo kłopotów udało się osiągnąć całkiem przyzwoity wynik. Mamy nadzieję, że naszym partnerom - firmom Rolpek, Mytnik, CMC, Agsol, oraz Jparts podobała się nasza jazda i pojedziemy razem do końca sezonu!
PIOTR ZEGARMISTRZ: - Po raz kolejny w mojej krótkiej karierze miałem okazję wsiąść „na prawy” do bardziej doświadczonego ode mnie zawodnika. Przejechanie z Robertem 150 km oesowych Rajdu Rzeszowskiego to świetna lekcja i olbrzymia przyjemność. Dziękuję „Kujakowi” za moc wrażeń i cennych doświadczeń. Spadek mocy naszej "Reni” był najbardziej widoczny na rozpędzaniu pod górę po ciasnych zakrętach. To wszystko Robert starał się jednak nadrabiać na szybkich i krętych partiach w dół, charakterystycznych dla rzeszowskiej eliminacji. Ukończenie tego rajdu w Clio R3 w pierwszej dziesiątce klasyfikacji generalnej Mistrzostw Polski to wynik, którego nie musimy się wstydzić. Wielkie podziękowania również dla ekipy mechaników naszego zespołu, za świetną pracę, wielkie poświęcenie i perfekcyjną atmosferę! Fot. Maciej Niechwiadowicz.
BRYAN BOUFFIER: - Bardzo fajnie znowu jest wygrać w Rzeszowie. Zwłaszcza w tym roku, gdy była zacięta walka z wieloma kierowcami. Miałem duży moment, niewiele brakowało, a skończyłbym poza drogą. Cieszę się, że mi się udało, auto było perfekcyjne, zespół wykonał świetną robotę. Cieszę się, że jeżdżę tym samochodem. To perfekcyjny rezultat, dziękuję sponsorom, że znowu pozwolili mi pojechać w Polsce.
SZYMON KORNICKI: - Jechało nam się bardzo dobrze i prawie bezbłędnie. Ten jeden jedyny błąd popełniłem na pierwszym odcinku specjalnym w drugim dniu rajdu, kiedy opóźniłem hamowanie i nasz Citroen zawisł nad rowem. Na szczęście było to miejsce, gdzie nie zabrakło wspaniałych kibiców, którzy wypchnęli nasz samochód na drogę, za co im serdecznie z tego miejsca dziękuję. Rajd wspaniale zorganizowany ze wspaniałą oprawą, także medialną. Jest to moja ulubiona asfaltowa runda RSMP. Cieszę się, że udało mi się uzyskać w niej satysfakcjonujące wyniki. Dodam jeszcze tylko, że samochód spisywał się rewelacyjnie i nie zawiódł nas ani na moment przez cały czas trwania rajdu. Ukłony w stronę ekipy serwisowej oraz całego zespołu. Myślę, że coraz bardziej widoczne są efekty naszej wspólnej pracy z Robertem. Wciąż widzę w niej jeszcze pewne rezerwy.
ROBERT HUNDLA: - Jak zwykle, Rajd Rzeszowski zorganizowany perfekcyjnie. Brawo dla organizatorów za nowe OS-y. Dla mnie był to trudny rajd, bowiem przez cały czas jego trwania zmagałem się z chorobą. Jestem zadowolony z wyniku oraz z faktu, że stoczyliśmy fajna walkę z konkurencją. Cieszy mnie także fakt, że w naszej jeździe widać progres.
MAREK SĄSIADEK: - Mój prawdziwy debiut w RPP (bez awarii czy też wykluczenia) obfitował w przygody i częste ratowania. Zajęliśmy 8 miejsce w klasyfikacji generalnej, co uważam za niezły wynik, jak na moje umiejętności, sprzęt i słaby opis. Jestem pod wrażeniem tego, jak szybko jechała czołówka. Mam nadzieję, że być może wystartuję na Rajdzie Wisły lub Barbórce Cieszyńskiej i tam pojadę szybciej, a przy tym bezpieczniej.
JAN CHMIELEWSKI: - To był jeden z najtrudniejszych Rajdów Rzeszowskich, w jakich brałem udział. Tegoroczne oesy, z dużą ilością narzuconego brudu z cięć, okazały się naprawdę wymagające. Citroen DS3 przez cały weekend spisywał się świetnie i muszę przyznać, że coraz lepiej rozumiem ten samochód. Jestem bardzo szczęśliwy z wyniku, jaki wspólnie z Grzegorzem osiągnęliśmy. Siódme miejsce w klasyfikacji generalnej RSMP to mój życiowy rezultat. Dodatkowe powody do zadowolenia daje fakt, że tak wysoką pozycją udało się wywalczyć w rajdzie organizowanym przez Automobilklub Rzeszowski, którego barwy reprezentuję, i to właśnie klubowi oraz moim wspaniałym sponsorom dedykuję nasz wynik z 20. Rajdu Rzeszowskiego.
GRZEGORZ DACHOWSKI: - Przed rajdem mówiłem, że miło by było, gdyby bilans dobrych i złych wspomnień związanych z Rajdem Rzeszowskim przechylił się na stronę z plusem i tak się właśnie stało. Mimo tego, że był to bardzo trudny rajd, zarówno od strony pracy kierowcy oraz z perspektywy tego tzw. "umysłowego", udało się wywieźć z Rzeszowa cały bagaż pozytywnych wspomnień, ozdobiony czterema pucharami. Cieszę się, że mogę być „trybikiem maszyny”, jaką jest NEO - Petroeltech Rally Team. Dziękuje ekipie High-Tec za, jak zawsze, profesjonalną obsługę, a wszystkim kibicom za gorący doping. Chciałbym dedykować ten wynik mojemu synkowi, który właśnie podczas trwania rajdu obchodził swoje pierwsze urodziny. Sponsorami zespołu są: marka narzędzi NEO, firmy PETROELTECH i WESEM oraz Automobilklub Rzeszowski, a patronat medialny sprawują Radio RMF FM i magazyn "Eurostudent".
SŁAWOMIR OGRYZEK: - Po dwóch nieudanych startach w poprzednich rundach RPP, chcieliśmy poprawić swoje konto punktowe w domowej rudzie RPP rozgrywanej w ramach 20. Rajdu Rzeszowskiego. Niestety, od samego początku rajd nie ułożył się po naszej myśl. Do pierwszego odcinka specjalnego wyruszyliśmy z dużymi nadziejami na dobry rezultat. Niestety, zaraz po starcie wysiadł interkom i cały oes pojechaliśmy bardzo zachowawczo. Drugi odcinek specjalny to już ostra walka z Mariuszem Nowocieniem. Udało nam się zająć drugie miejsce na odcinku specjalnym oraz awansować na drugie miejsce w klasyfikacji generalnej rajdu i pierwsze w klasie A-6. Trzeci odcinek został odwołany, co pozbawiło nas konfrontacji z czołówką pucharu. Do kolejnego odcinka specjalnego wystartowaliśmy z chęcią wygrania oesu, ale błąd, który popełniłem na jednym z zakrętów (za głębokie cięcie), kosztował nas zakończenie udziału w rajdzie. O dalszej jeździe nie było już mowy i wycofaliśmy się z rajdu. Dziękuję mojemu Automobilklubowi Rzeszowskiego za perfekcyjne zorganizowanie rajdu. To jedna z najciekawszych rund RPP, w jakich miałem okazję startować.
BOGUSŁAW BROWIŃSKI: - Szkoda naszego domowego rajdu. Tym razem się nie udało. Dwa pierwsze odcinki specjalne Rajdu Rzeszowskiego pokazały, że jesteśmy dobrze przygotowani do rajdowej walki – to był po prostu błąd. Wsparcia podczas startu w 6. rundzie RPP udzieliły nam firmy: ROS-SWEET Fruits and Nuts - www.orzechy.pl, ROS-SWEET Transport, Wodrol, GIGA TV Telebimy Multimedialne oraz Millers Oils. Patronat medialny nad załogą objęła TVP Rzeszów. Serwisem Citroëna C2 R2 Max zajmuje się Kujawski Auto Serwis.
MICHAŁ SOŁOWOW: - Fajny rajd, sporo nowych odcinków, a walka trwała do samego końca. Niestety, złapaliśmy "kapcia" na O S8 - jechaliśmy za Jozefem Beresem, który miał zepsuty samochód. Przy okazji podziękowania dla kolegi ze Słowacji, który nas szybko przepuścił. Ale musieliśmy najechać na jakiś kamień i przez 7 kilometrów podróżowaliśmy z przebitą oponą. To kosztowało 50 sekund i spadek z miejsca drugiego na czwarte. Jeżeli chodzi o Fiestę RRC to spodziewaliśmy się nieco więcej po tym samochodzie. Okazało się, że w tej chwili jeszcze nie jest on konkurencyjny do aut S2000. Zwężka na turbinie powinna mieć więcej niż obecne 30 mm, aby silnik mógł efektywnie współpracować ze skrzynią biegów, która jest "przeniesiona" z samochodu WRC. W tej konfiguracji temu autu brakuje mocy i siły przy rozpędzaniu na wyższych biegach. Obawiam się, że na szutrach Fiesta RRC będzie równie niezadowalająca. Dopóki nie zmieni się homologacja, to znaczy zwężka nie będzie większa i nie zostanie zastosowana skrzynia biegów o innych przełożeniach, to nie wróżę temu autu sukcesów ani na asfaltach, ani na szutrach. Dla nas to była jednorazowa przygoda, od kolejnego rajdu wracamy do naszego Forda Fiesty S2000.
MACIEK BARAN: - Szkoda, że przebiliśmy oponę, bo uciekło drugie miejsce, ale dzięki temu druga pętla była bardziej emocjonująca. Rajd oceniam bardzo dobrze, ciekawe odcinki, kilka nowych tras, ale dla mnie był on za krótki. Niewiele ponad 150 kilometrów odcinków specjalnych to za mało jak na Mistrzostwa Polski. Jeden "kapeć", wizyta poza drogą, albo jakiś błąd i nie ma jak odrabiać strat, nie ma jak ścigać kolegów. Wolałbym aby ten rajd był dłuższy, aby tych odcinków było więcej. Co do Fiesty RRC to spodziewałem się, że będzie co najmniej tak szybka jak S2000. Taka konfiguracja, kiedy to auto jest czymś pomiędzy WRC i S2000, nic nie daje, a szkoda bo to bardzo fajny samochód. Potrzebne są zmiany regulaminowe i homologacyjne.
MARIUSZ NOWOCIEŃ: - Ten rajd na długo pozostanie w mojej pamięci. W sumie każdy jest wyjątkowy, ale w tym było coś magicznego, a momentami niewytłumaczalnego. Zaczęło się przy wyjeździe z serwisu. Pierwszy zły znak - po odpaleniu okazało się, że Honda pracuje tylko na trzy swoje wspaniałe cylindry. Po szybkiej naprawie cewki dojechałem do pierwszego PKC-u, na którym auto zgasło. To niesforny pilot wypiął swoją zgrabną nogą wiązkę komputera, a później były kolejne oznaki, że diabeł się nami interesuje. Odetchnąłem dopiero na mecie pierwszego oesu. Okazało się, że jesteśmy poza zasięgiem nawet diabła. Fajnie było rywalizować z dobrymi kierowcami, szkoda, że nie wszyscy dojechali do mety. Rajd Rzeszowski wygrałem drugi raz. Dwa zwycięstwa - dwóch pilotów. W 2007 roku na prawym fotelu siedział obecny inżynier zespołu, Michał Marcula. Fajnie, że mógł się przyczynić i do tego sukcesu. Dziękujemy wszystkim za wsparcie i gorący doping oraz miłe słowa i bardzo miły gest Łukasza Lewandowskiego. Podziękowania dla naszego zespołu, Sponsora - POLpetro S.A. i Polskich Stacji Paliw "Huzar". Do zobaczenia.
BARTEK JAKUBOWSKI: - To był niesamowity rajd. Przystępowaliśmy do niego z mieszanymi uczuciami. Obaj byliśmy sceptycznie nastawieni, tym bardziej, że początek nie wróżył niczego dobrego. Wsiadając do samochodu wypiąłem komputer i Honda nie chciała odpalić. Na dojazdówce do pierwszego odcinka okazało się, że nie działa intrekom, a na domiar złego na trudnej partii Husowa mózg mi się chyba przegrzał i straciłem kontrolę nad notatkami. Na szczęście tylko na moment i obyło się bez nieszczęścia. Ostatecznie okazało się, że szczęście wzięło górę nad niefartem. Pogoda też była naszym sprzymierzeńcem. Mieliśmy piekielnie szybki opis i gdyby spadł deszcz, byłoby po nas. Pierwsze krople pojawiły się dopiero na rzeszowskim rynku. To chyba jakiś znak. Musimy pomyśleć o odwiedzeniu księdza Natanka. Z wielką niecierpliwością czekamy na Rajd Dolnośląski. Teraz zasłużone wakacje. Dziękujemy za wsparcie Kibicom, za wpisy na naszym profilu na Facebooku i głośny doping ekipy z Mikołowa. Jesteście fantastyczni! Fot. Łukasz Iwaniak.
MICHAŁ BĘBENEK: - Najważniejsze, że jesteśmy na mecie. Miejsce oczywiście nie jest szczytem moich marzeń. Cieszymy się z trzeciego miejsca w Mistrzostwach Słowacji. Wydawało mi się, że tempo jazdy w drugim dniu rajdu było szybkie, jednak wyniki tego nie odzwierciedlały. Martwi mnie ta sytuacja. Jeszcze nie wiemy, czemu się tak dzieje. Być może problem tkwi w jednostce napędowej samochodu. Będziemy wyjaśniać przyczyny tej sytuacji.
MACIEJ WILK: - Cieszę się, że dość szybko zgraliśmy się z Michałem i nie ukrywam, że ten start był dla mnie bardzo ważny. Wydaje mi się, że tempo naszej jazdy było bardzo dobre, ale tak jak wspomniał Michał, drugiego dnia nie miało to specjalnego przełożenia na wyniki. Bardzo szybko znalazłem wspólny język z całym zespołem i mam nadzieję, że także kierowca jest zadowolony ze współpracy.
KAJETAN KAJETANOWICZ: - Dziś było wręcz fantastycznie. Byliśmy mocno zmotywowani, ale ogromne znaczenie miał także doping kibiców, który sprawił, że jechało się nam jeszcze lepiej i łatwiej było podejmować ryzyko. Daliśmy z siebie wszystko i to się opłaciło. Niesamowitą frajdą jest jechać tak szybko i czuć tę adrenalinę. Wszystko zagrało dziś perfekcyjnie. Duże podziękowania należą się naszym mechanikom, którzy wykonali kawał dobrej roboty. Samochód był świetnie przygotowany do dzisiejszej trudnej rywalizacji. Oczywiście już myślę o kolejnej rundzie - Rajdzie Dolnośląskim, na który już teraz Was serdecznie zapraszam!
JAREK BARAN: - Dzisiejsze odcinki były naprawdę bardzo wymagające, nierytmiczne. Są trudne dla kierowców, ale wymagają także wiele od pilotów. Mam nadzieję, ze moi koledzy mieli równie dużo frajdy. Zmuszenie naszego konkurenta do jazdy na limicie daje sporą satysfakcję. Naprawdę wiele w życiu widziałem, ale dziś było ekstra. Partnerami zespołu w sezonie 2011 są: producent paliw LOTOS Dynamic oraz producent olejów LOTOS, a także STP, Szkoła Jazdy Subaru i Arcold.
WOJTEK CHUCHAŁA: - Jest dużo powodów do zadowolenia, jesteśmy na mecie i nic nie nabroiliśmy. Mieliśmy naprawdę dobre tempo, a piąte miejsce w generalce RSMP i pierwsze w ence to świetny rezultat. Ciężko było wymagać czegoś więcej. Dziękujemy całemu Zespołowi i naszym Partnerom: Subaru Import Polska, LOTOS Oil z marką olejów LOTOS Quazar, LOTOS Paliwa z marką paliw LOTOS Dynamic, Keratronik, Raiffeisen Leasing, Mega Service Recycling, Prosperplast, Sony VAIO, SJS oraz Onet.pl.
KAMIL HELLER: - Po raz pierwszy w krajowym czempionacie dopisało nam szczęście. Również w mistrzostwach Słowacji nie wypadliśmy najgorzej. Obyło się bez większych przygód, a tempo wcale nie było najwolniejsze. W efekcie wynik zdecydowanie przeszedł nasze oczekiwania. Ciągle robimy postępy, co w efekcie sprawia, że nasza jazda jest coraz lepsza. Dziękujemy całemu Zespołowi, bo bez jego pracy nie byłoby tego wyniku.
ALEKS ZAWADA: - Pomimo szczerych chęci nie udało nam się ukończyć rajdu, a szkoda, bo już byliśmy w pierwszej dziesiątce klasyfikacji generalnej Mistrzostw Polski. Na 10 oesie popełniłem błąd i wpadliśmy do rowu, z którego już nie udało nam się wyjechać. Myślami jesteśmy już na kolejnym rajdzie. Gratulacje dla Janka Chmielewskiego i Grzegorza Dachowskiego za wygranie grupy R. Pozdrowienia dla naszych kibiców. Widzieliśmy sporo dziewczyn w barwach MSZ Racing :)
GRZEGORZ GOŁDA: - No cóż - nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Plus jest taki, że jesteśmy w stanie szybko jechać. Szkoda, że wykluczył nas zaparkowany w rowie samochód. Bardzo dziękujemy kibicom za pomoc w wyciąganiu auta. Pozdrowienia dla załogi Kujawski/Zegarmistrz za niesamowitą walkę na sekundy. Mamy nadzieję, że na kolejnym rajdzie będzie równie ciekawie. Podziękowania za wsparcie należą się firmie Techmatik z Radomia i dealerowi Renault - Remex Ambrożej z Białegostoku.
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.