Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska

Mówią przed Tour de Corse

HUBERT PTASZEK: - Startujemy nowym dla nas samochodem, Fordem Fiestą R5.

Chcę sprawdzić jak najwięcej opcji z myślą o kolejnym sezonie i przy okazji ciekawie jest przekonać się, jak bardzo poszczególne auta R5 różnią się od siebie. Jeżdżą w tej samej kategorii WRC-2, ale każde z nich inaczej się prowadzi. W ramach przygotowań nakręciłem już trochę kilometrów tym samochodem. To jest nasz drugi rajd na asfalcie, więc oczekiwania są nieco większe. Przede wszystkim chcę się upewnić, że przyspieszamy. Celem jest oczywiście podnoszenie tempa, a nie pozostawanie w miejscu i brak rozwoju. Przed nami odcinki o długości ponad 50 kilometrów i co prawda w Meksyku jechałem już 80-kilometrową próbę, ale tam było więcej prostych odcinków. Tu ich praktycznie nie ma i bardzo dużo pracy kosztuje nas już samo zapoznanie z trasą. Nie ma miejsca na oddech, już na pierwszym przejeździe dyktuję z sekundy na sekundę kolejne komendy i Maciek musi to zapisywać. Przerwę między rajdami solidnie przepracowałem, codziennie trenując na siłowni lub jeżdżąc na rowerze, więc pod względem kondycji fizycznej jestem przygotowany do tak długich odcinków. Najważniejsza będzie koncentracja oraz odpowiednia praca podczas opisywania trasy. Sam fakt, że zapoznanie trwa tutaj trzy dni zamiast tradycyjnych dwóch, też świadczy o trudności i skali stojącego przed nami wyzwania.MACIEJ SZCZEPANIAK: - O tym rajdzie można powiedzieć kilka truizmów, jak słynne dziesięć tysięcy zakrętów, a ja co roku powtarzam, że jednym odcinkiem Tour de Corse można spokojnie obdzielić połowę Mistrzostw Polski, jeśli chodzi właśnie o liczbę zakrętów. Czeka mnie sporo dyktowania, natomiast Hubert będzie musiał porządnie nakręcić się kierownicą. Wiem, że startował tu przed rokiem autem R2, ale w samochodzie czteronapędowym różnica jest ogromna i robi się zupełnie inny rajd. Myślę, że to chyba największe asfaltowe wyzwanie w Mistrzostwach Świata i Huberta czeka kolejna trudna lekcja. Już w trakcie zapoznania mogliśmy przekonać się, co nas czeka. Odcinków jest niewiele, ale poza jednym mają po około 30 oraz 50 kilometrów, a na całej trasie trudno znaleźć więcej niż pięćdziesiąt metrów prostej. Oesy są tak długie i kręte, że zapoznanie wyjątkowo trwa trzy dni. Kluczowe jest utrzymanie koncentracji i mam nadzieję, że dobrze odrobiliśmy lekcję, a weekend będzie przebiegał bezproblemowo. fot. Maciej Niechwiadowicz

SEBASTIEN OGIER: - Przede wszystkim mam nadzieję, że tym razem pogoda na Korsyce będzie lepsza. W zeszłym roku z powodu ulewnego deszczu odwołano część rajdu. Tym razem pojawiło się kilka nowych fragmentów trasy, a wiele odcinków specjalnych przebiega inaczej. Precyzyjny opis trasy w ramach przedrajdowych przygotowań jest więc bardzo potrzebny. Lubię takie zmiany trasy, bo wtedy rajd stawia zupełnie nowe wyzwania. Korsyka na pewno nie jest łatwym rajdem. Tak jak w Niemczech, gdzie pod koniec czterech kierowców stoczyło pojedynek o zwycięstwo, spodziewam się, że również na Korsyce dojdzie do czegoś podobnego. W ostatnich dwóch latach Julien i ja nie uzyskaliśmy dobrych rezultatów w tym rajdzie, dlatego mój osobisty cel to wreszcie dobrze pojechać w Rajdzie Francji i powalczyć o zwycięstwo.

JARI-MATTI LATVALA: - Wygrałem dwa ostatnie Rajdy Francji, oczywiście w tym roku także liczę na dobry rezultat. Lubię jeździć po asfaltowych drogach Korsyki. Ich nawierzchnia jest często zniszczona i nierówna. Jednak nie gromadzi się na nich brud, więc przyczepność zawsze jest taka sama. Lubię asfaltowe rajdy, dlatego cieszę się na występ na Korsyce. Jest tam mnóstwo zakrętów, właściwie nie ma prostych, które byłyby dłuższe niż 150 metrów. Bardzo mi to pasuje. Jest mało odcinków specjalnych, za to wszystkie są długie, w tej sytuacji bardzo ważne będzie właściwe gospodarowanie oponami.

ANDREAS MIKKELSEN: - Cieszę się na Rajd Francji, bo to jedyny w swoim rodzaju asfaltowy rajd. Nieliczne ale długie oesy są bardzo kręte i technicznie wymagające. Doświadczenia z poprzednich lat wskazują, że trzeba tam bardzo oszczędnie obchodzić się z oponami oraz hamulcami i samemu być w bardzo dobrej kondycji. Nie myśleć, tylko cisnąć gaz? Za coś takiego ten rajd karze surowo. Moim zdaniem bardzo ważny będzie pierwszy odcinek specjalny, na którym trzeba wypracować własny rytm jazdy na cały rajd. Mimo że wolę rajdy, na których długie oesy przeplatają się z krótszymi, to jednak zarówno mój pilot Anders, jak i ja jesteśmy świetnie przygotowani na to wyzwanie. Wynik rywalizacji w tegorocznym sezonie nie jest jeszcze rozstrzygnięty, ale ja patrzę raczej na moich konkurentów z tyłu Paddona, Neuville’a i Jari-Mattiego. Chciałbym powiększyć przewagę nad nimi zajmując w tym rajdzie miejsce na podium.

KRIS MEEKE: - Kiedy myślę o Tour de Corse, to przypominają mi się straszne warunki z 2015 roku, ciężkie ulewy, podtopienia, skrócone i odwołane oesy. Staraliśmy się o punkty w klasyfikacji zespołów fabrycznych i moje czwarte miejsce pomogło w osiągnięciu tego celu. W tym roku mam nadzieję, że warunki będą lepsze. Ten rajd jest absolutnie fantastyczny, kiedy drogi są zupełnie suche. W każdym razie spodziewam się ciężkiego weekendu. W piątek rano zaczynamy od oesu o długości 50 km, bez splitów. Tak więc będziemy musieli złapać właściwe tempo od samego początku, ponieważ w przeciwnym razie można stracić dużo czasu. Na szczęście niedzielne testy dały nam szansę dokonania korekty przed rajdem. Ciężko powiedzieć o moich celach. Oczywiście, wygrałem w Portugalii i Finlandii, ale zawsze byłem szybki na tych nawierzchniach. Na Korsyce myślę, że trzeba wejść na kolejny poziom. Celem pozostaje przejechanie jak najwięcej kilometrów, aby dalej poprawiać się i być gotowym na 2017 rok. Byłbym bardzo szczęśliwy zdobywając podium, ale to nie jest celem samym w sobie.

CRAIG BREEN: - Uwielbiam ten rajd. Wąskie wyboiste drogi na Tour de Corse przypominają mi te, które można spotkać w Irlandii i być może dlatego czuję się tutaj jak w domu. Format rajdu jest inny od tego, do czego jesteśmy przyzwyczajeni w WRC. Jest dodana opcja wytrzymałości z pierwszym dniem bez serwisu i z wieloma kilometrami do przejechania. Musimy zaadaptować się do tego rytmu, zachować spokój na długich dojazdówkach przed wywołaniem ducha walki na startach do oesów. Poza tym wiemy, czego spodziewać się na tym rajdzie: pogoda może utrudnić wybór opon, trzeba oszczędzać hamulce, utrzymać koncentrację na wąskich i krętych odcinkach 50-kilometrowych… to będzie trudne, zaczynając od zapoznania. Nie sądzę, aby było dla mnie lepsze miejsce do pierwszego asfaltowego rajdu w WRC. Zaczynam od zera, ale wiem, że zespół zrobi wszystko, abym poczuł się pewnie. Byłoby nierealne, aby powtórzyć podium z Finlandii; będę zadowolony z miejsca w pierwszej szóstce.

MADS OSTBERG: - To niesamowite, kiedy pomyślę, że to będzie moja setna impreza WRC. Kiedy patrzę wstecz na wczesne lata i na to, gdzie jestem teraz, myślę, że mogę być dumny z tego co osiągnąłem, ale ciężka praca jeszcze się nie zakończyła. Korsyka zawsze jest wyzwaniem i jestem pewien, że w tym roku nie będzie inaczej. Nie mieliśmy okazji do testów przed tym rajdem, ale wystartowaliśmy Fiestą R5 w Rally Niedersachsen, co okazało się bardzo przydatne. Celem była poprawa naszej jazdy na asfalcie i myślę, że udało się to osiągnąć. Mieliśmy zespoły obserwujące nasze wejścia i wyjścia z zakrętów i mam nadzieję, że to czego się nauczyliśmy, przenieśmy na Korsykę, gdzie celem będzie poprawa z miejsca, na którym finiszowaliśmy w Niemczech.

ERIC CAMILLI: - To moja domowa impreza na więcej niż jeden sposób oraz rajd, w którym mam pewne doświadczenie. Rodzina mojego ojca pochodzi z Ajaccio, więc to z pewnością będzie dla mnie wyjątkowe, będzie wielu moich przyjaciół i rodzina. To nie jest łatwy rajd, ale dobrze sobie tam radziliśmy w przeszłości. Pierwszy raz startowałem w tej imprezie w 2014 roku, kiedy to były jeszcze mistrzostwa Europy i zająłem czwarte miejsce. To będzie wyzwanie, aby powtórzyć to w WRC, ale nigdy nic nie wiadomo, ponieważ nie da się przewidzieć wyniku na Korsyce. Odcinki są bardzo długie, jest wiele ciasnych i krętych dróg. Trzeba mieć dobry opis i w pełni skoncentrować się od początku do końca. Niemcy były oczywiście bardzo rozczarowujące, ale to już przeszłość. Czujemy się dobrze przygotowani i całkowicie wypoczęci po nieoczekiwanej przerwie i zdeterminowani, aby zdobyć dobry wynik na francuskiej ziemi.

THIERRY NEUVILLE: - W zeszłym roku to była zupełnie inna historia, ze względu na nietypowe warunki jak na Korsykę. W tym roku jedziemy tam po kilku mocnych wynikach i myślę, że będziemy liczyli się w walce.

DANI SORDO: - Podium w Niemczech było ważne dla mnie i dla Marka. Jestem wysoce zmotywowany i nie chcę nic więcej, jak tylko tam wrócić w ten weekend.

HAYDEN PADDON: - Z Tour de Corse wiąże się wiele historii. Impreza jest znana jako rajd 10 000 zakrętów. Jest ciasno, jest kręty i to są trudne warunki z punktu widzenia kierowcy. To był sezon wzlotów i upadków, więc mam nadzieję, że będę bardziej regularny w końcowej fazie sezonu.
 

Poprzedni artykuł Rzymski sukces Scandoli
Następny artykuł Zwycięstwo Łukjaniuka

Najciekawsze komentarze

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska
Filtry