Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska

Opinie po Rajdzie Orlen

MICHAŁ STREER: - Rozpoczęliśmy zawody nieco ostrożnie, jednak mimo tego, już podczas pierwszego etapu pękła obudowa skrzyni biegów.

Wydostający się olej zabrudził sprzęgło, przez co zamiast napędzać samochód, zaczęło się ono ślizgać. Wymiana skrzyni nie wchodziła w grę ze względu na pucharowe plomby. Przez noc naszym mechanikom udało się zreanimować nieco skrzynię, jednak do drugiego etapu rajdu wyruszyliśmy bez 4 biegu. Postanowiliśmy jechać dokąd się będzie dało i o dziwo, skrzynia wytrzymała aż do mety. Jesteśmy bardzo zadowoleni z ukończenia tego wymagającego rajdu oraz z końcowego wyniku w sezonie.

KRZYSZTOF HOŁOWCZYC: - Od samego początku rajdu obserwowaliśmy wspaniałą walkę o zwycięstwo dwóch zagranicznych załóg dysponujących superszybkimi autami S2000. Bryan i Anton walczyli o każdy ułamek sekundy. Drugą taką parę tworzyliśmy my i bracia Bębenek, walcząc zaciekle o trzecie miejsce. W takich warunkach bardzo łatwo jest popełnić błąd. Nam udało się wytrzymać tę niesamowitą presję, pojechaliśmy wszędzie bardzo czysto. Niemal do samego końca jechaliśmy na 100% naszych możliwości, pozwalając sobie tylko na odrobinę luzu na ostatniej próbie, gdy byliśmy już prawie pewni drugiego miejsca. Wtedy jednak Łukasz stwierdził, żebym nie pozdrawiał tak często kibiców, przypominając sytuację z ostatniego odcinka rajdu Polski, kiedy to niespodziewany kapeć pozbawił nas pewnego niemal zwycięstwa. Na szczęście nic takiego tym razem się nie przytrafiło. Przy okazji chciałem wyrazić uznanie dla firm Peugeot i Fiat za to, że zaprosiły na ten rajd swoich znakomitych, fabrycznych kierowców, którzy bardzo wysoko podnieśli poprzeczkę polskim zawodnikom. W wyniku tego rywalizacja na trasie rajdu była bardzo emocjonująca od startu do samej mety. Dzisiejszy etap udowodnił, że jeżeli nawierzchnia jest nieco twardsza, to jesteśmy w stanie konkurować z samochodami klasy S 2000. Bardzo się cieszę z drugiego miejsca, to maksimum, co mogliśmy w tych warunkach osiągnąć. Chciałbym też bardzo serdecznie podziękować wszystkim, którzy przyczynili się do naszego sukcesu – naszemu zespołowi, sponsorom, a także kibicom, którzy dopingowali nas na każdym kroku. Chciałbym szczególnie pogratulować organizatorom i sponsorom Rajdu Orlen, dzięki którym mieliśmy okazję wystartować we wzorowo przeprowadzonej imprezie, choć była to dopiero jej pierwsza edycja. Myślę, że Płock szybko stanie się jednym z ulubionych miejsc na rajdowej mapie Polski.

MICHAŁ BĘBENEK: - Plan na ten rajd mieliśmy bardzo prosty. Przyjechaliśmy do Płocka, aby walczyć, przynajmniej, o czwarte miejsce w tegorocznych mistrzostwach i bardzo cieszymy się, że udało się ten cel zrealizować w 100 %. Walka na trasie była naprawdę pasjonująca, tak o pierwsze, jak i o nasze trzecie miejsce w generalce. Myślę, że z Hołkiem, zawodnikiem będącym wybitnym specjalistą od jazdy na nawierzchniach szutrowych, stworzyliśmy widowisko na najwyższym rajdowym poziomie, podobne do tych sprzed kilku lat, toczonych pomiędzy Krzyśkiem a Januszem Kuligiem. Szkoda tylko, że ten jeden, jedyny zakręt przekreślił nasze szanse na, jak się okazało, drugie miejsce w zawodach. Nasza przygoda miała miejsce na bardzo wolnym, oporowym zakręcie. Przy niewielkiej prędkości oparliśmy się bokiem o głęboką koleinę i przewróciliśmy się na dach. Liczyłem, że uda się powrócić od razu na koła, jednak musieliśmy chwilkę poczekać na pomoc kibiców. W tym miejscu uciekło kilkanaście cennych sekund i nie pozostało nam nic innego, jak tylko dowieźć do mety bardzo dobre trzecie miejsce w rajdzie i czwarte na zakończenie sezonu.

Na koniec chcieliśmy serdecznie podziękować całemu naszemu teamowi za wspaniałą pracę, nie tylko na tym rajdzie, ale w ciągu całego tegorocznego sezonu. Dziękujemy firmom, które w tym sezonie postanowiły zainwestować swoje pieniądze w nasze starty, a więc: Hydroland, Igloo, Imex, AQQ oraz Getin Bank, z którym rozpoczęliśmy w tym roku współpracę i wszystko wskazuje, iż będzie ona kontynuowana także i w przyszłym sezonie - oraz Salwator i ALFA, bo to dzięki ich wsparciu kolejny już sezon możemy skutecznie walczyć o czołowe miejsca w RSMP. Dziękujemy także firmie High Tec, która opiekuje się naszą rajdówką, za ogromną pracę i perfekcyjne przygotowanie naszej Evo IX na każdą imprezę, oraz wszystkim osobom, które były z nami i do końca wierzyły w nasze umiejętności. DZIĘKUJEMY!!!

ZBIGNIEW STANISZEWSKI: - Bardzo żałuję - te 0,4 sekundy, które nas dzieliły od podium to w zasadzie jedno dodanie gazu nieco wcześniej i już by się ta różnica zniwelowała. Szkoda, że tak wyszło, ale trzeba się cieszyć z 4 miejsca w tak dużej stawce. Kilku zawodników doskonałymi samochodami spoza Polski, cała czołówka z Polski, więc 4 miejsce to i tak jest dobrze. Przyczyna sobotnich niepowodzeń była bardzo banalna. Na pierwszym odcinku specjalnym pojechałem nieco wolniej, dodatkowo przestrzeliłem skrzyżowanie. Miałem skręcić w lewo ale pojechałem prosto, bo za późno zacząłem hamować. Próbowałem się obrócić na ręcznym wykorzystując impet samochodu. Skończyło się tym, że zgasł silnik i stanąłem w poprzek drogi. Trzeba było silnik rozpalić od nowa, potem na trzy razy dokończyć obrót. To spowodowało, że uciekło tam 10-15 sekund. To jest przyczyna całego niepowodzenia. Wyszło to na koniec rajdu.

TOMASZ KUCHAR: - To był niesamowity sezon - zaczęło się wręcz doskonale, wygrana na Rajdzie Magurskim, potem drugie miejsce na Elmocie, kolejnych kilka dobrych lokat i prowadzenie we wszystkich klasyfikacjach przez większą część sezonu. Później trochę pechowe dwie awarie: na pierwszym odcinku Rajdu Rzeszowskiego i na ostatnim oesie Rajdu Nikon, aż dojechaliśmy do ostatniej rundy, czyli Rajdu Orlen. Tutaj plan był bardzo prosty: przede wszystkim obronić podium, a przy okazji walczyć o wicemistrzostwo. Udało się, tym razem my mieliśmy więcej szczęścia, co poskutkowało tym, że zostaliśmy wicemistrzami Polski w klasyfikacji generalnej, grupie N i klasyfikacji zespołów sponsorskich. Szkoda, że w tym roku (po raz pierwszy) Mistrzostwa Polski są międzynarodowe, a tytuł Mistrza pojechał do Francji, choć oczywiście zasłużenie. Na osłodę pozostał fakt, że jesteśmy najlepszymi Polakami sezonu 2007. Cieszę się także, że na podium jesteśmy wspólnie z Sebastianem Fryczem i Jackiem Rathe, to naprawdę fajni faceci i świetni zawodnicy, z którymi walczyliśmy przez cały sezon na ułamki sekund, a poza rajdami potrafiliśmy znaleźć wspólny język. Korzystając z okazji, chciałbym także podziękować Gadule oraz całemu naszemu zespołowi za wkład i nieograniczone poświęcenie w ciągu sezonu. Jest to bez wątpienia najlepszy zespół z jakim kiedykolwiek współpracowałem i to właśnie im dedykuję ten niewątpliwy sukces.

PAWEŁ DYTKO: - Podobały mi się te trasy i uważam, że zmiana i przeniesienie rajdu do Płocka to dobre posunięcie. Oesy są fajniejsze, jest więcej pagórków i zdarzają się nawet hopy, jednak mankamentem były piaski, na których tworzyły się koleiny. Takie rzeczy zdarzają się jednak na wszystkich rajdach szutrowych. Fragmentami były także zbyt długie proste, do jechania na maksymalnych obrotach. Wydawało nam się, że jedziemy szybko, a czasy mówiły co innego. Sami do końca nie wiemy, w czym tkwi przyczyna, że nie nawiązywaliśmy walki z czołówką. Może zawiódł kierowca a może coś innego. Na początku sezonu, jako jedyni w Polsce zmieniliśmy zawieszenie na Sachsa i patrząc z perspektywy czasu, chyba nie był to trafny wybór. Ale co się stało to się nie odstanie. Zajęliśmy 9 miejsce w rajdzie, 10 na koniec sezonu i piąte jako zespół J&S ENEGRY w klasyfikacji zespołów sponsorskich. To rezultat poniżej oczekiwań i nie satysfakcjonuje on ani nas, ani zespołu. Na pocieszenie pozostaje nam to, że wróciliśmy do ścigania, przypomnieliśmy sobie specyfikacje niektórych rajdów i poznaliśmy nowe, a to powinno zaprocentować w przyszłym roku. Dziękuje bardzo sponsorowi, zespołowi, grupie mechaników, rodzinie a przede wszystkim kibicom i sympatykom za słowa otuchy w trudnych chwilach.

MACIEJ OLEKSOWICZ: - To był dla nas naprawdę udany rajd, choć na odcinku testowym dopadł nas pech i mechanicy musieli wymienić zdefektowaną skrzynię biegów. Nastroje i chęć do walki zdecydowanie poprawił nam pierwszy odcinek specjalny, na którym odnieśliśmy swoje drugie w karierze, oesowe zwycięstwo. Podczas kolejnych docinków było zdecydowanie trudniej, ale jechało nam się naprawdę wyśmienicie. Czołówka trochę nam odjechała, ale nie były to już tak duże różnice, jak w poprzednich rajdach. Cieszy nas ta progresja, bo to dobrze rokuje na przyszły sezon. Obecny pozostawiał niestety wiele do życzenia. Co do samego rajdu, to było to w mojej opinii najlepiej zorganizowany rajd w tegorocznym kalendarzu RSMP. Trasy, mimo że były trochę zbyt miękkie i szybkie, to były naprawdę ciekawe. Liczę, że w przyszłym roku będzie jeszcze lepiej.

Na koniec chciałbym gorąco podziękować całemu zespołowi za świetną pracę i wsparcie podczas naszych startów i przygotowań. Dziękuję moim mechanikom, którzy za każdym razem solidnie przygotowywali nasz samochód, kibicom za doping. Oczywiście podziękowania kieruję do naszych sponsorów, czyli do firm: Q-Service, Michelin, Sachs, Hella, TRW, oraz Ferodo. Szczególnie dziękuję firmie Castrol, która już piąty rok z rzędu darzy nas zaufaniem i jest naszym stałym partnerem. Liczymy, że w przyszłym roku spotkamy się w takim samym składzie i będziemy wspólnie walczyć na rajdowych trasach.

PIOTR MACIEJEWSKI: - Dla nas to był bardzo udany rajd. Zaczęliśmy od rozsądnego tempa, z nastawieniem na to, żeby w pierwszym rzędzie utrzymać prowadzenie w klasyfikacji generalnej A6. Widząc, że strata 55 sekund po pierwszym etapie jest do odrobienia, drugiego dnia przyspieszyliśmy. Niespodziewany defekt Radka Typy na OS 11 dał nam zwycięstwo. Radkowi współczujemy, ale takie bywają rajdy.

MARCIN PASECKI: - Pierwszego dnia na OS 3 wypadliśmy z trasy i straciliśmy w plenerze sporo czasu. Drugiego dnia na OS 11 skrzywiliśmy koło i to były kolejne straty. Ale miejsce za „Misiem” Maciejewskim daje nam sporo satysfakcji. Po dwóch rajdach lepiej poznaliśmy auto, nauczyliśmy się je ustawiać. W przyszłym sezonie tegoroczny katalog ustawień powinien bardzo nam się przydać!

JAN CHMIELEWSKI: - Szkoda, że los zaczął nam sprzyjać dopiero pod koniec mojego debiutanckiego sezonu w RSMP. Najpierw gnębiły mnie kłopoty techniczne z autem, a podczas Rajdu Subaru przytrafił się poważny wypadek, po którym straciliśmy dwie rundy. Tym bardziej czuję satysfakcję ze zwycięstw w klasie A7 w dwóch rajdach, kończących rywalizację w 2007 roku. Za to, że nie przestali we mnie wierzyć, moje sukcesy dedykuję przede wszystkim wspaniałemu sponsorowi firmie WESEM Wieliczka, a także Automobilklubowi Rzeszowskiemu. Sam Rajd Orlen był trudną próbą, szczególnie dla sprzętu, więc staraliśmy się oszczędzać auto, cały czas kontrolując sytuację. To była skuteczna taktyka. Trochę żal, że mistrzostwa Polski już się zakończyły... Dziękuję całemu zespołowi za wspaniałą pracę, bez której nie byłoby w końcówce sezonu takich pomyślnych wyników.

RADOSŁAW TYPA: - Jechaliśmy od samego początku bardzo szybko, na pierwszym etapie udało się wypracować sporą przewagę w klasie A6. Ale drugiego dnia najpierw na I pętli urwaliśmy amortyzator i to była strata czasowa. Potem pierwszą próbę na drugiej pętli wygraliśmy, ale na OS 12 odmówił posłuszeństwa silnik. Być może w denku tłoka wypaliła się dziura, bo jednostka straciła kompresję. Pomógł nam system SupeRally.

GRZEGORZ GRONO: - Nadal uczymy się tego auta. Na pierwszy dzień nastawy były zdecydowanie za twarde. Na drugi etap wykorzystaliśmy lepsze nastawy i od razu jechało się nam szybciej. Dzięki temu mamy już pewien znaczący kapitał doświadczeń własnych i również nastawów samochodu. Rozszerzymy go jeszcze w tym sezonie, bo chcemy pojechać w Rajdzie Lausitz i w którymś z rajdów Pucharu PZM.

ARIEL PIOTROWSKI: - Bardzo się cieszyłem z tego rajdu, ponieważ mieszkam 50 km od Płocka i nareszcie moi znajomi mogli zobaczyć prawdziwy rajd, a nie tylko usłyszeć o nim z moich opowiadań. W sobotę, tak jak na innych rajdach w tym sezonie, nie obyło się bez przeszkód. Zaczęło się od przewrócenia na bok na wolnym zakręcie. Szczęście w nieszczęściu, ponieważ trafiłem akurat na dużą grupę kibiców, który postawili samochód na koła i mogłem kontynuować jazdę. W połowie drugiego oesu stopiły nam się 2 świece i kontynuowałem jazdę na dwóch cylindrach. W połowie 3 odcinka urwała się skrzynia biegów - wszystkie śruby powyciągały się ze skrzyni z gwintem. Przywiązałem skrzynię na pasy do podłużnicy i kontynuowałem jazdę. Na 4 oesie komputer "padł" i samochód wkręcał się tylko do 6 tysięcy obrotów. W niedzielę mechanicy wszystko naprawili, ale na drugim oesie skrzynia znowu się urwała. Na 6 oesie tylne lewe koło urwało się na prostej i pojechało w las. 45 km do serwisu jechaliśmy na trzech kołach i żeby jeszcze było mało, na dojazdówce złapaliśmy kapcia. Przed rajdem obiecałem sobie, że dojadę w końcu do mety za wszelką cenę - i udało się, pierwszy raz w tym sezonie.

KAJETAN KAJETANOWICZ: - Dobiegł końca kolejny sezon RSMP, pod wieloma względami fascynujący i wyjątkowy. Także dla mnie ten drugi pełny cykl mistrzostw Polski w mojej karierze był potężną dawką emocji, pozytywnej energii, doświadczenia, radości z jazdy, słowem - wszystkiego, co sprawia, że rajdy samochodowe są jedną z najpiękniejszych dyscyplin sportowych na świecie. Oprócz sukcesów, jakim było dla mnie przede wszystkim zwycięstwo na Rajdzie Elmot, ale także garść oesowych wygranych z kierowcami startującymi od lat, czy też z najlepszym rajdowcem w tym sezonie, była również gorycz porażki - fatalny błąd na prologu Rajdu Subaru, uszkodzone zawieszenie na Rajdzie Orlen, jakiś kapeć, jakaś wycieczka w zielone, te i inne przygody od zawsze wpisane w ten sport.

Musi minąć trochę czasu, żebym z właściwej perspektywy spojrzał na miniony sezon, ocenił swoje występy, wyciągnął odpowiednie wnioski. Jednak już teraz śmiało mogę powiedzieć, że te kilka wspaniałych weekendów tego roku wspominam i będę wspominał z wielkim sentymentem. Zabrakło co prawda w moim programie startów pierwszej z eliminacji, Rajdu Magurskiego, pojawiły się za to dwie ostatnie rundy, których początkowo w nim nie uwzględniliśmy - Nikon i Orlen. Na wszystkich tych imprezach, przez cały czas dane mi było pracować z fantastycznymi ludźmi, z zawodowcami i pasjonatami, którzy dla idei rywalizacji zdecydowali się wykorzystać swoją wiedzę i umiejętności, poświęcić czas, a nieraz i pieniądze.

Chciałbym w tym miejscu podziękować moim sponsorom: STP (dodatki do paliw), MapaMap (nawigacje samochodowe) - za zaufanie, którym mnie obdarzyli i współpracę na najwyższym poziomie, Michelin - za fantastycznie spisujące się opony, a w szczególności za hit tego sezonu - oponę deszczową, IM Racing - za sensacyjnie przygotowany samochód i nadzwyczajną atmosferę wśród profesjonalistów, a zarazem bardzo uczciwych ludzi, SJS - szkole jazdy, w której jestem instruktorem, za ogromną i niezastąpioną pomoc

w przygotowaniach do poszczególnych rajdów, a także Finereader (AutoID Polska - wyłączny dystrybutor programu Finereader w Polsce), Zakładom Mięsnym Henryk Kania, KZ POL, MAX komputers, Alladin's, Wizjanet, Kosta, ox.pl (patronat medialny) - za dołączenie do istniejącej grupy sponsorskiej w trakcie sezonu.

Oprócz mojej żony Oli, sponsorów, mechaników, pilota Maćka i innych życzliwych mi ludzi, którzy dzielili ze mną przez cały rok wszystkie sportowe radości i smutki, wdzięczny jestem ogromnie kibicom, którzy nieustannie zagrzewali mnie do walki, czy to na odcinkach specjalnych, czy to na forach internetowych, gratulowali lub też pocieszali w trudniejszych chwilach. Zebrane doświadczenia, współpraca ze świetnymi ludźmi, wsparcie kibiców - to wszystko pozwala mi z nadzieją patrzeć w przyszłość. Wkrótce właśnie stamtąd nadejdzie odpowiedź na pytanie: czy 5. miejsce w generalce jest sukcesem?

STEFAN KARNABAL: - Nie ukrywam, że szło nam ciężko od samego początku, a na dodatek na ostatnim odcinku specjalnym odpadło nam koło. Rajd z pewnością zyskał na atrakcyjności po przeniesieniu z Ciechanowa do Płocka. Nie brakuje tam ciekawych odcinków, choć niestety nawierzchnia kilku z nich pozostawia wiele do życzenia. Niemniej jednak organizatorom należy się wielki plus za profesjonalne przygotowanie rajdu. Nie dość, że na ostatnią eliminację zmobilizowała się cała nasza konkurencja, to jeszcze gościnnie wystąpili tu także Anton Alen i Krzysztof Hołowczyc. A nam... od początku szczęście nie chciało dopisywać. Najpierw spadł przewód podciśnieniowy i straciliśmy dużo mocy. Podczas drugiej pętli, na rozrytej już trasie nie udało się uniknąć błędów. Nie mogliśmy odnaleźć naszego tempa. Na drugim etapie zmniejszaliśmy straty do poprzedzających nas rywali, ale zaczęły zawodzić nas amortyzatory. Mimo to wciąż staraliśmy się walczyć o wyższą pozycję. Niestety na ostatnim oesie, na prostym odcinku, przy prędkości około 170 km/godz. zobaczyłem, jak koło przelatuje obok samochodu. Na szczęście po obu stronach drogi było pole, więc udało się bezpiecznie zatrzymać. Niestety, Rajd Orlen okazał się najgorszym w naszym wykonaniu w perspektywie całego sezonu.

NORBERT GUZEK: - Po testach byłem pełen optymizmu - samochód spisywał się bardzo dobrze. Zupełnie inaczej było w sobotę, gdy wjechaliśmy na prawdziwe odcinki specjalne. Jadąc w głębokich koleinach mieliśmy spore problemy z nadsterownością rajdówki. Prawdopodobnie problem tkwił gdzieś w ustawieniu zawieszenia. Nie mam do nikogo pretensji. Ten sezon traktuję testowo, a dodatkowo ekipa, która serwisuje mój samochód, ma niewielkie doświadczenie w jego obsłudze. W zaistniałej sytuacji nie było mowy o uzyskiwaniu dobrych czasów. Konkurencja nam odjechała, a my nie mogliśmy nic na to poradzić. Po zakończeniu etapu, na długim serwisie mechanicy ze stajni JM Engineering poprawili nastawy zawieszenia oraz zmienili charakterystykę dyferencjałów, liczyłem więc, że na niedzielnych odcinkach będzie mi się wiodło znacznie lepiej. Niestety po powrocie do hotelu okazało się, że z powodu spraw rodzinnych niezwłocznie muszę wracać do domu. Oczywiście bardzo żałuję, że nie mogłem ukończyć Rajdu Orlen. Przede mną jeszcze sporo nauki w jeździe samochodem S2000. W Fiacie Grande Punto tkwi ogromny potencjał. Mam nadzieję, że już niebawem będę w stanie w pełni go wykorzystać.

GRZEGORZ GRZYB: - Już na jednym z pierwszych zakrętów OS 2 najechaliśmy na olbrzymi kamień. Początkowo myślałem, że przebiciu uległa jedna opona, ale kiedy auto przestało się prowadzić i musieliśmy zatrzymać się, aby dokonać wymiany zdefektowanego ogumienia okazało się, że przebite są dwa koła. Podjęliśmy decyzję o wycofaniu się z rajdu, bowiem w rezerwie mieliśmy tylko jedno koło, zaś w perspektywie pokonanie dwóch OS-ów i liczącej pięćdziesiąt kilometrów dojazdówki do strefy serwisowej. Nie skorzystaliśmy także z systemu SupeRally, bowiem nic w tym rajdzie nie mieliśmy już do ugrania. W zamian za nieprzejechane w Rajdzie Orlen kilometry otrzymam możliwość dłuższych testów przed czekającymi mnie występami w Czechach i na Słowacji (Vsetin i Koszyce oraz Praski Rallysprint), jak również Rajdem Barbórka.

Poprzedni artykuł Bryan Bouffier: Jeden z moich najlepszych rajdów
Następny artykuł Ketomaa i Välimäki mistrzami

Najciekawsze komentarze

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska
Filtry