Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska

Piekielnie szybcy Estończycy

Maciej Rzeźnik i Przemysław Mazur wystartowali Skodą Fabią Super 2000 w estońskim Nordea Voru Talveralli.

Był to ich pierwszy kontakt z samochodem rajdowym od zakończenia zeszłego sezonu i jednocześnie początek testów przygotowujących ich do kolejnego roku startów. Maciek z Przemkiem zajęli piętnastą pozycję w swoim pierwszym zimowym rajdzie.

- Bardzo cieszę się, że wybraliśmy ten start na początek naszych przygotowań do tego sezonu - mówi Maciej Rzeźnik. -  Prawdziwe zimowe warunki panujące na całej trasie sprawiły, że ten rajd był po prostu piękny. Ogromne rzesze kibiców na trasie, wspaniała organizacja i piekielnie szybcy estońscy kierowcy. Postanowiliśmy, że będziemy przygotowywać się do sezonu startując właśnie w takich wymagających i dobrze obsadzonych rajdach. Myślę, że był to świetny wybór. Trasy tego rajdu zachwycały też swoim tempem, rytmicznością i różnorodnością. Było w zasadzie wszystko, o czym kierowca rajdowy może pomarzyć: szybkie partie, szczyty, hopy, dużo śniegu i bandy okalające całą trasę. Jeden dzień ścigania się, a mnóstwo wrażeń i dużo nauki, która jest mi niezwykle potrzebna, szczególnie na takiej nawierzchni. Co ważne, udało nam się jechać czysto, a na kolejnych pętlach stopniowo zwiększaliśmy nasze tempo. Wielki szacunek dla załóg rajdowych z Estonii. Ich szybkość budzi respekt, a rajdy samochodowe są tutaj sportem narodowym. Mają naprawdę silną ligę i można się od nich wiele nauczyć. Spotkaliśmy się z dużą życzliwością organizatorów i kibiców, za co serdecznie im dziękujemy. Mamy nadzieję, że uda się nam tutaj wystartować także za rok.

- To najładniejszy rajd, w jakim startowałem - dodał Przemysław Mazur. - Warunki były wręcz idealne i niezmienne podczas trwania całej imprezy, a to bardzo ważne. Było naprawdę dużo śniegu i całe szczęście, że do Estonii nie dotarła jeszcze odwilż. Konkurencja lokalnych kierowców była niesamowicie silna, a estońskie załogi pokazują, jak szybko można jeździć po luźnej nawierzchni. Cieszymy się, że nasze straty do czołówki nie były zbyt duże i udawało nam się odnajdywać cenne sekundy podczas kolejnych przejazdów odcinków specjalnych. Nie popełnialiśmy błędów, a progres był zauważalny. Muszę także przyznać, że Maciek w takich warunkach zaczyna czuć się coraz swobodniej. Jego jazda staje się bardzo płynna, spokojna i dużo szybsza. Coraz mniej nerwowości i, jak ja to nazywam, „kwadratowej jazdy”. Meta i przejechane kilometry były dla nas najważniejsze, bo to za nimi kryje się doświadczenie, które musimy sukcesywnie zdobywać. Zaliczyliśmy udany rajd, choć nie obyło się bez drobnych nerwów. Podczas nocnego przejazdu odcinka specjalnego w naszym samochodzie zgasła lampka podświetlająca moje notatki. Przez trzy kilometry Maciek jechał na wyczucie, a ja walczyłem z małą awarią na pokładzie naszej rajdówki. Na szczęście nie straciliśmy zbyt dużo i szczęśliwie znaleźliśmy się na mecie rajdu.

Fot. Maciej Pietrusiewicz

 

Poprzedni artykuł Przegrał ze swoją dziewczyną
Następny artykuł Rumuńscy sponsorzy Delecoura

Najciekawsze komentarze

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska
Filtry