Prawdziwe Monte Carlo
W niedzielę po południu, wszystkie polskie załogi dotarły do mety etapu klasyfikacyjnego Rallye Monte Carlo Historique.
Uczestnicy rajdu pokonali łącznie 308 km pętli wokół Vals-les-Bains, w tym 4 odcinki specjalne o długości 124 km. Etap prowadził drogami doskonale znanymi z dawnych tras Rajdu Monte Carlo, w prowincji Ardeche.
Polacy zbierali pierwsze doświadczenia. Pojechali rozważnie, pamiętając, że w pierwszym starcie najważniejsze jest, by przejechać jak najwięcej kilometrów i osiągnąć metę rajdu. Rywale naszych załóg dysponują przeważnie znacznie większym doświadczeniem. Niektórzy z nich startowali we wszystkich rozegranych do tej pory edycjach rajdu! Podczas niektórych odcinków specjalnych (czyli próp regularności jazdy), Polacy dawali sobie radę doskonale. Na jednym z punktów kontrolnych Tomasz Jaskłowski z Krzysztofem Karpowiczem w Polskim Fiacie 125p, zanotowali odchylenie od średniej prędkości zaledwie 1/10 sekundy, a więc najmniejsze z możliwych! Jednak straty poniesione na innych próbach spowodowały spadek na dalsze pozycje. W dodatku załogi Tomka Jaskłowskiego i Wojtka Walentowicza, podobnie zresztą jak wiele innych, otrzymały kary za spóźnienie na mecie etapu. Przyczyną był gigantyczny korek na trasie dojazdowej do Vals-les-Bains.
Rajd wzbudza ogromne zainteresowanie wśród publiczności. Znaczną część trasy załogi pokonują w szpalerze wiwatujących widzów, którzy doskonale bawią się oglądając zmagania kierowców w ich wspaniałych, choć wiekowych maszynach. W mijanych miejscowościach, zwłaszcza na punktach kontrolnych, załogi spotykają się z wyjątkowymi oznakami sympatii. Witane są przez przedstawicieli władz i otrzymują liczne prezenty. Zwykle są to lokalne przysmaki i pamiątki. Wspaniała atmosfera wielkiego święta miłośników motoryzacji widoczna jest na każdym kroku. Aż trudno uwierzyć, że zabytkowe pojazdy mogą wzbudzać aż tyle emocji i sympatii!
A oto co powiedzieli polscy kierowcy na mecie etapu.
Tomasz Jaskłowski: - To było prawdziwe Monte Carlo. Najtrudniejsze okazały się dwa pierwsze oesy, na których nawierzchnia pokryta była lodem i śniegiem, zwłaszcza w miejscach zacienionych. Chwilami musieliśmy wyciskać, co tylko się dało z samochodu, aby w tych warunkach zmieścić się w limicie czasu. Na szczęście nasz Fiat spisał się doskonale. Zaskakuje jedynie sporym zużyciem paliwa, które przekracza 25 l/100 km! Na ostrych zjazdach chwilami brakowało nam dzisiaj hamulców. Gdyby nie spóźnienie, mógłbym powiedzieć, że jestem bardzo zadowolony z dzisiejszego etapu.
Maciej Furmankiewicz: - Pokonaliśmy etap bez większych przygód i strat, w dużej mierze dzięki pilotowi! Marcin ma strasznie dużo pracy – musi uważać na pomiar czasu, odległości, błyskawicznie liczyć średnią szybkość, musi cały czas wiedzieć, ile czasu i kilometrów pozostało do mety odcinka, a także śledzić drogę na mapie oraz w itinererze. Brakuje mu nie jednej, ale co najmniej dwóch rąk! Co zabawne, najszybciej jechaliśmy dzisiaj chyba na dojazdówce do mety, gdzie pogubiliśmy kolce z opon! Jesteśmy pod wrażeniem wspaniałej atmosfery – to prawdziwe „gentleman racing”, fantastyczna zabawa!
Wojciech Walentowicz: - Dzisiejsze odcinki specjalne były niesamowicie trudne technicznie. Na oesach szło nam bardzo dobrze. Niestety, przytrafiło nam się spóźnienie na dojeździe do mety etapu. Niecodziennym utrudnieniem było bardzo ostre, oślepiające słońce, zwłaszcza rano. Atmosfera rajdu jest fantastyczna. Wszędzie wzdłuż trasy są tłumy widzów wiwatujących na cześć załóg. Rajd jest sporo szybszy, niż się spodziewaliśmy. Na szczęście nasz samochód ma bardzo dobre osiągi, dlatego nie stanowi to dla nas problemu.
Z 350 załóg, które wystartowały do rajdu, w rywalizacji pozostało już tylko 318. Prawdziwą sensacją są odległe pozycje najsłynniejszych kierowców, którzy biorą udział w rajdzie. Jean-Pierre Richelmi, który miał problemy techniczne ze swoją Lancią Stratos, zajmuje dopiero 290 miejsce, a jedno miejsce dalej sklasyfikowany jest Erik Comas w Renault Alpine A110. Patrick Tambay uszkodził swojego Citroena DS19 w spotkaniu ze skałą i jest na miejscu 300, a wielki Jean Ragnotti złapał tyle punktów karnych, że zajmuje dopiero 303 pozycję.
Dzisiaj kolejny dzień zmagań na trasie ósmej edycji Rallye Monte Carlo Historique. Załogi mają do pokonania pierwszą część etapu wspólnego o długości 385 km, prowadzącą z Vals-les-Bains do Tallard. Na trasie zlokalizowano 4 odcinki specjalne o łącznej długości 137 km. Start pierwszej załogi o godzinie 7.00, meta o godzinie 15.00.
PO ETAPIE KLASYFIKACYJNYM
1. Stephanie Aime/Pascal Aime (F) Autobianchi A112 Abarth 137 pkt
2. Alain Lopes/Joseph Lambert (B) Mini Cooper S 148
3. „Tchine”/Leon Lejeune (MC/B) Opel Commodore GSE 150
4. Marco Aghem/Stefano Delfino (I) Lancia Fulvia 1600 HF 170
5. Monty Karlan/Oddvar Moland (N) Volvo 142 195
6. Ernst Jüntgen/Marcus Müller (D) Mercedes-Benz 300 SE 197
...
207. Wojciech Walentowicz/Jerzy Walentowicz (PL) Alfa Romeo 2000 GTV 3771
212. Maciej Furmankiewicz/Marcin Laskowski (PL) Lancia Fulvia 3933
225. Tomasz Jaskłowski/Krzysztof Karpowicz (PL) Polski Fiat 125p 5017
240. Tomasz Osterloff/Tyberiusz Rajs (PL) Syrena 104 6321 pkt
Udostępnij lub zapisz ten artykuł
Najciekawsze komentarze
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.