Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska

Przygód Mosleya ciąg dalszy.

Prezydent Międzynarodowej Federacji Automobilowej Max Mosley jest ostatnio częstym bohaterem serwisów informacyjnych traktujących o sportach motorowych i chyba nie tylko, bo walczy nawet z prawem Unii Europejskiej.

Edytowano:

Brytyjczykowi nie można zarzucić, że jest mało kreatywny, bo nowymi pomysłami sypie jak z rękawa, ale problem w tym, że jego inwencje dość rzadko zyskują aprobatę. Nie oznacza to wcale, że nie wchodzą w życie.

Ostatnio na tapecie jest jednak kwestia pomysłu nie FIA, a Unii Europejskiej -European Arrest Warrant (europejski nakaz aresztu) – przepis, który w marcu ma wejść w życie we wszystkich krajach UE. Jak już pisaliśmy, według nowych przepisów, w razie śmiertelnego wypadku na torze, członkom danego zespołu grozi natychmiastowy areszt i oczekiwanie w zamknięciu na proces. Według Mosleya takie postępowanie nie powinno dotyczyć sportu, choć jak mówi nie oznacza to, że szefowie zespołów nie poczuwają się do odpowiedzialności. Głównie chodzi o to, że gdyby coś się stało, to musieliby spędzić masę czasu w więzieniu, a to nie jest do zaakceptowania.

Tymczasem w zeszłym tygodniu głos zabrał przedstawiciel pana Antonio Vitorino - komisarza ds. wewnętrznych i sprawiedliwości w UE. Osoba ta powiedziała: „Pan Mosley nie jest ponad prawem, a European Arrest Warrant dotyczy wszystkich obywateli. Debata została zakończona jakiś czas temu i nie można już jej wznowić. Szefowie Formuły 1 obudzili się zbyt późno.” Przedstawiciel pana Vitorino dodał: „Nie widzimy żadnych powodów, dla których mielibyśmy robić wyjątki i dlaczego nie mamy mieć zaufania w system sprawiedliwości. Nie tylko w sporcie są osoby o wysokim mniemaniu odpowiedzialności.”

Te słowa mocno zdenerwowały Mosleya, który wydał oświadczenie: „Pan Vitorino najwyraźniej nie jest świadom, że już jeden rząd państwa unijnego potwierdził, że stosowne rozporządzenie EAW nie dotyczy sportu. Spodziewamy się, że pozostałe państwa też to potwierdzą. Żaden zespół F1 nie stawia siebie powyżej prawa, ale nie będzie jeździł tam gdzie nie czuje się bezpiecznie. Pan Vitorino może tego nie rozumie, ale ci, co stosują prawo UE rozumieją.” Mosley wystosował również list do Antonio Vitorino, w którym mówi, że zarzuty w jego stronę są nie do zaakceptowania: „Jeden mówi, że chcę być ponad prawem, a to jest nieprawda i pomówienie.” Prezydent FIA zaznacza też, że szefowie F1, nie „obudzili się za późno,” bo przeprowadzali wiele spotkań z oficjelami Komisji w sprawie EAW. Mosley dalej pisze: „Pański przedstawiciel w najmniejszym stopniu nie wysilił się w celu sprawdzenia faktów przed rozmową z mediami. Decyzję o podjęciu działań dyscyplinarnych zostawiam w Pańskich rękach. Nie jest to jednak pierwsza sytuacja, w której przedstawiciel Komisji działa na niekorzyść FIA.” Mosley dodał na koniec, że kopia listu powędrowała również do Przewodniczącego Komisji Europejskiej, Romano Prodiego.

Akurat w tej sprawie, kwestia po której stronie leży racja jest otwarta. Wiemy natomiast, że gdy wydarzy się tragedia w sportach motorowych, to oskarżanie kogoś o spowodowanie śmierci nie bardzo ma sens. To jest sport, nawet jeśli zdarzają się tragedie.

Max Mosley walczy teraz z pomysłem Unii Europejskiej, natomiast światek sportów motorowych musi się często sprzeciwiać pomysłom Mosleya. Jednym z nich jest Superally, czyli dopuszczenie do startu w kolejnym etapie załóg, które odpadły wcześniej z rajdu oraz przyznawanie dodatkowych punktów dla najszybszych kierowców poszczególnych etapów. Ktoś wyliczył, że gdyby nowy system obowiązywał podczas Monte Carlo, to Sebastien Loeb zdobyłby 25 punktów, a Markko Martin 24. Oboje nie są zwolennikami tego pomysłu. „Wygląda na skomplikowany. Uważam, że powinniśmy zostać przy systemie, który mamy. Ludzie nie będą rozumieć tego proponowanego,” powiedział Loeb. Markko Martin tak się wypowiada: „Czemu oni chcą to zmienić? W zeszłym roku mieliśmy czterech kierowców walczących o tytuł przed ostatnią eliminacją. Rajd wcześniej było ich sześciu. Czy oni chcą z tego zrobić grę na PlayStation: nie wyrobisz zakrętu i wciskasz ‘restart’?” Carlos Sainz też nie jest za: „Rajdy są wystarczająco skomplikowane. To tak samo jak byśmy mieli dwóch zwycięzców w Grand Prix. Zwycięzca powinien tworzyć swój sukces przez piątek, sobotę i niedzielę. Uważam, że stracimy historę.” Również inni kierowcy są raczej przeciwni Superally, choć ciekawe byłoby zdanie kibiców, którzy wybrali się na ostatni etap tegorocznego Monte...

Szef FIA jest oczywiście zwolennikiem systemu: „Musimy potraktować mistrzostwa świata i rajd jako dwie różne konkurencje. Może się zdarzyć, że ktoś zdobędzie podczas rajdu więcej punktów niż jego zwycięzca. Jeśli jednak się nad tym zastanowimy, to nie ma to większego znaczenia, bo każdego dnia będziemy mieli nową klasyfikację mistrzostw. W niedzielę nikt nie będzie pamiętał piątkowych wyników.” Brytyjczyk nadal też uważa, że zunifikowanie niektórych części oraz kontrolowane opony zmniejszyłyby koszty uczestnictwa w rajdach. „Są części, które kupuje się od wyspecjalizowanych producentów i całkowicie sensowne byłoby kupowanie ich z jednego źródła. Wszystko to jest częścią planu zmniejszania kosztów, a dzięki temu w rajdach może pojawić się więcej producentów i więcej kierowców.” Corrado Provera, szef teamu Peugeota ma co do tego zastrzeżenia: „Jako producent jestem przeciwny nakazywania mi użycia tej części albo tej opony oraz mówienia mi, że samochód musi mieć minimum 4,2 metra długości.” Francuz zdecydowanie bardziej by wolał wprowadzenie plombowania np. silników i skrzyń biegów, które miałyby wytrzymać więcej niż jeden rajd. To by mogło zmniejszyć koszty. W kwestii opon, Michelin i Pirelli współpracują w celu stworzenia opony, która będzie dużo trwalsza od obecnych, ale wprowadzenie jej od przyszłego roku nie bardzo jest możliwe. Opracowanie nowej opony w tak krótkim czasie pociągnęłoby za sobą ogromne koszty, a nie o to tu chodzi. Producenci „czarnego złota” nie są zwolennikami pozostawienia w rajdach tylko jednej marki.

Są jeszcze inne kontrowersyjne zarządzenia FIA, jak choćby rezygnacja z umieszczania nazwisk pilotów na samochodach – rzecz, która nie zachwyca samych zainteresowanych: „Brak mi słów. Jak byśmy nie mieli ważniejszych problemów w tym sporcie,” powiedział Phil Mills, pilot Pettera Solberga. Jak się potoczą dalsze losy rajdów i nie tylko, w tej chwili trudno powiedzieć. Max Mosley jest jednak optymistą i mówi: „Uważam, że wśród producentów i promotorów rajdów wytwarza się poczucie, że idziemy w dobrym kierunku.” Za kilka lat będziemy mogli zweryfikować ten pogląd i stwierdzić, kto miał rację.

(LEH)

503 Service Temporarily Unavailable

503 Service Temporarily Unavailable


nginx
Poprzedni artykuł Arctic Lapland Rally po raz 39.
Następny artykuł Rajdowi producenci proponują.

Najciekawsze komentarze

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska
Filtry