Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska

Wypowiedzi po Kormoranie

STEFAN KARNABAL: - Jestem bardzo szczęśliwy z ukończenia Rajdu Kormoran.

Dodatkowym urozmaiceniem imprezy była śliska nawierzchnia, która kryła wiele zdradliwych miejsc. Rajd przebiegał w wyśmienitej atmosferze. Byłem bardzo zdziwiony, że w trzeciej lidze ściga się tak duża liczba zawodników w tylu rożnych autach. Jedynym niedosytem były krótkie oesy. Czułem, że wiele rzeczy zostało poprawionych od Rajdu Lotos w Mitsubishi Lancerze Evo X specyfikacji grupy N. Przy naszych wybiórczych startach każdy kilometr rajdówką daje ogromną frajdę. Myślami jesteśmy już na Rajdzie Barbórki Warszawskiej, na który serdecznie wszystkich zapraszam.Partnerami zespołu są TUiR WARTA, Hempel oraz Xexpert.pl Doradztwo Ubezpieczeniowe.

Szeszko/Jermakow | Fot. Tomasz Filipiak

KRZYSZTOF SZESZKO: - Zdawałem sobie sprawę, że na tej krótkiej trasie nie można popełnić żadnego błędu bo nie będzie możliwości odrobienia strat. Zaczęliśmy więc ostrożnie. Na drugiej pętli znacznie poprawiliśmy czasy przejazdów. Wystarczyło na drugie miejsce w generalce. Jadąc po tych odcinkach żałuję, że rajd nie jest rundą Pucharu Polski lub Mistrzostw Polski. Żelazna Góra to fantastyczny odcinek. Mam nadzieję, że kiedyś na tych trasach odbędą się zawody wyższej rangi. Fot. Tomasz Filipiak.

ADAM KĘPIŃSKI: - Start w rajdzie o tak długiej historii, w którym zwyciężali niezapomniani Marian Bublewicz, Janusz Kulig oraz wielu innych mistrzów kierownicy, był dla nas wielką przygodą. Dawno nie jeździliśmy na prawdziwych szutrach, nigdy wcześniej też nie mieliśmy czarnego złota - cztery szutrówki. Po zapoznaniu mieliśmy obawy o stan nawierzchni, pogoda była deszczowa, a my jechaliśmy na końcu stawki. Nasze obawy okazały się jednak mylne, oesy delikatnie przeschły, były odkurzone, bez przesadnych kolein. Bardzo lubimy jeździć na opis, w szczególności szybkie partie ze szczytami i niewidocznymi winklami, to jest kwintesencją rajdów - jedziesz co słyszysz, nie co widzisz. Na pierwszej pętli jednak trochę za mało słuchałem, w porównaniu z drugą, na której poprawiliśmy się o 19 sek. W całym rajdzie mieliśmy dwie awaryjne sytuacje, które nie miały szczęśliwie negatywnych skutków, a wynikały z błędów w opisie. Chciałbym podziękować mojemu koledze i pilotowi, Kubie Rok, którego „głos mnie prowadził” oraz naszym kibicom za doping i kanapki. Zwycięzcom gratuluję świetnej jazdy i do zobaczenia na następnym rajdzie.

Maciej Tworski

MACIEJ TWORSKI: - No i niestety to musiało nastąpić, Rajd Kormoran zakończył się, ale choć minęły już dwa dni, czuję że adrenalina, jaka wydzieliła się w moim organizmie, nadal krąży. Nie mogę spać, jeść też mi się nie chcę, tylko czekam do następnego równie udanego rajdu. A to pewnie dlatego, że udział w rajdach to było moje największe marzenie. Jednak zawsze wydawało mi się niemożliwe. Jeszce pod koniec września tego roku nie śniło mi się, że w ogóle zasiądę za kierownicą w jakimkolwiek rajdzie. Mimo, że nie były mi one obce, bo od kilku lat aktywnie uczestniczę w tego typu imprezach lecz wyłącznie w roli fotografa, miłośnika i obserwatora. Był to mój drugi start w życiu i pierwszy w samochodzie, którym w poniedziałek nie musiałem pojechać do pracy. To było jak sen, nie dość że wystartowałem to jeszcze w rajdzie którego nazwę kojarzy nawet moja babcia, która z rajdami nie ma nic wspólnego. Człowiek to chciwa bestia, więc już po chwili sam start przestał mnie w pełni zadowalać. Z każdym kilometrem zależało mi coraz bardziej, na dobrym wyniku. Jednak już po pierwszym kilometrze wypadłem z drogi i uderzyłem w płot przez co straciliśmy jakieś 15 sekund. Muszę przyznać, że było ciężko bo wcześniej samochodem przejechałem się tylko na lawetę i z lawety, a ponadto nie mieliśmy opon szutrowych. Mimo to nie daliśmy za wygraną i jechaliśmy coraz szybciej aż do momentu awarii układu chłodzenia na ostatnim odcinku, którego nie ukończyliśmy. Pomimo tego imprezę muszę uznać za udaną! Na pocieszenie po przyjeździe do Braniewa dowiedziałem się, że zajęliśmy trzecie miejsce na prologu, ze stratą zaledwie pół sekundy do drugiego miejsca. Sukces ten na pewno by się nie udał, gdyby nie zimna krew i opanowanie mojego pilota a raczej pilotki Marty Kuncikowskiej. Na uznanie zasługuje również wsparcie mojej żony, na którą mogłem liczyć od samego początku!

Jeśli chodzi o chłodną ocenę samej imprezy od strony atrakcyjności i trudności samych tras to trudno mi przy tak małym doświadczeniu cokolwiek wiarygodnego napisać. Jednak z mojego subiektywnego punktu widzenia uważam, że warunki były bardzo wymagające a to za sprawą olbrzymiej ilości błota, które zalegały na najniebezpieczniejszych fragmentach odcinków. Dużą obawą przed startem była możliwość pojawienia się kolein po przejeździe pierwszych zawodników, ale obawy były na wyrost, bo jak się okazało, każdy przejazd dostarczał gigantycznej frajdy.

Adam Kacprzyk

ADAM KACPRZYK: - 34 Rajd Kormoran przeszedł już do historii. 34, a dla nas pierwszy, z wielu względów. Pierwszy raz na „szutrówkach”, pierwszy raz ze zorganizowanym zapleczem technicznym, pierwszy raz po zmianie ustawień zawieszenia w naszej „Włoszce”, ale przede wszystkim pierwszy rajd, który ma tak długą i wspaniałą historię. Po zapoznaniu z trasą mieliśmy sporo obaw (wyryp, błoto), na szczęście nie było aż tak źle. Do pierwszej pętli przystąpiliśmy więc z tremą i obawą czy nasza Delta dojedzie do mety w całości, a jak pokazał czas, wielu zawodnikom się to nie udało. Na drugi przejazd nastawiliśmy się jak zwykle na ATAK, tzn. ja z Michałem, bo między nami a „Włoszką” przestało coś iskrzyć i to nie w przenośni. W połowie 4 odcinka, po wjechaniu w jakąkolwiek nierówność gasł nam silnik i ledwo co toczyliśmy się do mety. Problem powtórzył się na odcinkach nr 5 i 6. Za to jak wyjechaliśmy na dojazdówkę – jak ręką odjął. Reasumując: impreza świetna, odcinki szybkie, błoto śliskie, Lancia humorzasta.
 

 

Poprzedni artykuł Rozbity Lancer mistrza
Następny artykuł Podium bez WRC

Najciekawsze komentarze

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska
Filtry