Alonso już się pogodził
Fernando Alonso już się pogodził, że szanse na odniesienie 33 zwycięstwa w karierze, w obecnym sezonie F1, pierwszego od dekady, zaczynają się oddalać.
Konkurencyjność Astona Martina spadła w niedawnych grand prix, a szef zespołu, Mike Krack, przyznaje, że ostatnio wprowadzone aktualizacje w bolidzie zakłóciły postęp.
- Nieustannie dążymy do rozwoju - powiedział Krack dla DAZN. - Generalnie te samochody są niezwykle złożone. Poprawki danych rzeczy mogą mieć niekorzystny wpływ na inne obszary pojazdu.
- Zastosowaliśmy kilka modyfikacji na początku kampanii i nie spodziewaliśmy się pewnych efektów ubocznych, które zaistniały - kontynuował. - Nie było to zauważalne, dopóki nie zaliczyliśmy paru wyścigów na różnych typach torów. Dopiero wtedy zrozumieliśmy, jak dane elementy wpływają na zachowanie auta.
Na początku tegorocznych mistrzostw, w oparciu o mocną formę stajni z Silverstone, wierzono, że Alonso zdoła stanąć na najwyższym stopniu podium w jednym z grand prix. Hiszpan przyznaje jednak, że szanse drastycznie spadły.
- W Monako byliśmy bardzo blisko, tak samo w Kanadzie. Prawdopodobnie pojawią się jeszcze jakieś okazje, chociaż Red Bull Racing jest daleko z przodu - zgodził się Alonso. - Liczba 33 jest celem zespołu i będziemy próbować ją osiągnąć co weekend, nawet jeśli wydaje się to niemożliwe. Wszystko, co robię w życiu, to z nastawieniem, aby wygrać.
- Nie wiem, jak długo będziemy kroczyli po zwycięstwo, ale sądzę, że osiągniemy je w przyszłości - podkreślił.
Co do perspektyw w sezonie 2023, w kontekście wizyty na najwyższym stopniu podium, stwierdził: - Nie uważam, że dlatego, iż bardzo tego chcę, to osiągnę daną rzecz. Nie mamy realnej szansy na taki sukces, ale zawsze może otworzyć się jakaś sposobność.
Krack wyraża się w podobnym tonie co jego kierowca.
- Nie będę snuł przewidywań co do jego 33 zwycięstwa, ale jesteśmy niesamowicie zdeterminowani, żeby zrobić wszystko, co w naszej mocy, żeby się udało - zaznaczył.
Na koniec Krack odrzucił wszelkie sugestie, że partner zespołowy Alonso, Lance Stroll, syn właściciela zespołu, Lawrence'a Strolla, hamuje postępy ekipy.
- Lance nie miał zbyt dużo szczęścia w tym roku - powiedział. - Oprócz złamanych kości nadgarstków, zdarzyło się mu kilka potknięć, które nie były do końca jego winą. Chociaż klasyfikacja kierowców daje pewien obraz sytuacji, wewnątrz zespołu wiemy, co naprawdę się dzieje.
Video: Toto Wolff podsumowuje pierwszą połowę F1 2023
Udostępnij lub zapisz ten artykuł
Najciekawsze komentarze
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.