Bez (wielkiej) awantury w Red Bullu
Max Verstappen i Sergio Perez starli się na pierwszym okrążeniu sobotniego sprintu na austriackim Red Bull Ringu, ale w oficjalnych wywiadach żaden z nich nie winił zespołowego kolegi.
Zgodnie z prognozami sobota w górach Styrii była deszczowa. Opady nasiliły się przed startem sprintu.
Z pole position ruszał Verstappen, mając obok siebie Pereza - partnera z RBR. Mistrz świata nie ruszył najlepiej i na pierwszych metrach zrównał się z nim Meksykanin. Holender „docisnął” Pereza do ściany pit wall, ale ten nie ustąpił i jako pierwszy wyjechał z jedynki.
Walka trwała dalej i Verstappen atakował Pereza w szybkim zakręcie numer dwa. Jednak Meksykanin „zrewanżował” się nieco koledze i zamknął drzwi, zmuszając Holendra do zjazdu na trawę. Verstappen dopadł Pereza w trójce i go zablokował, nurkując do wewnętrznej. Lepiej na długą prostą wyszedł RB19 opatrzony numerem jeden. Z kolei Perez stracił pozycję na rzecz Nico Hulkenberga.
Verstappen niezagrożony dojechał do mety sprintu z wielką przewagą i dopisał sobie komplet ośmiu punktów. Perez uporał się z „Hulkiem” i finiszował drugi. Chociaż jeszcze w trakcie pierwszego okrążenia obaj kierowcy w radiowych komunikatach obwiniali się wzajemnie, ich dyskusja po zakończeniu rywalizacji pozbawiona była agresji i krzyków. Podobnie wyglądały wypowiedzi kierowców podczas wywiadów.
- Po wyjeździe z jedynki był pewien moment - przyznał Verstappen. - Nie jest łatwo, gdy musisz zjechać na trawę. Jest bardzo ślisko, ale udało się utrzymać kontrolę nam samochodem. Od tamtego momentu kontrolowaliśmy wyścig.
Z kolei Perez ze swojej strony powiedział: - Myślę, że Max był zły z powodu tego, jak pojechałem w dwójce. Słabo przejechałem pierwszy zakręt i próbowałem obronić pozycję. Nie widziałem go. Kiedy zorientowałem się, że tam jest, natychmiast otworzyłem drzwi.
- Wszystko jest w porządku. Właśnie o tym rozmawialiśmy. Jechaliśmy na pozycjach 1-2, ale widoczność była bardzo słaba.
Po emocjach walki na pierwszym okrążeniu Verstappen szybko odjechał rywalom i wpadł na metę ponad 20 sekund przed Perezem. Jego przewaga była tak duża, że nawet nie musiał zastanawiać się nad potencjalną zmianą opon na slicki.
- Zarządzałem oponami. Wiedziałem, że jeśli już nie popada, to 24 okrążenia będą długim dystansem dla przejściówek - opowiadał Verstappen. - Na ostatnich pięciu kółkach slicki były szybsze, ale biorąc pod uwagę nasze prowadzenie, pit stop nie miał sensu. Musiałem się po prostu utrzymać na intermediatach.
Nieco więcej pracy miał Perez. Nie tylko musiał uporać się z Hulkenbergiem, ale i uważać na nacierającego Sainza.
- Start był dobry. Potem trochę walki z Maxem i dzięki temu pozycję zyskał Nico. Był bardzo mocny na kilku pierwszych okrążeniach - zauważył Perez. - Kiedy uporałem się z Nico, chodziło o zarządzanie oponami, by upewnić się, że dotrzemy do mety, zwłaszcza, że pod koniec niektórzy zjechali po slicki.
- Wydaje mi się, że kiedy wyprzedziłem Nico, chodziło tylko o dojechanie do mety.
W tabeli kierowców Verstappen ma 203 punkty i o 70 wyprzedza Pereza.
Max Verstappen, Red Bull Racing RB19, Sergio Perez, Red Bull Racing RB19, Nico Hulkenberg, Haas VF-23, Lando Norris, McLaren MCL60, the rest of the field at the start of the Sprint
Photo by: Mark Sutton / Motorsport Images
Udostępnij lub zapisz ten artykuł
Najciekawsze komentarze
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.