Etat tylko za dobre wyniki
Daniel Ricciardo przyznał, że chciałby na kolejny sezon pozostać w Racing Bulls, ale tylko pod warunkiem właściwej formy prezentowanej na torze.
Daniel Ricciardo, RB F1 Team VCARB 01
Autor zdjęcia: Zak Mauger / Motorsport Images
Ricciardo wrócił w połowie zeszłego roku do stawki Formuły 1. W AlphaTauri zastąpił Nycka de Vriesa, a ekipa z Faenzy - już pod nazwą Racing Bulls - postanowiła zachować Australijczyka na kolejny sezon.
Podczas pierwszej fazy kampanii Ricciardo jednak najczęściej rozczarowywał. Przebłyskiem było czwarte miejsce w sprincie w Miami. Z kolei wejść do dziesiątki grand prix udało mu się dopiero przed dwoma tygodniami w Kanadzie. W Montrealu finiszował ósmy, a w tabeli jest 10 oczek za zespołowym kolegą Yuki Tsunodą.
Jeszcze w zeszłym roku mówiono, że Ricciardo może być w Red Bull Racing alternatywą dla Sergio Pereza. Z kolei teraz zwycięzca ośmiu wyścigów w F1 musi walczyć, by w ogóle zachować swoje miejsce w stawce. Jego przyszłość jej w tej chwili niejasna, a do Racing Bulls przymierzany jest m.in. Liam Lawson.
Przed weekendem w Hiszpanii Ricciardo przyznał, że chciałby zostać w Racing Bulls, dodając, iż zdaje sobie sprawę, że wiele zależy od niego samego.
- Oczywiście, że Kanada pomogła. Potrzebowałem takiego wyniku - stwierdził Ricciardo. - Bardzo chciałbym zostać. Wróciłem do rodziny Red Bulla i naprawdę nie widzę się nigdzie indziej. Chciałbym tu zostać i kontynuować.
- A już przed Kanadą powiedziałem, że chciałbym na to zasłużyć. Nie na zasadzie: „W porządku, zostań na kolejny sezon”. Chcę zostać, ponieważ wierzę, że wciąż tu należę i mogę prezentować takie osiągi, jak podczas minionej rundy.
- Do mnie należy sprawić, aby wszystko wychodziło. I wtedy chętnie zostanę.
Daniel Ricciardo, Visa Cash App RB F1 Team
Autor zdjęcia: Simon Galloway / Motorsport Images
Odnosząc się do porównania z Tsunodą, Ricciardo przyznał, że nie zawsze końcowy wynik - najczęściej poza dziesiątką - odzwierciedlał jego osiągi w trakcie weekendu.
- Wyniki zawsze pomagają. Ale niewiele mi brakowało do odpowiedniego wyczucia w samochodzie. Oczywiście nie zawsze przecinałem linię mety na miejscu, na którym bym chciał. Sądzę jednak, że brakowało zwykle niewiele.
- W Kanadzie już od piątku byliśmy w formie i udało się to zachować przez resztę weekendu. Już dawno tak nie było, przynajmniej w moim przypadku. Fajnie było dobrze zacząć i dobrze zakończyć. Zespół spisał się świetnie z poprawkami i uważam, że zrobiliśmy spory krok naprzód z samochodem. Wierzę więc, że możemy zaliczyć więcej podobnych weekendów.
Udostępnij lub zapisz ten artykuł
Najciekawsze komentarze
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.