Po raz pierwszy w historii F1 na torze Imola oba samochody Ferrari zakwalifikowały się poza pierwszą dziesiątką. Co bardziej niepokojące, Charles Leclerc uważa, że to było maksimum możliwości, jakie SF-25 miał do zaoferowania na tym torze.
- Jesteśmy po prostu absolutnie nigdzie w tym momencie - powiedział zrezygnowany Leclerc podczas wywiadu ze Sky Sports F1 po zakwalifikowaniu się na 11. miejscu do Grand Prix Emilii-Romanii.
Jego zespołowy kolega Lewis Hamilton zajął 12. miejsce. Choć różnica między nimi była mniejsza niż podczas ostatnich rund, faktem pozostaje, że było to najgorsze kwalifikacyjne osiągnięcie Ferrari na torze Imola w historii. Oba samochody odpadły już w Q2 i znalazły się poza czołową dziesiątką – pierwszy raz odkąd tor ten pojawił się w kalendarzu w 1980 roku.
Leclerc po wyjściu z bolidu wyraził swoją frustrację wobec SF-25 i niezdolności zespołu do znalezienia rozwiązań, które mogłyby przyspieszyć tegoroczną konstrukcję Ferrari.
- W tym samochodzie po prostu nie ma wystarczającej wydajności. Po prostu nie ma w bolidzie potencjału, na który liczyliśmy.
Obaj kierowcy Ferrari narzekali na problemy z hamulcami podczas piątkowych treningów, które zdają się być już częściowo opanowane, ale SF-25 wyraźnie osiągnął swój sufit wydajności, jeśli chodzi o konfigurację toru i pracę z oponami.
Podczas kluczowych okrążeń Q2 obaj kierowcy Ferrari tracili czas względem rywali w wolniejszych zakrętach.
Porównanie ich danych z okrążeniem Alexa Albona z Williamsa, który wypchnął Leclerca z kwalifikacji pokazuje, że Ferrari było znacznie wolniejsze na wierzchołkach wolniejszych zakrętów – np. o 12 km/h w prawym zakręcie Villeneuve – i to właśnie tam tracili najwięcej czasu względem rywali.
- Czuję się kompletnie rozbity, zdruzgotany, że nie udało się przejść dalej. Mam wrażenie, że zrobiliśmy przez weekend wiele pozytywnych kroków. Samochód generalnie sprawiał lepsze wrażenie.
Hamulce dziś były lepsze. Balans był naprawdę niezły - rozpoczął swoją wypowiedź Hamilton.
- W pierwszym przejeździe w Q2 czułem się całkiem dobrze, ale po założeniu nowych opon nie czułem lepszej przyczepności, przez co nie mogłem pojechać szybciej. Wszyscy inni, jak widać, potrafili wyciągnąć przyczepność z nowych opon bez problemu.
Drugi przejazd Hamiltona w Q2 był faktycznie wolniejszy od pierwszego. Jednym z priorytetów Ferrari przy projektowaniu SF-25 było kontynuowanie pracy nad tym, co osiągnięto z SF-24, czyli stworzenie samochodu łagodniejszego dla opon i szybszego na dłuższych dystansach wyścigowych.
Zawsze istnieje jednak ryzyko pójścia za daleko w drugą stronę i brak możliwości „uruchomienia” najmiększych opon z oferty Pirelli, gdy innym się to udaje. Zwłaszcza, że głównym problemem innych zespołów z tą mieszanką było jej zużycie w trakcie jednego okrążenia, a nie samo wydobycie z nich przyczepności.
Aston Martin wysłał swoich kierowców na pośrednich mieszankach i Fernando Alonso zajął piąte miejsce, a Lance Stroll ósme, ale Leclerc przyznał, że w przypadku Ferrari mieszanki C5 nie były realną opcją.
Włoski zespół planuje wprowadzenie ulepszeń na Grand Prix Hiszpanii za dwa tygodnie, ale Leclerc twierdzi, że te usprawnienia musiałyby być kluczowe, aby poprawić ich pozycje w walce o najwyższe cele.
- To musi być cholernie dobre ulepszenie, jeśli ma być punktem zwrotnym. Nie potrafię czynić cudów. Tyle mamy w tym samochodzie - zakończył wyraźnie zawiedziony Monakijczyk.
Charles Leclerc, Ferrari
Autor zdjęcia: Peter Fox / Getty Images
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.
Czytanie i publikowanie komentarzy