Nie jestem robotem
Przed pierwszym zwycięstwem Oscara Piastriego w GP Węgier F1, Motorsport.com przeprowadził obszerną rozmowę z Australijczykiem na temat życia poza kokpitem.
Oscar Piastri, McLaren F1 Team
Autor zdjęcia: Glenn Dunbar / Motorsport Images
Wydaje się, że to było wczoraj, kiedy latem 2022 roku McLaren i Alpine walczyły o wysoko ocenianego 21-letniego mistrza F2.
Zaledwie 2 lata i 35 startów w Grand Prix później, Oscar Piastri został zwycięzcą wyścigu F1, mając za sobą kolegę z zespołu Lando Norrisa, co dało McLarenowi pierwsze podwójne zwycięstwo od 3 lat.
W ciągu pierwszych 18 miesięcy w F1 talent i szybkość Piastriego były widoczne dla wszystkich. Stało się to punktem odniesienia, który zmusza Norrisa do ciągłej gotowości, a jednocześnie pozwala mu zdobywać punkty i miejsca na podium, podczas gdy McLaren podejmuje walkę z Red Bullem.
Jednak poza wyścigami Piastri nie zdradzał zbyt wielu szczegółów na temat swojego prywatnego życia, pozostając w ukryciu aż do niedzielnego triumfu w Budapeszcie.
Oscar Piastri przeprowadził się do Wielkiej Brytanii w wieku 14 lat, aby zrealizować marzenia o ściganiu się w F1.
- Przeprowadziłem się z tatą gdy miałem niespełna 15 lat - opowiedział Piastri w wywiadzie dla Motorsport.com.
-To było w styczniu, a w lipcu lub sierpniu ojciec powiedział: - Wracam do Australii, żeby zamieszkać z resztą twojej rodziny. Możesz wrócić ze mną, albo możesz zostać tutaj, ale to będzie oznaczało, że pójdziesz do szkoły z internatem.
- Podobało mi się ściganie w Europie i oczywiście chciałem spróbować zrealizować swoje marzenie o zostaniu kierowcą F1, więc zostałem.
Dla nowicjuszy w F1 unikanie rozgłosu nie jest niczym niezwykłym, biorąc pod uwagę, że wymagania serii są tak wysokie, że cały wysiłek i uwaga skupiają się na osiągnięciu jak najlepszych osiągów przy jednoczesnym dostosowaniu się do wyczerpującego harmonogramu 24 wyścigów oraz dodatkowych zobowiązań fabrycznych i PR-owych.
Widzowie oglądający F1 mogliby nazwać Piastriego „nudnym” kierowcą, ale ci, którzy z nim pracują, doceniają jego ironiczne poczucie humoru, które czasem przenika także do komunikatów radiowych jego zespołu.
Podczas ostatnich wyścigów odnalazł się także w rozmowach z mediami i nie wahał się szczerze wyrazić swojego zdania na temat kontrowersyjnej decyzji o limitach toru w kwalifikacjach do GP Austrii.
Oscar Piastri, McLaren MCL38
Autor zdjęcia: Glenn Dunbar / Motorsport Images
- Jazda samochodem to coś, co naprawdę lubię - powiedział Piastri o swoim skupieniu na wyścigach, a nie na byciu osobą publiczną.
- Robiłem już kilka rzeczy poza F1, ale zawsze starałem się osiągnąć jak najlepszy wynik, więc nie chcę, żeby cokolwiek mnie rozpraszało.
- Z pewnością, gdy w zeszłym roku przeżywałem cały sezon po raz pierwszy, nie chciałem się męczyć żadnymi zajęciami dodatkowymi, ale będąc starszym i bardziej dojrzałym, myślę, że po prostu próbuję odkryć co lubię poza F1.
Zapytany, czy czuje, że coś przegapił w okresie dorastania, odpowiedział: - Trochę tak.
- Nie chodziłem na uniwersytet, więc myślę, że sporo rzeczy mnie ominęło. Wiedziałem jednak co tracę i nie zamieniłbym tego na nic innego.
- Udało mi się zdobyć wymarzoną pracę, a szanse na nią są niesamowicie nikłe, więc dla mnie było warto i nie zmieniłbym tego.
Dla Piastriego pomocne było to, że jego menadżerem był były kierowca Red Bulla, Mark Webber, który wie co nieco o przeprowadzce z Australii w celu kontynuowania kariery wyścigowej.
- Fakt, że przeszedł podobną drogę, pomaga - powiedział Piastri. - Czytałem jego książkę, więc to trochę ujmujące, że tego dokonał i że był w stanie mi pomóc.
- Zwłaszcza gdy dostałem się do F2, musiałem to zrobić dość szybko, jeśli chciałem dostać się do F1, choć nie w takim stopniu jak Mark, który miał bardzo skomplikowaną drogę do F1.
- Wiedząc co jest potrzebne, aby pozostać w F1, to naprawdę była kluczowa część naszej relacji. Zamiast 30 osób, mamy teraz zespół składający się 1000 osób mających wkład w rozwój samochodu.
Podobnie jak jego kolega z drużyny Lando Norris, Piastri niechętnie został gwiazdą sportu i choć jego pierwsze zwycięstwo z pewnością zwiększy jego rozpoznawalność, twierdzi, że wciąż uczy się jak pogodzić bycie introwertykiem z powszechną rozpoznawalnością.
- Oczywiście to kibice sprawiają, że możliwe jest uprawianie jakiegokolwiek sportu, więc spędzanie z nimi czasu i okazywanie im wdzięczności jest bardzo ważne - przyznał.
Lando Norris, McLaren F1 Team, 2nd position, and Oscar Piastri, McLaren F1 Team, 1st position, congratulate each other on the podium
Autor zdjęcia: Steve Etherington / Motorsport Images
- Trzeba też pamiętać, że to moja praca i czasami trudno to pogodzić. Może to wydawać się dziwne, ale nie ma zbyt wielu miejsc, w których mogę przebywać, będąc całkowicie niezauważonym.
- Przez pierwsze pół roku byłem prawie niezauważalny. Kiedy zaczęliśmy stawać na podium, życie zaczęło się nieco bardziej zmieniać. Myślę, że teraz trochę się do tego przyzwyczajam.
Jeśli istnieją jakieś cechy charakteru, które zrobiły wrażenie na padoku, w tym na jego własnym zespole, to jest to jego niewzruszona postawa i zrównoważony umysł, który nigdy nie daje się ponieść emocjom, gdy wszystko idzie dobrze i nie jest przygnębiony, kiedy weekend jest gorszy.
- Myślę, że to dla mnie w pewnym sensie naturalne, ale to też świadomy wysiłek. - Wiem, że sprawiam wrażenie bardzo spokojnego, ale nie jestem robotem. Mam swoje lepsze i gorsze momenty.
- Prawdopodobnie bywam bardziej zrelaksowany, ale ważne jest znalezienie właściwej równowagi i odkrycie, co działa na ciebie.
Zwycięstwo w wyścigu Grand Prix, które poprzedziło zwycięstwo w sprincie i kilka miejsc na podium, przyspieszy zmiany w życiu kierowcy, który zaledwie pięć lat temu startował w Formule Renault Eurocup.
Choć łatwo jest dać się wciągnąć w codzienną harówkę związaną z rywalizacją w sportach motorowych, Piastri twierdzi, że nie umknął mu przywilej ścigania się w F1 i nadal zdarzają mu się chwile, gdy chciałby żeby ktoś go uszczypnął, że to nie jest sen.
- Kiedy jesteś w samym środku sezonu, to staje się normalne i trochę o tym zapominasz, ale ostatnio miałem moment, który przypomniał mi jak przybyłem z drugiego końca świata, ścigając się gokartami, a teraz chodzę po ulicach Monako jako kierowca F1. To był całkiem fajny moment.
Oscar Piastri, McLaren
Autor zdjęcia: Sam Bagnall / Motorsport Images
- Zdecydowanie zdaję sobie sprawę, jak wielkie mam szczęście, że udało mi się to wszystko osiągnąć, ponieważ są setki, jeśli nie tysiące osób, którzy próbują i im się nie udaje. Są też prawdopodobnie dziesiątki tysięcy osób, które nawet nie mają okazji spróbować.
- Więc nadal szczypię się, żeby przekonać się, że to prawda. Czasem może to być męczące, ale mam szczęście wykonywać najfajniejszą pracę na świecie.
- Pochodząc z dalekiej Australii, gdzie jest duża różnica czasu, w ciągu ostatnich ośmiu lat spędziłem prawdopodobnie sześć lub siedem miesięcy z rodziną, ale fakt, że wszystkie trudne decyzje i poświęcenia się opłaciły i teraz robię to, co kocham, z pewnością ułatwia wszystkie te trudne chwile.
Będąc już kilka razy blisko sukcesu, pierwsze zwycięstwo Piastriego w Grand Prix wydawało się być coraz bliżej, ale tak jak nie zmienił się od czasu, gdy 18 miesięcy temu został kierowcą F1, Piastri przyrzekł, że spełnienie jego „dziecięcych marzeń” o zwycięstwie nie zmieni go także teraz.
- Niektóre moje podia były zdecydowanie lepsze od innych, a niektóre wyścigi, w których zająłem siódme lub ósme miejsce, były lepsze od wyścigów, w których byłem trzeci lub czwarty.
- Nawet gdybym wygrał, to owszem, przez jakiś czas bym się tym cieszył, ale myślę, że taka jest moja natura i prawdopodobnie natura większości kierowców, że zawsze jesteśmy wobec siebie superkrytyczni, bo zawsze myślimy o tym, co moglibyśmy zrobić lepiej, nawet jeśli wygramy.
Nie należy więc oczekiwać, że 23-latek będzie się zbytnio napawał blaskiem swojej chwały, gdy F1 uda się w najbliższy weekend na tor Spa-Francorchamps, gdzie przed wakacyjną przerwą McLaren będzie miał kolejną szansę na zwycięstwo z Red Bullem.
503 Service Temporarily Unavailable
Udostępnij lub zapisz ten artykuł
Najciekawsze komentarze
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.