Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska

Sainz pokazał klasę

Carlos Sainz w GP Abu Zabi udowodnił, że prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym, jak kończy, a nie jak zaczyna.

Piotr Furman Filip Cleeren
Opublikowano:
Carlos Sainz, Ferrari

Carlos Sainz, Ferrari

Autor zdjęcia: Ferrari

Podczas ostatniego startu w Ferrari, Sainz udowodnił, że jest kierowcą F1 najwyższej klasy, goniąc Lando Norrisa, aż do samego końca wyścigu w Abu Zabi.

Po przekroczeniu linii mety Sainz z trudem powstrzymywał łzy. Na padoku pojawił się monitor, na którym wyświetlono film, podsumowujący jego czteroletnią obecność w Maranello.

Wszyscy członkowie zespołu mieli na sobie specjalną czapkę, którą Ferrari wyprodukowało na tę okazję, a Sainz założył ją tyłem do przodu, aby haftowany napis „Grazie Carlos” był lepiej widoczny.

Drugie miejsce Hiszpana za Lando Norrisem jednak nie wystarczyło, aby pokonać McLarena w walce o tytuł mistrza świata wśród konstruktorów, ale symbolicznie podsumowało czteroletni okres, w którym 30-latek pomógł swojemu wymarzonemu zespołowi powrócić na czoło F1.

Miejsce na podium w ostatnim wyścigu dla Ferrari było też dla niego pewnego rodzaju pocieszeniem, po tym jak dowiedział się w przededniu sezonu, że jego czwarty sezon w Maranello będzie jego ostatnim, bo zastąpi go Lewis Hamilton z Mercedesa.

Czytaj również:

Utrata miejsca w czołowym zespole F1 nigdy nie jest łatwa, ale Sainz już nie raz udowodnił niedowiarkom, że się mylili. Kiedy ujawniono jego transfer do Ferrari w 2021 roku, niewielu obserwatorów wyobrażało sobie, że będzie kimś więcej niż solidnym drugim kierowcą obok Charlesa Leclerca.

Jednak talent, determinacja i etyka pracy Sainza sprawiły, że nie tylko udało mu się dotrzymać kroku Leclercowi, ale także odegrał kluczową rolę w pomocy Ferrari w przywróceniu formy, kiedy szefem zespołu został Fred Vasseur.

Po tym jak Sainz musiał pauzować w GP Arabii Saudyjskiej z powodu zapalenia wyrostka robaczkowego, wygrał w Melbourne i Meksyku.

- Życie to istny rollercoaster - powiedział Sainz w podcaście F1 Beyond the Grid. - Pamiętam, że byłem bardzo wzruszony na podium GP Australii, ponieważ był tam mój tata, mój menadżer i moja dziewczyna. Oczywiście myślałem też o mojej mamie, bo one wszystkie widziały, jak cierpiałem zimą.

- Nie spodziewałem się tego i nie byłem przygotowany na takie wieści. Przez jakiś czas byłem w szoku, ale potem zebrałem się w sobie i wróciłem do treningu. Ale pamiętam, że po tym zwycięstwie w Australii myślałem o tym, jakie mam szczęście, że mam wokół siebie ludzi, którzy dali mi tę wewnętrzną siłę, aby przezwyciężyć to, co w tamtym czasie było trudnym momentem.

Sainz przyznał, że był wściekły po tym, jak dowiedział się o angażu Hamiltona, ale z czasem zaakceptował decyzję Ferrari.

- Kiedy przekazują ci takie wieści, jesteś zły. Nie rozumiesz tego. Przeklinasz. Myślisz, że wszystko w twoim życiu jest okropne, ale czas leczy wszystko.

- Zdaję sobie sprawę, że Hamilton jest jednym z najlepszych, jeśli nie najlepszym w historii i ja byłem jednym z dwóch kierowców, których poświęcono, aby go mieć w zespole. Nie mógł to być Charles, ponieważ on był w programie Ferrari odkąd był młodym kierowcą.

- Dlatego zrozumiałem, że od początku miałem być tym, który zostanie zastąpiony. Po prostu wtedy się z tym nie zgadzałem, ale musiałem iść dalej. Powiedziałem Vasseurowi i dyrektorowi generalnemu Johnowi Elkannowi, co myślę i obiecałem im, że dam z siebie wszystko.

Czytaj również:

Po tym jak skład McLarena był już ustalony, a Red Bull i Mercedes nie zdecydowały się na jego angaż, Sainz zdecydował się podpisać kontrakt z Williamsem, wiedząc, że walka o zwycięstwa w wyścigach nie będzie już jego bezpośrednim celem, ponieważ brytyjski zespół stoi w obliczu gruntownej przebudowy. Sainz ubrany w biały kombinezon, oficjalnie zadebiutował w Williamsie podczas wtorkowego testu opon w Abu Zabi.

- Nie sądzę, żebym pasował do Red Bulla - powiedział. - Byłem dostępny przez sześć miesięcy i nie byli mną zainteresowani. Myślę, że po prostu nie pasuję do typu kierowcy, którego potrzebują. Akceptuję to, więc nie uważam, że to stracona okazja.

Ostatnie zwycięstwo Sainza w Ferrari miało miejsce w październiku, kiedy zdominował GP Meksyku. Gdy sezon zbliżał się ku końcowi, był świadomy, że Meksyk może być jego ostatnim zwycięstwem i świadomość, że opuszcza zespół, któremu pomógł stać się zdolnym do walki o mistrzostwo, wzbudziła w nim ambiwalentne uczucia.

- To słodko-gorzki smak, ponieważ wiem, że Ferrari może walczyć o mistrzostwo świata w przyszłym roku, ale mnie tam nie będzie, aby wziąć w tym udział - powiedział.

Ferrari zabrakło 14 punktów, aby przeskoczyć McLarena w klasyfikacji konstruktorów. Sainz dał jednak z siebie wszystko i miał pożegnanie, na jakie zasłużył. Ekipa z Maranello jest mu wdzięczna nie tylko za jego umiejętności jazdy oraz za rolę w odrodzeniu Ferrari, ale także za wzorowy sposób, w jaki zachowywał się przez ostatnie 10 miesięcy.

- To było emocjonalne okrążenie, kiedy mój inżynier rozmawiał ze mną przez radio - wspominał. - Jestem bardzo wdzięczny, za to, że mogłem być częścią tego niesamowitego zespołu przez cztery lata. Miałem tu okazję wygrać swoje pierwsze wyścigi, zdobyć pierwsze pole position i pierwsze podia.

- Udowodniłem sobie i wszystkim, że mogę walczyć o zwycięstwa, jeśli mam odpowiedni samochód.

503 Service Temporarily Unavailable

503 Service Temporarily Unavailable


nginx
Poprzedni artykuł Wrażenia Tsunody
Następny artykuł Pirelli ma pierwsze wyniki

Najciekawsze komentarze

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska
Filtry