Sprawa Red Bulla zamknięta
FIA przekazała, że jest usatysfakcjonowana rozwiązaniem sprawy mechanizmu zmiany wysokości samochodu Red Bulla i nie planuje dalszego dochodzenia.
Sergio Perez, Red Bull Racing RB20
Autor zdjęcia: Andreas Beil
Kilka zespołów Formuły 1 zwróciło się do FIA w sprawie mechanizmu zastosowanego przez jedną z ekip. W trakcie weekendu z Grand Prix Stanów Zjednoczonych okazało się, że chodzi o Red Bulla.
Ekipa z Milton Keynes posiada system regulacji przedniego BIBu, który pozwala na korektę wysokości samochodu. Sam mechanizm nie jest niczym unikatowym, jednak w przypadku RBR dostęp do regulacji wspomnianego BIBu jest z wewnątrz kokpitu, co umożliwia potencjalną zmianę wysokości bolidu w warunkach parku zamkniętego – między kwalifikacjami i wyścigiem – czyli niezgodną z przepisami.
FIA postanowiła zareagować od razu i podczas rundy w Austin dołożono do mechanizmu Red Bulla specjalne plomby. Nakazano również zespołowi modyfikację całego rozwiązania.
Przedstawiciele federacji przyznali, że stwierdzenie czy Red Bull dopuszczał się niezgodnej z regulaminem zmiany wysokości samochodu jest niemożliwe. Dodali jednak, że są zadowoleni z przeprowadzonych analiz i wdrożenia środków zaradczych i nie planują szerszego dochodzenia w sprawie.
- Czy mogę z całą pewnością stwierdzić, że nigdy nie doszło do czegoś nieregulaminowego? Nie! A czy możemy zamknąć tę sprawę? Zdecydowanie tak – uznał Nikolas Tombazis, odpowiedzialny w FIA za bolidy jednomiejscowe.
Rywale, zwłaszcza McLaren, chcieliby, żeby FIA drążyła dalej i analizowała czy Red Bull użył swojego mechanizmu w sposób nielegalny. Tombazis stwierdził jednak, że nie dostrzega żadnego rozsądnego sposobu na rozstrzygnięcie tego dylematu.
Christian Horner, Team Principal, Red Bull Racing, Helmut Marko, Consultant, Red Bull Racing, talk in the garage as mechanics work on the car of Max Verstappen, Red Bull Racing RB20
Autor zdjęcia: Mark Sutton / Motorsport Images
- Analiza i wsteczne udowodnienie tego, co się wydarzyło, jest bardzo trudne. Nie wydaje nam się, abyśmy mieli możliwość zbadania sprawy, która może już trwać i dwa lata. Zazwyczaj gdy decydujemy się na eskalację, chcemy mieć jakieś rozsądne przesłanki, a nie opierać się na domysłach czy plotkach.
- Sam projekt nie jest nielegalny. Wierzymy, że słusznym postępowaniem jest: „W porządku, pewne sprawy muszą się wydarzyć, aby nie było już więcej żadnych obaw”. Jednak trzeba też w pewnym momencie postawić kreskę i stwierdzić, że trudno już wchodzić w detale.
Tombazis podkreślił, że analiza archiwalnych nagrań z kamer umieszczonych w garażach zespołów nie ma wielkiego sensu.
- Przy samochodzie przecież generalnie można pracować. Kwestia jak łatwo [było to regulować]. Jeśli trzeba by zdemontować pół nadwozia i wykonać 50 czynności, byłoby to oczywiście widoczne dla kamer. Jednak jeśli zabieg jest prosty i szybki, nie wydaje mi się, aby można to było sprawdzić dzięki tym nagraniom.
Z kolei sugestię rozmowy z personelem Red Bulla i liczenie ma sygnalistę, Tombazis skomentował następująco:
- Zawsze musimy pamiętać, że mamy do czynienia z ludźmi. Są stare lojalności, nowe lojalności. Trzeba być przy tym bardzo ostrożnym. Nie chcemy nikomu zakładać wykrywacza kłamstw czy robić przesłuchań przy jaskrawym świetle.
- Oczywiście, pracowałem kiedyś w różnych zespołach czy zatrudnialiśmy byłych pracowników w FIA. Czasami jest tendencja polegająca na: „Przyszedłem stąd i stąd, robiliśmy XYZ”. Trzeba jednak takie komentarze interpretować bardzo ostrożnie. Nie można opierać znaczącej eskalacji na kilku takich wypowiedziach.
Udostępnij lub zapisz ten artykuł
Najciekawsze komentarze
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.