Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska
Charles Leclerc, Ferrari

To była katastrofa

Ferrari nie potrafi wyjaśnić porażki Charlesa Leclerca w niedzielnym wyścigu na Węgrzech.

Zespół z Maranello musi bardziej szczegółowo zbadać bliżej nieokreśloną usterkę samochodu Leclerca, która doprowadziła do utraty podium w Grand Prix Węgier.

Po niespodziewanym zdobyciu pole position, Monakijczyk prowadził na początku składającego się z 70 okrążeń wyścigu na torze Hungaroring i dopóki jego samochód nie stracił drastycznie osiągów, wydawało się, że przynajmniej stanie na podium.

Leclerc jeszcze na 40. okrążeniu był przed Oscarem Piastrim i George'em Russellem. Jednak po drugim postoju kierowca Ferrari stracił tempo i wypadł z trójki za McLareny i Mercedesa, tracąc 42 sekundy do Piastriego na przestrzeni 29 okrążeń.

Russell, który szybko dogonił, a następnie wyprzedził Leclerca, zdobywając ostatnie miejsce na podium, powiedział, że Mercedes podejrzewa, iż przyczyną przegranej Leclerca były dobrze udokumentowane problemy Ferrari z wysokością zawieszenia.

Czytaj również:

Zespołowy kolega Leclerca, Lewis Hamilton, został zdyskwalifikowany w Chinach za nadmierne zużycie deski podłogi i Ferrari od tego czasu, aby zapobiec dalszym tego typu problemom, musiało podnieść samochód i zwiększyć ciśnienie w oponach.

- Jedyne, co przychodzi nam do głowy, to to, że samochód jechał zbyt nisko i musieli zwiększyć ciśnienie w oponach na ostatnim etapie wyścigu - powiedział Russell w wywiadzie dla Sky.

Ferrari jednak upiera się, że to, co przydarzyło się Leclercowi, było zaskoczeniem również dla nich. Kierowca początkowo myślał, że mechanicy zmienili ustawienia przedniego skrzydła podczas ostatniego pit stopu, co mogło mieć negatywny wpływ na balans jego bolidu, ale później, po otrzymaniu informacji o problemie, zmienił swoje zdanie.

Szef zespołu, Fred Vasseur, powiedział w niedzielę wieczorem, że jest za wcześnie, aby jednoznacznie stwierdzić, na czym dokładnie polega problem, ale zasugerował, że skala utraty tempa przez Leclerca znacznie wykraczała poza standardowe problemy ze zużyciem opon w drugiej połowie Grand Prix.

Charles Leclerc, Ferrari

Charles Leclerc, Ferrari

Autor zdjęcia: Jayce Illman / Getty Images

- Kiedy traciliśmy tempo w poprzednich wyścigach, to strata wynosiła dwie lub trzy dziesiąte sekundy. Teraz straciliśmy dwie sekundy – powiedział.

- Ostatni etap był katastrofą. Samochód był bardzo trudny w prowadzeniu i niestabilny i szczerze mówiąc, nie wiemy do tej pory, co się właściwie stało.

- Musimy sprawdzić, czy problem nie leży po stronie podwozia. W pewnym momencie myślałem, że nie ukończymy wyścigu. Mieliśmy szczęście, że zdobyliśmy punkty za czwarte miejsce.

- To zaskakujące, bo gdybyśmy wiedzieli coś wcześniej, to rozwiązalibyśmy problem.

Czytaj również:

Leclerc uparcie uważa, że ostatnia sytuacja to odosobniony incydent. - To był jednorazowy przypadek – stwierdził. - Musimy się temu przyjrzeć, żeby nigdy więcej się to nie powtórzyło, bo samochód nie nadawał się do jazdy.

- Ale nie sądzę, żeby to się powtórzyło gdziekolwiek indziej - dodał.

Poprzedni artykuł Russell: Jestem zadowolony
Następny artykuł Wiek Hamiltona

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska
Filtry