Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska

Daly po latach w końcu się ustatkuje

Po dekadzie startów w IndyCar w przeróżnym wymiarze, co rok z innym zespołem lub z kilkoma ekipami w jednym sezonie, Conor Daly może po raz pierwszy być spokojny o swoją przyszłość.

Conor Daly, Rahal Letterman Lanigan Racing Honda

Conor Daly, Rahal Letterman Lanigan Racing Honda

Autor zdjęcia: Geoffrey M. Miller / Motorsport Images

33-letni Amerykanin praktycznie od początku kariery przesiada się z fotela na fotel, w różnych mistrzostwach, samochodach i zespołach, od IndyCar, czy NASCAR, po wyścigi długodystansowe. Pomimo to, na palcach jednej ręki można policzyć sezony, w których wystartował od pierwszej do ostatniej rundy.

„Nomad, który w końcu znalazł miejsce na osiedlenie się” – tak brzmiała jego odpowiedź w rozmowie z Motorsport.com, podczas wywiadu poprzedzającego ogłoszenie jego pełnoetatowego powrotu do IndyCar Series z zespołem Juncos Hollinger Racing w sezonie 2025.

W tym roku Daly przystąpił z DRR-Cusick Motorsports do Indianapolis 500 oraz z Dale Coyne Racing do do drugiego wyścigu na Iowa Speedway. Następnie zastąpił zwolnionego z JHR Agustina Canapino. Startując w pięciu ostatnich rundach sezonu przyświecał mu jeden cel, awansować do czołowej 22. (Leaders Circle), aby zdobyć dla zespołu milion dolarów.

Ponieważ najlepszym finiszem jego poprzednika była 12. pozycja, był to bardzo ambitny cel. Mimo to Daly spokojnie go zrealizował, stając na najniższym stopniu podium na Milwaukee Mile, a następnie przecinając linię mety na dziesiątej pozycji na Nashville Superspeedway. Wyniki te, pozwoliły mu wywalczyć nie tylko pieniądze, ale i fotel na kolejny sezon.

Conor Daly, Juncos Hollinger Racing Chevrolet

Conor Daly, Juncos Hollinger Racing Chevrolet

Autor zdjęcia: Perry Nelson / Motorsport Images

- Przeszedłem wzloty i upadki w kwestii zdobywania środków i we współpracy z różnymi zespołami - powiedział. - Myślę, że widzieliśmy, jak wielką moc ma sytuacja, w której zespół naprawdę w ciebie wierzy. Felix Rosenqvist jest dobrym tego przykładem.

- Zastanawiasz się: "Co się stało z Felixem Rosenqvistem?" A potem gość trafia do Meyer Shank i nagle zdobywa pole position, walczy z przodu. Przecież on nie zapomniał, jak się prowadzi samochód, prawda? Chodzi o bolid, środowisko, o to, by wszystko ze sobą współgrało.

- To sport zespołowy, musisz mieć wszystkie elementy. To, co robimy, jest bardzo trudne. Jest to elita elity, z najlepszymi kierowcami na świecie. Całe otoczenie musi być właściwe.

- Jest wiele elementów składających się na tę historię, dlaczego to działa, ale wciąż czeka nas dużo ciężkiej pracy. Mamy przed sobą bardzo trudny okres, ale to niemalże logiczne, żeby dostać tę szansę: spróbujmy razem przystąpić do pełnego sezonu i zobaczymy, co będziemy mogli osiągnąć, jak możemy wspólnie się rozwijać.

- To dla mnie bardzo dużo znaczy. Naprawdę nie wiedziałem, czy jeszcze kiedyś dostanę taką szansę. Na pewno nie byłem tego pewien, chyba że wygrałbym na loterii albo pojawiłaby się jakaś niespodziewana okazja… Naprawdę nie byłem pewien, więc ta szansa jest dla mnie jak niespodzianka.

Czytaj również:
Poprzedni artykuł Tsunoda spogląda za ocean
Następny artykuł McLaren przejmuje kontrolę

Najciekawsze komentarze

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska
Filtry