Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska

Psychiczne zmęczenie Marqueza

Marc Marquez nie ukończył Grand Prix Włoch i przyznał, że ciągłe upadki stają się wyzwaniem dla jego strony mentalnej.

Marc Marquez, Repsol Honda Team

Marquez na Mugello dobrze spisał się w kwalifikacjach i choć ponownie nie obyło się bez kontrowersji związanych z jazdą za innym zawodnikiem, uzyskał drugi czas.

Sobotni sprint ukończył na siódmej pozycji. Z kolei w wyścigu głównym był w walce o podium, ale wywrócił się już na czwartym okrążeniu. Dla Marqueza to trzecia kraksa w trzecim tegorocznym grand prix w jakim wystąpił. Wcześniej rozbił się na inaugurację sezonu w Portugalii i pauzował wskutek odniesionej kontuzji. Po powrocie zaliczył upadek w Le Mans podczas francuskiej odsłony MotoGP 2023.

Czytaj również:

Już w najbliższy weekend rywalizacja przeniesie się na Sachsenring, historycznie szczęśliwy dla Marqueza. Pytany, jak pewny siebie jedzie do Niemiec, Hiszpan odparł:

- Zobaczymy. Nie jedziemy na Sachsenring w swoim najlepszym momencie - powiedział Marquez. - Przeżywamy trudne chwile i nie będzie łatwo. Nawet na Sachsenringu. Przyjedziemy więc i postaramy się zaliczyć dobry weekend. W sobotę zorientujemy się, gdzie jest nasze miejsce.

- Tu i w Le Mans było inaczej, niż się spodziewaliśmy. Byliśmy bliżej [czołówki], niż tego oczekiwaliśmy. Problem w tym, że podejmujemy duże ryzyko i ponownie się rozbiliśmy.

- To trudne dla strony mentalnej, ale nie poddaję się. Cisnę i nic innego mnie nie interesuje. Jadę dla siebie. Wiem, do czego jest zdolny. Robiłem to w przeszłości i mam nadzieję, że ponownie będę mógł w przyszłości.

Opowiadając o wypadku z Mugello, Marquez przyznał, że tym razem jest zaskoczony przygodą. Widać to było zresztą już po jego reakcji tuż po upadku.

- Nie spodziewałem się takiego końca, ponieważ akurat w tym wyścigu starałem się mieć wszystko pod kontrolą. Miałem miękką tylną oponę, ale nie atakowałem zbyt mocno na początku, aby zachować jej dobry stan. Wiedziałem, że „należy” mi się szósta, siódma pozycja, a i tak było lepiej.

- Jednak już po starcie straciłem kilka pozycji. Nie popełniłem błędu. Chodzi o problem, który mieliśmy już w sobotę. Potem ten upadek... Już na początku motocykl wpadał w duże wibracje. Na pierwszym okrążeniu mocno zblokowałem koła i prawie upadłem. Sytuacja podobna do tej z Portimao. Nie rozumiałem tego.

- Potem znowu zablokowały się koła w zakręcie numer 15. Wyjechałem szeroko i byłem na brudnej stronie. Znalazłem się poza linią i straciłem przód.

Czytaj również:

 

Poprzedni artykuł GP Włoch: Okrążenie po okrążeniu
Następny artykuł Bagnaia docenia reakcję fanów

Najciekawsze komentarze

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska
Filtry