Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska

odpowie przed sądem za spowodowanie wypadku, w którym zginął jego pilot. Prokuratura bada jeszcze kwestię odpowiedzialności lekarzy za śmierć pilota - poinformowała prokurator Mirosława Kalinowska-Zajdak. Sprawa dotyczy wypadku, jaki wydarzył się w Grzechyni 13 kwietnia zeszłego roku na trasie odcinka specjalnego 25. Samochodowego Rajdu Krakowskiego. Zdaniem prokuratury w Suchej Beskidzkiej, Maciej L. nie dostosował techniki jazdy do rzeźby terenu, po najechaniu na wypukłą muldę asfaltu stracił panowanie nad kierownicą i uderzył w betonową barierkę. Nieumyślnie przyczynił się w ten sposób do śmierci pilota Bartłomieja S., który z powodu obrażeń zmarł w krakowskim szpitalu.

"Prokuratura prowadziła w tej sprawie postępowanie dwutorowe, badając przyczyny samego wypadku i stan zabezpieczenia rajdu. Biegły do spraw rekonstrukcji wypadków stwierdził, że zabezpieczenie rajdu było prawidłowe, a winę za wypadek ponosi kierowca, który popełnił błąd w technice jazdy, nie dostosowując jej do rzeźby terenu. Na tej podstawie sporządzono akt oskarżenia" - powiedziała PAP rzeczniczka Prokuratury Okręgowej prok. Mirosława Kalinowska-Zajdak.

Akt oskarżenia przeciwko Maciejowi L. przygotowała Prokuratura Rejonowa w Suchej Beskidzkiej. Krakowski Sąd Okręgowy postanowił, że sprawą, ze względu na ekonomikę procesową, zajmie się Sąd Rejonowy dla Krakowa Nowej Huty. Z Krakowa pochodzi bowiem większość świadków.

Oskarżony kierowca w śledztwie nie przyznał się do winy, podnosząc m.in. argumenty o ryzyku sportowym. Zdaniem prokuratury, ryzyko sportowe nie wyklucza odpowiedzialności karnej.

Za nieumyślne spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym Maciejowi L. grozi kara od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.

Suska prokuratura prowadzi jeszcze postępowanie w sprawie zaniechania natychmiastowej operacji rannego pilota przez lekarzy w szpitalu w Suchej Beskidzkiej.

Doniesienie w tej sprawie - przeciwko lekarzom - złożył ojciec ofiary. Jego zdaniem, lekarze przyczynili się do śmierci syna, bo nie przeprowadzili natychmiastowej operacji, lecz podjęli decyzję o przewiezieniu go do szpitala im. Jana Pawła II w Krakowie, gdzie ranny zmarł wkrótce z powodu wylewów wewnętrznych.

"W tym wątku śledztwa prokuratura oczekuje jeszcze na opinię biegłych lekarzy" - wyjaśniła prok. Kalinowska-Zajdak.

Tyle PAP. My poprosiliśmy o komentarz oskarżonego.

„O tym, że nie będę oskarżony wiem już od trzech miesięcy. Jestem tym bardzo zaskoczony. Nie rozumiem, dlaczego prokuratura nie podjęła decyzji o uniewinnieniu. Tym samym rodzi się precedens i każdy zawodnik może zadać sobie pytanie – po co w takim razie jeździmy w rajdach? To jest sport. I kierowca i pilot, wsiadając do samochodu zdają sobie sprawę z podejmowanego ryzyka. Razem jeżdżą na treningach, razem opisują trasę. Obaj doskonale zdają sobie sprawę z tego, z jaką prędkością będą ją podczas zawodów pokonywać. W rajdach wygrywają ci, którzy popełnią najmniej błędów. Te, kończą się czasem wypadnięciem z drogi. W tych najczarniejszych przypadkach, także obrażeniami i śmiercią zawodników. Bardzo ciężko było mi pozbierać się psychicznie po tamtym tragicznym Rajdzie Krakowskim, a teraz jeszcze cała ta sprawa... Mój prawnik jest jednak dobrej myśli. Twierdzi, że to jakiś absurd. To tak, jakby piłkarze skarżyli jeden drugiego, bo ktoś kogoś podczas meczu kopnął. Przecież podpisując zgłoszenie do rajdu potwierdzamy, że jesteśmy świadomi ryzyka. Nie wiem więc dlaczego cała ta sprawa brnie coraz dalej. Ktoś podobno powiedział policjantom po samym wypadku, że jechaliśmy za szybko. Prokuratura to podchwyciła i to jest w tej chwili główny zarzut. Opinia ich biegłego to potwierdza, ale prawdopodobnie to samo powiedziałby o każdym z zawodników startujących w rajdzie. W końcu to nie jest jazda po drodze publicznej. Tu chodzi właśnie o to, żeby jechać jak najszybciej! Dowiedziałem się też, że w trakcie zbierania dowodów, nie poproszono o opinię żadnego ze specjalistów Polskiego Związku Motorowego. Nikt nie skontaktował się nawet z delegatem PZM do spraw bezpieczeństwa! Czy opinia biegłego, na podstawie której przygotowano oskarżenie, jest w takim razie w pełni obiektywna? Jestem zszokowany całą tą sytuacją. Po tym wszystkim, z czym musiałem sobie poradzić, teraz czeka mnie jeszcze sprawa, która zapewne będzie się ciągnąć i ciągnąć. Mój prawnik jest dobrej myśli, ja też, ale cały ten rozgłos wokół wypadku i tragicznej śmierci Bartka jest nie do zniesienia.”

Od redakcji:

Zdawać by się mogło, że żyjemy w kraju powszechnego ładu i porządku, w którym sądy stoją puste, a prokuratorzy nie mają pracy. Nie ma morderstw, gwałtów czy wielomilionowych przestępstw gospodarczych...

Cała ta sprawa jest jedną wielką paranoją. I tyle, szkoda komentować poczynania ludzi, którzy nie są w stanie zrozumieć ludzkiej i sportowej tragedii. Jedynym pocieszeniem jest to, że Bartek jest teraz w miejscu, w którym mu o niebo lepiej, w którym nie otacza go wszechobecny kretynizm...

Poprzedni artykuł Rajd Szwecji oczami polskiego kibica!
Następny artykuł Kahle podpisał kontrakt ze Skodą.

Najciekawsze komentarze

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska
Filtry