Pomyślałem j***ć to, zaryzykuję, albo wyprzedzę wszystkich, albo nie dojadę do mety.
Tak o swoim występie w ubiegłorocznym finale mówił Sebastien Buemi, który odwrócił losy mistrzostwa Toyoty. Szwajcar postawił wszystko na jedną kartę w myśl idei „kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana”. Nadchodzący ostatni wyścig sezonu 2025 będzie jednak zupełnie inny, gdyż aż trzech konstruktorów i cztery załogi walczą o czempionat indywidualny i zespołowy Długodystansowych Mistrzostw Świata.
Przed rokiem Toyota nie miała w Bahrajnie nic do stracenia. Porsche Penske Motorsport numer 6 przypieczętowało triumf już na Fuji, a japoński producent miał bezpieczną przewagę na pozycji wicelidera w klasyfikacji konstruktorów i niewielką stratę do stajni ze Stuttgartu. Mogli więc wygrać wszystko albo nic nie stracić.
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.
Czytanie i publikowanie komentarzy