Albon miał pretensje
Alex Albon skrytykował agresywną jazdę Olliego Bearmana podczas Grand Prix Bahrajnu, określając ją jako „bardzo niebezpieczną”.
Alex Albon, Williams
Autor zdjęcia: Jayce Illman - Getty Images
W opublikowanej przed weekendem w Arabii Saudyjskiej rozmowie radiowej między Alexem Albonem, a jego inżynierem wyścigowym, Jamesem Urwinem z Grand Prix Bahrajnu, kierowca Williamsa wielokrotnie zgłaszał zastrzeżenia do jazdy debiutanta Haasa.
Podczas ubiegłotygodniowego wyścigu, Taj prowadził zaciętą walkę z Brytyjczykiem o ostatnie punktowane miejsce w pierwszej dziesiątce. Bearman ostatecznie dowiózł jedno oczko, a Albon spadł na 12. pozycję za Andreę Kimiego Antonellego.
- Sposób, w jaki broni się Bearman to za dużo – mówił Alex przez radio.
Im mniej dystansu pozostało do pokonania, tym bardziej ich pojedynek się zaostrzał. Na 39. okrążeniu Albon po raz kolejny próbował wykonać manewr wyprzedzania na prostej startowej, jednak Bearman kolejny raz go zablokował.
- Myślę, że ten gość chce mnie zabić - kontynuował. - Jest bardzo niebezpieczny! James, musisz coś z tym zrobić, stary.
Oliver Bearman, Haas F1 Team, Alexander Albon, Williams
Autor zdjęcia: Peter Fox - Getty Images
Grand Prix Bahrajnu było pierwszym jego wyścigiem w sezonie 2025, który zakończył w drugiej połowie tabeli. Passa trzech wyścigów w pierwszej dziesiątce była najdłuższą, od sezonu 2020, kiedy jeździł jeszcze w barwach Red Bulla. Obecnie zgromadził w swoim dorobku więcej punktów, niż przez cały ubiegły rok.
- Mieliśmy tempo na pierwszą dziesiątkę, nawet lepsza niż potrzeba – mówił. - Naprawdę dobrze przebijaliśmy się przez stawkę na twardych oponach, zbliżaliśmy się do ósmego miejsca, a potem w najgorszym momencie pojawił się samochód bezpieczeństwa.
- Musieliśmy zrobić podwójny pit stop, przez co straciłem dwie pozycje, ostatecznie kończąc na dwunastej lokacie. Dla mnie to bardziej stracona szansa. Nie zakwalifikowaliśmy się tam, gdzie powinniśmy, po prostu mieliśmy trochę pecha w alei serwisowej.
- W niedzielę odrobiliśmy straty i już mieliśmy punkty na wyciągnięcie ręki, ale znowu pech z samochodem bezpieczeństwa wyrzucił nas z punktów. Nie sądzę, że był to trudny weekend, raczej po prostu trochę pechowy. Wrócimy silniejsi.
Z innym nastrojem Bahrajn opuścił Bearman.
- Ostatnie 20 okrążeń po restarcie były naprawdę trudne - powiedział. - Byłem pod ogromną presją, broniąc się przed Mercedesem i jednocześnie próbując walczyć o pozycje z przodu. To był trudny wyścig, ale jestem niezwykle szczęśliwy, że zdobyłem punkt dla zespołu po naprawdę słabych kwalifikacjach.
Udostępnij lub zapisz ten artykuł
Najciekawsze komentarze
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.