Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska

Norris stracił wszystko na początku

Świetnie spisujący się w Austrii Lando Norris ukończył sobotni sprint dopiero na dziewiątej pozycji.

Lando Norris, McLaren MCL60, Charles Leclerc, Ferrari SF-23

Korzystający z poprawionego McLarena MCL60, Norris był czwarty w piątkowych kwalifikacjach, a w sesji Shootout wykręcił trzeci czas i z takiego też pola ruszał do sprintu. Brytyjczyk zachował pozycję po starcie na mokrej nawierzchni, ale jego nadzieje na dobry wynik rozpłynęły się już w trzecim zakręcie.

Czytaj również:

Najpierw wydawało się, że Norrisa spowolniło zamieszanie wywołane walką Maxa Verstappena i Sergio Pereza. Jednak reprezentant McLarena wyjaśnił, że uniknął bez większych problemów dwóch Red Bulli, ale aktywował system zapobiegający zgaszeniu silnika. To przyczyniło się do straty i spadku na koniec dziesiątki.

- Postawiło mnie trochę bokiem i uruchomiłem system zapobiegający zgaszeniu silnika, wkręcając go w zakręcie numer 3 na obroty - tłumaczył Norris na antenie Sky Sports. - Tam straciłem wszystko. Nie wiem, co się stało.

- Sam przejazd trójką był u mnie w porządku. Ale uruchomiłem ten system i straciłem wszystko. Można powiedzieć, że stałem na biegu neutralnym i patrzyłem jak wszyscy odjeżdżają.

Norris starał się odrabiać straty, ale był zamieszany w ostre pojedynki z Estebanem Oconem i Charlesem Leclerkiem. Kierowcę Ferrari zostawił za sobą, ale w końcówce rywalizacji wyprzedzili go Nico Hulkenberg oraz George Russell. Obaj mieli w swoich samochodach założone miękki slicki - zdecydowanie lepsze opony na szybko przesychającą nawierzchnię. Brytyjczyk nie martwił się, że wraz z zespołem pozostał na przejśćiowkach, podkreślając losowość takiego wyboru.

- To była trudna decyzja. Ci, którzy zjechali po slicki, wyprzedzili mnie dopiero na ostatnim okrążeniu, więc nie było im łatwo. Trudno przewidzieć rozwój takich sytuacji.

- Można być bohaterem. Ale generalnie nie odpowiem tak lub nie, jeśli chodzi o decyzję. Jestem zadowolony, że zostaliśmy na torze. Jeśli pojawiłby się samochód bezpieczeństwa lub wydarzyło coś innego, to inni wyglądaliby na idiotów. Tym razem tymi idiotami byliśmy my.

- Czasami idzie po twojej myśli, czasami nie. Na ostatnich okrążeniach spadliśmy o dwie pozycje, ale generalnie wszystko straciliśmy już w trzecim zakręcie pierwszego kółka.

Czytaj również:
Poprzedni artykuł Bez (wielkiej) awantury w Red Bullu
Następny artykuł Hulkenberg nie miał szans

Najciekawsze komentarze

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska
Filtry