Sainz zdziwiony werdyktem
Carlos Sainz dziwi się, że został ukarany podczas Grand Prix Miami, a podobny manewr uszedł na sucho Sergio Perezowi.
Sainz miał szanse na wysoką pozycję w Miami, ale poza niekorzystnym dla niego momentem wyjazdu samochodu bezpieczeństwa, wpływ na wynik poniżej oczekiwań, piąte miejsce, miała 5-sekundowa kara nałożona na niego przez ZSS.
Sankcja związana była ze spowodowaniem kontaktu z Oscarem Piastrim. Sainz utracił kontrolę nad samochodem w zakręcie numer 17 i jego Ferrari zaczepiło o McLarena Australijczyka. W bolidzie Piastriego doszło do uszkodzenia przedniego skrzydła i zawodnik zmuszony był udać się do alei serwisowej.
Pod pewnymi względami podobna sytuacja miała miejsce na samym początku Grand Prix Miami. Perez zbyt optymistycznie dojechał do pierwszego zakrętu, przestrzelił go, przecinając nitkę toru w poprzek, delikatnie zaczepił o tył samochodu Maxa Verstappena oraz spowolnił i Sainza, i późniejszego zwycięzcę Lando Norrisa. Sędziowie przyglądali się incydentowi, ale Perez uniknął kary.
- Chwilami trudno mi to zrozumieć – przyznał Sainz przed weekendem z Grand Prix Emilii-Romanii. - Na starcie Checo mocno przesadził, stracił kontrolę nad samochodem i prawie wyeliminował dwóch innych gości. Mieliśmy sporo szczęścia, że udało nam się z nim nie zderzyć.
- Wypadł z toru tuż po starcie, ale nie poniósł żadnych konsekwencji. Co prawda nie doszło do kontaktu, ale straciłem sporo czasu. Inni również. Ale kary nie dostał. Natomiast ja w minimalnym stopniu utraciłem panowanie nad samochodem i niestety uszkodziłem przednie skrzydło Oscara. On stracił piętnaście pozycji, a ja dostałem karę.
Carlos Sainz, Scuderia Ferrari
Autor zdjęcia: Andy Hone / Motorsport Images
Sainz upiera się, że nie powinien otrzymać kary, ponieważ już kilka sezonów wcześniej FIA w porozumieniu z zespołami ustaliła, że konsekwencje zdarzenia nie mogą mieć znaczenia dla werdyktu.
- Wiem, że nadal zdajemy się myśleć, iż nikt nie patrzy na konsekwencje incydentu. Jednak w moim przypadku chyba brano to pod uwagę. Jestem przekonany, że gdyby Oscar nie musiał zjechać na pit stop z powodu tego skrzydła, ja nie dostałbym kary i wszyscy mówiliby o świetnym wyprzedzaniu i dobrej akcji na torze. Tam niełatwo wyprzedzać i potrzeba właśnie takich manewrów.
- Z drugiej strony, Checo nikogo nie dotknął, wszyscy go ominęliśmy i nie dostał kary. W mojej opinii rezultat zdarzenia nadal ma znaczenie. Nie do końca się z tym zgadzam i chwilami jestem bardzo zdziwiony.
503 Service Temporarily Unavailable
Udostępnij lub zapisz ten artykuł
Najciekawsze komentarze
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.