Verstappen wygra i w przeciętnym samochodzie
W Red Bullu wierzą, że Max Verstappen może poradzić sobie z rywalami, nawet jeśli nadal nie będzie miał do dyspozycji najlepszego samochodu.
Max Verstappen, Red Bull Racing
Autor zdjęcia: Red Bull Content Pool
Verstappen od początku swojej kariery w Formule 1 związany jest z rodziną Red Bulla. Jego włodarze już przeszło dekadę temu zaufali talentowi Holendra i teraz zbierają tego owoce.
Jednak w ubiegłym sezonie – po wewnętrznych zawirowaniach w Milton Keynes – nie brakowało spekulacji, że Verstappen może pożegnać się z Red Bullem, zwłaszcza gdy forma samochodu nieco spadła. Pomimo ważnej umowy do 2028 roku, skusić 27-latka starał się Mercedes w osobie Toto Wolffa. Holender postanowił zostać w Red Bullu, mówiąc potem, że oferty rywali nawet na poważnie nie rozważał.
Z kolei niedawno pojawiły się plotki, że Aston Martin przyszykował dla Verstappena lukratywną ofertę z myślą o sezonie 2026. Mówiło się o kwocie sięgającej miliarda dolarów amerykańskich i chociaż rzecznik prasowy zespołu należącego do Lawrence'a Strolla zaprzeczył, ziarno niepewności zostało zasiane.
Wiele bowiem zależy od tego, jak w nową erę przepisów technicznych – której start przewidziano właśnie na sezon 2026 – wkroczy Red Bull. W Milton Keynes podjęli się też wysiłku samodzielnego – z niewielką pomocą Forda – stworzenia jednostki napędowej, więc niewiadomych jest sporo.
Helmut Marko spytany o rzekomą ofertę Astona Martina, odparł: - Wszystko fajnie, ale Max ma kontrakt do końca 2028 roku – stwierdził Austriak w rozmowie ze Sport Bild.
Max Verstappen, Red Bull Racing RB20
Autor zdjęcia: Glenn Dunbar / Motorsport Images
Nie jest tajemnicą, że umowa Verstappena opatrzona jest klauzulami, a jedna z nich dotyczy osiągów samochodu. Zwykle bardziej wylewny w takich kwestiach Marko, dodał jedynie:
- Nie komentuję tego, co jest w kontrakcie. Jesteśmy jednak pewni, że możemy dać Maxowi dobry samochód. Patrząc na dane, nasi inżynierowie są optymistami. Wiem też, jak oddany i wdzięczny jest Max w stosunku do Red Bulla. Dlatego też, będzie kierowcą Red Bulla również w 2026 roku i to jako pięciokrotny mistrz świata.
Zeszły sezon Red Bull Racing zakończył na trzeciej pozycji wśród konstruktorów. Zdecydowanie najlepiej spisywał się McLaren, a formę odzyskało również Ferrari. Z niemałymi ambicjami przystąpi także Mercedes.
- Dwa zespoły miały najlepszą generalną podstawę samochodu i spisywały się nieźle na każdym torze. Mogą na tym coś zbudować, ale z kolei żaden ich kierowca aż tak się nie wyróżnia.
Marko już wcześniej w kontrowersyjnych wypowiedziach wspomniał o słabej stronie mentalnej Lando Norrisa, a z kolei Oscarowi Piastriemu wypomniał brak konsekwencji. Teraz w odniesieniu do duetu Ferrari stwierdził:
- Charles Leclerc jest świetny w kwalifikacjach, ale popełnia strasznie dużo błędów w wyścigu. Z kolei Lewis Hamilton nadal ma tę prędkość, ale czy jest w stanie utrzymać ją przez cały sezon? Powątpiewam.
- Nawet jeśli Hamilton będzie miał do dyspozycji dobre Ferrari, a my przygotujemy przeciętnego Red Bulla i tak stawiam pieniądze na Maxa. A jeśli początek w Ferrari nie pójdzie po myśli Hamiltona, musi on uważać, aby nie wpaść w negatywną spiralę, tak jak stało się to w Mercedesie.
- Nikt nie może równać się z Maxem. Ani Lewis, ani Norris. On wyciąga z bolidu 0,1, 0,2 s na okrążeniu, których nie potrafi uzyskać nikt inny. Teraz do nas należy budowa samochodu, który umożliwi mu zwycięstwa i to nie okazyjnie, ale cały czas. Okno robocze musi być większe.
Udostępnij lub zapisz ten artykuł
Najciekawsze komentarze
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.