Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska

Marquez przyjmie krytykę

Marc Marquez zapewnia, że przyjmie krytykę jeśli jego przesiadka na Ducati nie okaże się sukcesem.

Marc Marquez, Gresini Racing

Po jedenastu wspólnych sezonach Marquez rozstał się z Hondą na rok przed upływem kontraktu. Obie strony porozumiały się odnośnie wcześniejszego zakończenia współpracy. Sześciokrotny mistrz świata królewskiej klasy dołączył do Gresini Racing i tym samym przesiadł się na Ducati.

Marquez zadebiutował na Ducati podczas posezonowych testów w Walencji. Zgodnie z ustaleniami nie mógł rozmawiać z mediami na temat swojej nowej maszyny. Na twarzy Hiszpana gościł jednak uśmiech, a w podsumowaniu zajęć 30-latek był czwarty z niewielką stratą do najszybszego.

Wygląda więc na to, że Marquez szybko dogada się z Ducati. W rozmowie z Motorsport.com, przeprowadzonej jeszcze przed finałem sezonu, pochodzący z Cervery jeździec przyznał, że istnieje ryzyko, że przesiadka nie zakończy się sukcesem. Dodał jednak, że w takim wypadku przyjmie wszelką krytykę.

- Oczywiście, że istnieje taka możliwość i jasne jest, iż miałem pewne wątpliwości - powiedział Marquez. - Nawet teraz, pod podjęciu decyzji, je mam. Jest przecież ryzyko, że to nie zadziała. Jednak gdy kiedyś skończę karierę, będę spokojny, że chociaż spróbowałem. I zrobiłem to, co uważałem za słuszne.

- Mógłbym zostać w Hondzie i mówić, że nie podjąłem ryzyka, ponieważ obawiałem się, iż to nie wyjdzie. Wszyscy i tak by na mnie naciskali. W porządku, jeśli ruch ten nie zakończy się sukcesem, zaakceptuję to. Przyjmę krytykę i te wszystkie rzeczy. Ale przynajmniej w spokoju przejdę na emeryturę, próbując wszystkiego.

- Taki już jestem. Strefa komfortu polegała na zostaniu w Hondzie i 95 procent jeźdźców tak by zrobiło. Czemu? Ogromna pensja, żadnej presji. Rozwijałbym motocykl i mówił: „ten wyścig nie był dobry, ponieważ stale rozwijamy maszynę”. Pozostanie tam było łatwe. Jednak ja taki nie jestem. Jestem zwycięzcą, jestem killerem i dam z siebie wszystko, aby walczyć w czołówce.

Marc Marquez, Gresini Racing

Photo by: Gold and Goose / Motorsport Images

Marc Marquez, Gresini Racing

Marquez z pewnością będzie budził w przyszłym roku ogromne zainteresowanie obserwatorów. Pytany czy czuje wielką presję - być może największą w karierze - z tym związaną, odparł:

- Ja muszę o tym zapomnieć. Muszę zapomnieć o wszystkich oczekiwaniach. Wiem, że niektórzy mają wielkie oczekiwania i mówią, że wygram wyścig. Inni z kolei wieszczą katastrofę. Koniec końców, powtórzę to, co mówiłem w dniu ogłoszeniu. Trudno formułować oczekiwania bez wypróbowania motocykla. Dla mnie jednak głównym celem jest ponowne czerpanie frajdy z bycia na torze. Jeśli będę miał radość, to przedłuży moją karierę.

- Jeśli tej frajdy nie będzie, moja kariera nie potrwa już długo. Wypróbuję motocykl w Walencji, później podczas przedsezonowych testów w Malezji zrozumiem, gdzie jest moje miejsce. Jednak trudno będzie, i to nawet fajne wyzwanie, dostosować po jedenastu latach styl jazdy do innego motocykla. Dam z siebie oczywiście wszystko.

- Wierzę, że jestem w dobrym zespole. Bardzo rodzinnym. Może nie największym, ale rodzinnym. Postaram się ponownie czerpać frajdę ze ścigania.

Marc Marquez, Gresini Racing

Photo by: Gold and Goose / Motorsport Images

Marc Marquez, Gresini Racing

Poprzedni artykuł Trackhouse Racing dołącza do MotoGP
Następny artykuł Pretendentowi brakowało frajdy

Najciekawsze komentarze

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska
Filtry