Narzekania na reguły
Kilku czołowych kierowców wezwało do zmian w przepisach Rajdu Dakar.
Ruszyła 47. edycja najtrudniejszego maratonu. Uczestnicy mają już za sobą prolog oraz pierwszy etap i prawie pół tysiąca przejechanych na czas kilometrów.
Dziś mierzą się z pierwszą częścią 48H Chrono, czyli rozłożonego na dwa dni etapu. Tym razem organizatorzy zafundowali to wyzwanie zawodnikom już na początku rajdu. Dlatego też szybko powrócił temat kolejności startowej.
Zgodnie z przepisami zwycięzca etapu w kategorii samochodowej następnego dnia musi jako pierwszy ruszyć na trasę. Biorąc pod uwagę nierzadko różne trasy dla jednośladów i aut, często opłaca się więc zwolnić i zając niższą pozycję, zwłaszcza jeśli kolejnego dnia czeka trudny nawigacyjnie etap.
Taktyka zdominowała końcówkę sobotniego odcinka. Faworyci postanowili zabawić się w „ciuciubabkę”, byle tylko nie znaleźć się wysoko w tabeli. Kilku kierowców głośno powiedziało, co myśli o obecnym systemie. Wśród nich był m.in. Nasser Al-Attiyah, pięciokrotny triumfator Dakaru, który wraz z Edouardem Boulangerem stał przed metą próby około 10 minut i wypadł poza dwudziestkę.
- Musimy zmienić zasady – uznał Al-Attiyah. - Jeśli ciśniesz i wygrasz, powinieneś mieć potem szansę wygrać ponownie. Ludzie by to zrozumieli. Dziś nie było frajdy. Jechaliśmy spokojnie i to nudne. Nie ma walki. Mam nadzieję, że przepisy się zmienią.
- Odcinek był długi, trudny nawigacyjnie. Podziękowania dla Edouarda, dobrze się spisał. Nasz tablet popsuł się i musieliśmy jechać 300 kilometrów mając do dyspozycji tylko jeden. Staraliśmy się patrzeć na innych, ale w końcówce stanęliśmy na dziesięć minut zrobić sobie przerwę [śmiech]. Nie chciałem powtórzyć zeszłorocznego błędu.
#200 The Dacia Sandriders Dacia: Nasser Al-Attiyah
Autor zdjęcia: Red Bull Content Pool
Al-Attiyah rok temu był tak pewny siebie, że wygrał etap poprzedzający 48H Chrono i otwierał następnie trasę, ponosząc spore straty.
- Jesteśmy na 21 pozycji i tracimy jakieś 10 minut do pierwszego. Teraz powinien być mocny atak. Nie będzie łatwo. Dziesięć samochodów możemy dogonić, ale potem jest kolejne dziesięć. Nie będziemy jechać jak szaleni. Trzeba zarządzać tą pierwszą sekcją zanim pójdziemy spać. Potem zobaczymy czy mamy do przejechania 100, 150 czy 200 kilometrów.
- Tak, straciliśmy trochę do Carlosa, ale Carlos ruszy siódmy i dzieli nas więcej niż 20 minut.
#227 Ford M-Sport Ford: Nani Roma
Autor zdjęcia: Red Bull Content Pool
Sebastien Loeb przyznał, że schował się za wielką skałą i patrzył na poczynania najgroźniejszych rywali. Natomiast najmocniejszy głos do dyskusji dołożył Nani Roma z Forda. Wraz z Alexem Haro stracił trochę czasu przez problemy techniczne, ale... ma dzięki temu korzystną pozycję na niedzielę.
- To się musi zmienić – podkreślił Roma. - Ktokolwiek wygra w klasie Ultimate, niech potem rusza ostatni. Nie wiem czemu FIA tego nie rozumie. Proponowaliśmy im to, ale oni nie rozumieją.
- Przecież niektórzy się zatrzymują, inni próbują oszukiwać, jeszcze inni dzwonić i pytać, jak im idzie. Czemu zwycięzca nie może jechać ostatni? To rywalizacja. Ten, który wygrał, powinien mieć korzyść. Mam nadzieję, że to zmienią. FIA musi to zrozumieć.
- W tym cyrku to my jesteśmy klaunami. Jeśli każdy z nas mówi to samo, to znaczy, że mamy rację.
Polecane video:
Oglądaj: Rajd Dakar 2025 - Etap 1
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.
Najciekawsze komentarze