Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska

Trudne chwile Goczała i Martona

Problemy techniczne dopadły Marka Goczała i Macieja Martona na trasie 48-godzinnego etapu Rajdu Dakar.

#304 Energy Landia Rally Team MCE-5 Taurus T3 Max: Marek Goczał, Maciej Marton

Trwa rozpoczęty dzisiaj 48-godzinny odcinek specjalny. Próba rozgrywana jest w oparciu o przepisy etapu maratońskiego, bez serwisu po dniu, a do tego zawodnicy byli kierowani na różne biwaki. Gdy wskazówki zegara wybiły godzinę 16:00 lokalnego czasu, wszyscy wstrzymali ściganie i kierowali się na najbliższe możliwe obozowisko. Uczestnicy nie mają łączności, a tym samym wglądu w wyniki. Rywalizację wznowią o siódmej rano w piątek. Ostateczne rezultaty znane będą dopiero po pokonaniu 625 kilometrów w przypadku motocykli i quadów oraz po 547, jeśli chodzi o kategorie samochodowe.

Eryk Goczał i Oriol Mena, choć zostali pokonani na wczorajszym odcinku specjalnym w kategorii Challenger przez Chaleco Lopeza i Juana Latracha Vinagre oraz Austina Jonesa i Gustava Gugelmina, pozostali na prowadzeniu w rajdzie, a ich przewaga nad drugimi Markiem Goczałem i Maciejem Martonem zbliżyła się do prawie 35 minut. Trójkę z ponad godzinną stratą kompletowali Mitchel Guthrie i Kellon Walch.

Jeśli chodzi o dzisiejsze ściganie, czwartkową batalię najmocniej rozpoczął Guthrie, ale już na 145 kilometrze to Eryk doszedł do głosu, wyprzedzając o 29 sekund fabrycznego zawodnika Taurusa oraz Marka o 2.13. Michał Goczał i Szymon Gospodarczyk byli wolniejsi o 9.34.

Oficjalna kolekcja ubrań Rajdu Dakar:

Po 247 kilometrach na czoło wysunął się Guthrie z zapasem dwóch minut nad zielonym pojazdem zespołu Energylandii. Na trzecią lokatę przebili się Cristina Gutierrez i Pablo Moreno Huete (+7.55). Strata Michała przekroczyła dziesięć minut, oraz spadło tempo Marka, który ustępował wirtualnemu liderowi odcinka o piętnaście minut.

Eryk wrócił na prowadzenie mijając drugi biwak, czyli tzw. Break Zone B, z zapasem prawie dwóch minut nad Guthrie.

Niedługo później problemy z przeniesieniem napędu dopadły niebieskiego Taurusa, czyli pojazd Marka Goczała i Macieja Martona. Nie zdołali sami naprawić auta i noc spędzą na trasie oesu oczekując na ciężarówkę serwisową. 

Natomiast gdy wybiła godzina 16:00, dziewięć duetów ze stawki Challenger minęło 398 kilometrów. Eryk zjechał na czwarty z siedmiu wyznaczonych biwaków, w wynikach widniejąc przed Gutierrez (+14.3) oraz Michałem (+15:42). Guthrie spadł na czwartą pozycję (+16.42).

Jeśli chodzi o wirtualną klasyfikację generalną, Goczał wyprzedza Guthrie o ponad 56 minut. Do czołowej trójki wskoczyła Gutierrez (+1:21.41). Michał ma w zasięgu awans na szóste miejsce. Ostateczne wyniki rzecz jasna będą znane dopiero jutro.

Joao Ferreira i Filipe Palmeiro byli najszybsi w SSV po 295 kilometrach. Grzegorz Brochocki i Grzegorz Komar zameldowali się na drugim biwaku kończąc dzień z szesnastym czasem. Maha Hamali i Marcin Pasek do godziny 16:00 zdołali przejechać 145 kilometrów.

Na dzisiejszą noc każdy uczestnik otrzymał od organizatora namiot, śpiwór i wojskową rację żywnościową. Nikt nie ma wglądu w rezultaty, telefony komórkowe są zaplombowane.

Czytaj również:
Poprzedni artykuł Sainz wirtualnym liderem, kolizja Hołowczyca
Następny artykuł Niezniszczalny Hołek

Najciekawsze komentarze

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska
Filtry