Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska

Alonso nie jest zmartwiony

Chociaż Fernando Alonso był w Austrii daleko od kolejnego podium, nie martwi go aktualna dyspozycja Astona Martina.

Fernando Alonso, Aston Martin F1 Team

Oba Astony, zarówno ten prowadzony przez Fernando Alonso, jak i Lance'a Strolla od początku weekendu w Spielbergu odstawały od ścisłej czołówki. Poza Red Bullem, dużo lepsze tempo prezentowały samochody Ferrari, a szybszy okazał się także Lando Norris z poprawionego McLarena.

Ostatecznie - po doliczeniu kar różnym kierowcom - Alonso sklasyfikowany został na piątej, a Stroll dziewiątej pozycji.

Czytaj również:

Ekipa z Silverstone próbowała niedostatki tempa zastąpić odmienną strategią. AMR23 ruszyły do wyścigu na twardych oponach, ale po kilku okrążeniach doszło do zmiany mieszanki przy obecności wirtualnego samochodu bezpieczeństwa.

Pytany czy podjęcie ryzyka i pozostanie na twardych dałoby zysk, Alonso odparł:

- Nie. Myślę, że to mniej więcej maksimum, które mogliśmy osiągnąć. Chcieliśmy spróbować czegoś innego. Start na twardych był alternatywną strategią, ale obecność wirtualnego samochodu bezpieczeństwa nie pomogła w wydłużeniu stintu.

- Może trochę lepsza komunikacja dotycząca pit stopów by pomogła, ale nie zmieniło to generalnie wyniku wyścigu. Pod względem tempa byliśmy blisko z Lando i Mercedesami. Osiągnęliśmy maksimum.

Dwa tygodnie temu Alonso stał w Kanadzie na podium. Pytany, gdzie podziała się forma z Montrealu, odpowiedział:

- Fajnie byłoby to zrozumieć. W zeszłym roku Aston Martin był tu dopiero dziesiątym samochodem. Haas był z kolei szybki. I oni byli mocni także teraz. Są więc pewne podobieństwa, które rok po roku pozostają.

- Myślę więc, że chodzi trochę o specyfikę toru i trochę o poprawki innych zespołów. Niewykluczone też, iż poza poprawkami Ferrari i McLarena decydowała też utrata przez nas tempa. Musimy zrozumieć, dlaczego na niektórych torach mamy więcej problemów niż na innych. W pewnym sensie już przed [rozpoczęciem weekendu] wiemy, jak będzie i to trochę frustrujące.

- Nie martwię się jednak nadmiernie. Już za tydzień będziemy mieć kolejną okazję. Powinno być w porządku. Silverstone ze swoimi szybkimi zakrętami jest niesamowitym torem do jazdy. No i będziemy się ścigać 50 metrów od swojej fabryki. Damy z siebie wszystko!

Czytaj również:
Poprzedni artykuł Kierowca AlphaTauri nie żałuje agresji
Następny artykuł Powrót kultowych barw

Najciekawsze komentarze

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska
Filtry