Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska

Bez usprawiedliwienia dla Strolla

Zdaniem części obserwatorów Aston Martin nie może wiecznie usprawiedliwiać słabych wyników Lance’a Strolla.

Lance Stroll, Aston Martin F1 Team, on the grid with an engineer

Aston Martin jest rewelacją sezonu, ale w zielonym AMR23 rodem z Silverstone błyszczy głównie Fernando Alonso. Lance Stroll nie może nawiązać do osiągnięć Hiszpana, który już sześć razy odwiedzał podium.

Kanadyjczyk kampanię rozpoczął z kontuzją, której nabawił się podczas rowerowego treningu. W bólach ukończył inaugurację w Bahrajnie na szóstej pozycji i wtedy zebrał pochwały. Chaotyczne Grand Prix Australii przyniosło czwartą pozycję, jednak Stroll przegrywał z Alonso w prawie każdym wyścigu. Lepszy - o jedną pozycję - był tylko w Hiszpanii, kończąc rywalizację w Barcelonie na szóstym miejscu.

Przed domowym wyścigiem w Kanadzie, Lawrence Stroll - właściciel zespołu - chciał, aby dwa jego samochody wjechały na podium. Alonso wypełnił zadanie, dojeżdżając drugi. Natomiast Stroll odpadł już w Q2 i po karze za przeszkadzanie Estebanowi Oconowi ruszał do wyścigu jako szesnasty. Finiszował w punktach, ale było to tylko niewielkim pocieszeniem.

Chociaż w zespole nieustannie przekonują, że Stroll junior w końcu dorówna osiągami Alonso, obserwatorzy nie mają wątpliwości, iż nie można bez końca usprawiedliwiać słabych wyników jednego z kierowców.

- Oto pytanie - stwierdził Eddie Jordan w podcaście Formula for Success. - „Jesteś właścicielem Astona Martina i wpompowałeś w zespół fortunę swoich pieniędzy oraz potężne środki od sponsorów. Co powiesz partnerom, którzy przyszli do ciebie i stwierdzają: Czy jesteś pewien, że Lance może wykonać pracę niezbędną do tego, aby ten zespół wygrał tytuł wśród konstruktorów?”

- Chciałbym wiedzieć, jaka byłaby odpowiedź Lawrence’a Strolla.

W podobnym tonie wypowiedział się także David Coulthard, zwracając uwagę na formę kwalifikacyjną - tę z Kanady oraz Monako.

- Czy to niespodzianka, że w rozgrywanych w trudnych, przejściowych warunkach kwalifikacjach oraz podczas czasówki w Monako do pierwszego rzędu trafia młody genialny talent oraz starszy niesamowicie utalentowany kierowca? - stwierdził Szkot.

- Nie mówię, że Lance nie jest wystarczająco dobry na F1. W drodze do niej wygrał wszystko. Miał w tym roku też trochę pecha.

- Jednak zawsze pojawia się moment, w którym nie ma już wymówek. W tej rywalizacji decyduje stoper i zespół musi określić, co chce zrobić w przyszłości.

W obronie Strolla, poza szefem zespołu Mike’iem Krackiem regularnie staje też Alonso. Hiszpan uważa, że wzrost formy kanadyjskiego kolegi jest jedynie kwestią czasu.

- Wydaje mi się, że w przeszłości widzieliśmy wiele przebłysków Lance’a - uznał Alonso. - Podczas mokrych kwalifikacji, mokrego wyścigu, w trakcie startów czy pierwszych okrążeń. Jednak kiedy podczas kilku weekendów wyniki nie nadchodzą, wpadasz w złą pętlę.

- Myślę, że dla niego najważniejsza jest teraz konsekwencja weekend po weekendzie. Dzięki temu wykona kolejny krok w swojej karierze i będzie regularnie walczyć o czołową piątkę. Na koniec roku zobaczy, ile można zgromadzić punktów, gdy wszystkie weekendy przebiegają odpowiednio.

Po ośmiu rundach bieżącego sezonu Alonso jest trzeci w tabeli kierowców i ma 117 punktów. Stroll zebrał o 80 oczek mniej.

Czytaj również:
Poprzedni artykuł Verstappen pokonany
Następny artykuł Zbyt wcześnie na efekty

Najciekawsze komentarze

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska
Filtry