Briatore pokazał swoje prawdziwe oblicze
Na naszych oczach dokonuje się kolejna rewolucja w strukturach Alpine, tym razem na jej czele stoi Flavio Briatore.
Flavio Briatore, Executive Advisor of Alpine F1
Autor zdjęcia: Sam Bagnall / Motorsport Images
Większości fanom Formuły 1, gdy słyszą nazwisko włoskiego biznesmena, przychodzi na myśl sezon 2009 Formuły 1 i pamiętne Grand Prix Singapuru, podczas którego zespół Renault, na czele z Briatore, skutecznie i niemal bezkarnie zorganizował jeden z największych skandali, ustawiając przebieg i wynik wyścigu.
16 lat później historia zatoczyła koło - Flavio Briatore znów dzieli i rządzi, rozdając karty oraz decydując o każdym aspekcie w zespole. Za sprawą zaufania dyrektora generalnego Renault, Luki de Meo, który po wczorajszej „rezygnacji” Olivera Oakesa, mianował go doradcą wykonawczym i szefem zespołu, od teraz ma władzę absolutną, a w stajni nie pozostał nikt, kto mógłby podważyć jego zdanie.
Dzisiejsze ogłoszenie zerwania kontraktu z Jackiem Doohanem i awansowanie Franco Colapinto na podstawowego kierowcę nie pozostawia wątpliwości, co było przyczyną natychmiastowego odejścia Oakesa, który wielokrotnie zapewniał, że „Doohan nie ma się czego bać”.
Jack Doohan, Alpine
Autor zdjęcia: Zak Mauger / Motorsport Images
Brytyjczyk był piątym szefem francuskiej stajni w tej dekadzie. Wcześniej stanowisko to piastowali Cyril Abiteboul, Marcin Budkowski, Otmar Szafnauer i Bruno Famin. W zeszłym roku w ramach restrukturyzacji odeszli dyrektor techniczny, Matt Harman i szef działu ds. aerodynamiki, Dirk de Beer. Sezon wcześniej zwolnieni zostali dyrektor sportowy, Alan Permane, dyrektor techniczny Pat Fry oraz dyrektor generalny, Laurent Rossi.
Następna chaotyczna rewolucja po raz kolejny pokazuje, że Grupa Renault kompletnie nie ma pomysłu na swój zespół Formuły 1, a wszystkie decyzje są podejmowane z myślą o teraźniejszości i tymczasowej poprawie sytuacji, bez długoterminowej wizji przyszłości.
Do czego to zmierza? Niestety, do niczego dobrego. Flavio Briatore nie jest empatycznym liderem, a bezwzględnym przedsiębiorcą, dla którego liczą się tylko pieniądze. Według doniesień, to właśnie sponsorzy Franco Colapinto mieli przesądzić o zmianie składu kierowców i, jak się później okazało, odejściu szefa zespołu.
Flavio Briatore, Alpine
Autor zdjęcia: Mark Sutton / Motorsport Images
Dla niego Formuła 1 to biznes, nie sport. W wywiadzie udzielonym Motorsport.com w marcu tego roku stwierdził, że jedyna różnica między Benettonem, Renault i Alpine to kolor koszulek. Żaden inny szef zespołu nie odważyłby się tak powiedzieć o własnej ekipie.
Briatore postawił de Meo warunek, że wróci, jeżeli będzie „mieć pełną władzę”. W niespełna rok rozwiązał kontrakty dwóch kierowców Alpine, najpierw nie dopuszczając do Grand Prix Abu Zabi Estebana Ocona, aby Jack Doohan zdobył doświadczenie, a następnie zrywając kontrakt Australijczyka po zaledwie sześciu rundach. Czy na tym poprzestanie? Raczej nie...
Udostępnij lub zapisz ten artykuł
Najciekawsze komentarze
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.