Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska

Magnussen nigdy nie walczył tak ciężko

Kevin Magnussen przyznał po niedzielnym wyścigu w Singapurze, że jeszcze nigdy nie dał z siebie tak wiele, walcząc o 10 pozycję na mecie, dającą mu jeden punkt.

Kevin Magnussen, Haas VF-23

Kierowca Haasa ma za sobą jedne z najlepszych kwalifikacji w tym sezonie. W trzech częściach sesji zajął kolejno piąte, czwarte i szóste miejsce. VF-23 regularnie dysponuje dobrym tempem na pojedynczym okrążeniu i mocno przeciętnym, na przestrzeni dystansu wyścigu. Problemy z przegrzewającymi się oponami przekładają się na wiele innych czynników, w konsekwencji czego przewaga z kwalifikacji najczęściej topnieje w wyścigu w oczach. 

Grand Prix Singapuru okazało się dla wszystkich dużą niespodzianą, pod względem osiągów zespołu. Duński kierowca wprawdzie stracił kilka pozycji po starcie z trzeciego rzędu, jednak nie odstawał od rywali oraz miał możliwości, aby walczyć koło w koło z Pierrem Gaslym. 

Dobrze dobrana strategia, odrobina szczęścia przy neutralizacjach i jedne z najlepszych osiągów bolidu w tym sezonie pozwoliły Magnussenowi na wyrównanie najwyższego rezultatu od Grand Prix Stanów Zjednoczonych 2022. 

- Jestem z tego bardzo zadowolony - powiedział. - To była wymagająca rywalizacja. Chyba nigdy wcześniej nie walczyłem tak ciężko o punkt. Ale naprawdę, naprawdę tego chciałem, po dobrych kwalifikacjach byłoby to bardzo rozczarowujące, gdybym niczego nie wyniósł. 

- W pewnym momencie nie wyglądało najlepiej - przyznał. - W drugim zakręcie przez chwilę myślałem, że gra się skończyła. Moje opony były wykończone. Zdecydowaliśmy się więc na miękką mieszankę i zadziałało to jak należy.

- Tempo było dobre i zyskałem kilka pozycji - dodał. - Później kilku kierowców się rozbiło, a ja zdobyłem punkt. Dlatego cieszę się, że tak ciężko na to pracowałem. Po prostu starałem się tak bardzo, jak tylko mogłem. Chciałem mieć pewność, że nie zmarnuję niczego i opłaciło się. 

Zapytany, czy weekend dodał mu pewności siebie, odpowiedział: - Tak naprawdę nie chodzi tu o pewność siebie. Po prostu bardzo ciężko na to pracuję. Miło, gdy to popłaca. Ćwiczę na siłowni, a dzisiaj napracowałem się w samochodzie. Tak, miło jest coś z tego wyciągnąć. W końcu jesteśmy konkurencyjni, chcemy się dobrze pokazać i zyskać na tym.

Magnussen zgodził się, że Haas musi wykorzystywać każdą neutralizację, wliczając w to wirtualny samochód bezpieczeństwa. Wysoka degradacja stanowi podstawę takiej decyzji, a każda zaoszczędzona sekunda może być na wagę złota lub jak w przypadku minionego weekendu, na wagę jednego punktu.

- Tak, to było dobre. Oczywiście, że dostaliśmy szansę i ją wykorzystaliśmy, byliśmy na to gotowi. Zawsze to powtarzam - jedziemy na wyścigi i wiemy, że tempo nie będzie zbyt dobre, a degradacja nie po naszej stronie więc musimy być gotowi na jakąkolwiek szansę. Dzisiaj to zrobiliśmy i to się opłaciło - podsumował.

Czytaj więcej:
Poprzedni artykuł Krytyka nie jest problemem
Następny artykuł Prototypowe opony na Suzuce

Najciekawsze komentarze

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska
Filtry