Niecodzienna celebracja podium
Kamery telewizyjne uchwyciły po wyścigu w Singapurze Lewisa Hamiltona świętującego podium z ekipą McLarena. Zespół siedmiokrotnego mistrza świata wyjaśnił, dlaczego wyglądało, jakby nikt nie czekał na swojego kierowcę w parku zamkniętym.
Mercedes zaryzykował dodatkowy zjazd do boksu, wykorzystując wirtualny samochód bezpieczeństwa. Na 43 okrążeniu doszło do awarii w bolidzie Ocona, w skutek czego pojawiła się neutralizacja. Na czele stawki prowadził Sainz, przed Russellem, Norrisem, Hamiltonem i Leclerkiem. Obaj kierowcy Mercedesa zjechali do boksu, tym samym zakładając nowy komplet opon i spadając na czwarte oraz piąte miejsce.
Wyprzedzenie Leclerca było formalnością, jednak atak na Norrisa okazał się zbyt trudnym wyzwaniem. Znakomita strategia Sainza, polegająca na utrzymywaniu dawnego partnera zespołowego w strefie DRS, tak aby mógł bronić się przed Russellem, pozwoliła mu dowieźć prowadzenie do mety. Ostatecznie Russell popełnił błąd, uderzył w ścianę, a następnie zatrzymał się w barierach. Kierowcy Mercedesa zabrakło skupienia na ostatnim okrążeniu i stracił podium na ostatnich zakrętach.
Zamiast niego, na trzecim miejscu uplasował się Lewis Hamilton. Realizator nie uchwycił jednak mechaników Mercedesa celebrujących finisz, wraz ze swoim kierowcą. Brytyjczykowi wyniku pogratulowała ekipa McLarena, co nie obeszło się w internecie bez echa.
- Oczywiście, że był tam zespół, aby świętować podium z Lewisem - powiedział dyrektor techniczny Mercedesa, James Allison. - Było tylu członków, ilu tylko mogło być, aby celebrować. Uwielbiamy stać tam, bić brawa i gratulować naszemu kierowcy.
Allison wyjaśnił, że część personelu musiała zostać, aby odebrać od sędziów rozbity bolid Russella. Większość mechaników nie mogła opuścić garażu i musiała przyjąć samochód. Dlatego nieliczni przedstawiciele mogli się pojawić w parku zamkniętym i pogratulować Hamiltonowi wyniku.
- Konieczność była taka, że część zespołu musiała pozostać w garażu podczas wydarzenia, ponieważ musieli odebrać od sędziów bolid George'a, którzy sprowadzali go z powrotem do alei serwisowej. Ale reszta zespołu pojawiła się pod podium i celebrowała razem z innymi - dodał.
- Kamery nie pokazują wszystkiego, a najważniejsze było pierwsze zwycięstwo w tym roku innego zespołu niż Red Bull - zaznaczył. - Dlatego pokazanie wszystkich uszczęśliwionych twarzy ekipy Ferrari było jedną z najważniejszych rzeczy dla telewizji. W istocie miło ze strony mechaników McLarena za taki gest.
- Na ceremonii podium pojawiła się bardzo znacząca liczba zespołów. Stanowiliśmy jej dużą część, ale widocznie w trakcie uroczystości nie byliśmy pod okiem kamer - podsumował.
Udostępnij lub zapisz ten artykuł
Najciekawsze komentarze
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.