Norris nie miał szans z Ferrari
Lando Norris, piąty na mecie Grand Prix Japonii, stwierdził, że w walce z Ferrari był na straconej pozycji.
Po udanych kwalifikacjach, zakończonych na trzecim miejscu, Norris mógł mieć nadzieję na powtórkę z zeszłego roku i obecność na podium. Kierowca McLarena zaliczył bezproblemowy start i potem jako pierwszy z czołówki odwiedził mechaników, podcinając Sergio Pereza i awansując na drugie miejsce.
Później jednak nie było już tak dobrze. Lepsze tempo - oczywiście poza Red Bullami - prezentowali od Norrisa także kierowcy Ferrari. Sainz bez problemu wyprzedził Brytyjczyka, który z kolei nie był w stanie zagrozić jadącemu na zużytych oponach Charlesowi Leclercowi. Ostatecznie finiszował piąty.
Oceniając swój występ, Norris stwierdził, że czerwone samochody były na Suzuce poza zasięgiem.
- Szczerze mówiąc, wszystko zgodnie z oczekiwaniami - uznał Norris. - Na początku było trudno, gdy ciśniesz, aby spróbować utrzymać się za szybszymi samochodami, za Ferrari. Dużo bardziej zużywasz opony i nakręca się negatywna spirala. W zasadzie toczysz przegraną bitwę.
- Nie jest to jednak zły dzień. Skończyliśmy tam, gdzie się spodziewaliśmy, czyli za Ferrari. Tak jest przez cały sezon. Wczoraj po prostu spisaliśmy się znakomicie. Złożyłem kilka dobrych okrążeń i sprawiłem, że wyglądaliśmy zbyt dobrze. Dziś nastąpił powrót do rzeczywistości.
Norris kwestionował porę odbycia ostatniego pit stopu. Zespół ściągnął go do alei w tym samym momencie, co Ferrari Leclerca, zmniejszając szansę na zysk pozycji.
- Wydaje mi się, że zrobiliśmy to, co wtedy wydawało się być najlepszym rozwiązaniem. Zawsze jednak trudno to przewidzieć. Może nie spodziewaliśmy się, że Charles też zjedzie? Nie jestem pewien.
- Był bardzo blisko, więc można pomyśleć, że gdybyśmy zrobili coś innego, może byłoby lepiej. Chyba staraliśmy się zabezpieczyć przed George'em Russellem, chociaż myślę, że niekoniecznie musieliśmy. Dlatego też zjechaliśmy wtedy, co Charles. A z pewnością mogłem przejechać kolejne pięć czy sześć okrążeń, tworząc sobie odstęp. To tylko moje zdanie, ale na pewno to przedyskutujemy.
Lando Norris, McLaren MCL38 Carlos Sainz, Ferrari SF-24
Autor zdjęcia: Zak Mauger / Motorsport Images
Udostępnij lub zapisz ten artykuł
Najciekawsze komentarze
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.