Samochód bezpieczeństwa przeszkodził Perezowi
Sergio Perez uważa, że to moment wyjazdu samochodu bezpieczeństwa w głównej mierze pozbawił go drugiego miejsca w Grand Prix Chin.
Perez ustawił RB20 tuż za Maxem Verstappenem, ale tym razem nie zdołał zapewnić swojemu zespołowi dubletu.
Najpierw Meksykanin tuż po starcie stracił pozycję na rzecz Fernando Alonso. Szybko ją jednak odzyskał i nic nie wskazywało na to, by ktokolwiek miał rozdzielić kierowców ekipy mistrzów świata.
Jednak w trakcie dwudziestego okrążenia na torze pojawił się samochód bezpieczeństwa. Wszystko za sprawą awarii w Sauberze Valtteriego Bottasa. Perez był już wtedy po swoim pit stopie, a dogodną sytuację wykorzystali Charles Leclerc i Lando Norris. W związku z przedłużającą się neutralizacją - chwilę po wznowieniu doszło do kolizji Yukiego Tsunody i Kevina Magnussena, więc rywalizację ponownie zatrzymano – Red Bull jeszcze raz wezwał swoich kierowców do alei.
Verstappen był w stanie odzyskać prowadzenie i odjechać rywalom. Z kolei Perez co prawda uporał się z Leclerkiem, ale nie zdołał dogonić Norrisa i musiał zadowolić się najniższym stopniem podium.
Sam Perez przyznał, że ściganie Leclerca na twardej mieszance skróciło jej żywotność i już nie miał on czym gonić kierowcy McLarena.
- W tamtym momencie strata była dość duża, a w trakcie pierwszego stintu miał on dobre tempo – powiedział Perez. - Generalnie tempo mieliśmy w zasadzie podobne. Gdy długo jedziesz za innym samochodem, a sam nawet nie wiem już ile walczyliśmy z Charlesem, jest po wszystkim.
- Bardzo mocno zużywasz opony. Przepływa przez nie taka energia, że już nie wracają do życia. To tor o wysokiej degradacji i zapłaciłem za to cenę. Jednak tylko w taki sposób, [poprzez atak] mogłem dopaść Charlesa. Mieliśmy opony z takim samym przebiegiem i naprawdę trudno było sobie z nim poradzić.
Rację Perezowi przyznał Christian Horner. Szef zespołu zauważył niefortunny moment wyjazdu bezpieczeństwa.
- Samochód bezpieczeństwa pojawił się w niewłaściwym momencie. Musieliśmy dostosować naszą strategię na drugą część wyścigu i to kosztowało Checo utratę pozycji. Spadł za Lando i Charlesa i pewnie bardzo naciskał, aby dopaść Leclerca.
- Chyba za bardzo dał w kość oponom. Nie pozwoliły mu one w końcówce spróbować się z Lando. Gdyby nie samochód bezpieczeństwa, mielibyśmy dublet.
Polecane video:
Oglądaj: GP Chin 2024 - Podsumowanie
Udostępnij lub zapisz ten artykuł
Najciekawsze komentarze
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.