Dyrektor techniczny niemieckiej stajni, James Allison, zdradził, że zespół nadal aktywnie zachęca debiutanta Andreę Kimiego Antonellego, aby nie rozpatrywał wypadku z Monzy, chociaż minął od niego prawie rok.
Incydent miał miejsce podczas debiutu 18-latka w Formule 1, w trakcie pierwszego treningu przed Grand Prix Włoch i pozostawił u niego „pewien stopień ostrożności”. Wypadek ten był dla niego wyjątkowo dotkliwy, ponieważ przytrafił mu się przed własną publicznością, co więcej już na szóstym okrążeniu.
– Rozmawiamy o tym prywatnie i może to bardziej plotka niż fakt, ale myślę, że uderzenie w bariery na Monzy sprawiło, że od tego czasu podchodzi do weekendów z większą dozą ostrożności – powiedział Allison.
– Zachęcamy go, żeby zaufał swojemu talentowi: „Możesz sobie pozwolić na więcej, niż ci się wydaje”. Gdy odzyskuje się wiarę w siebie, łatwiej odnaleźć się w trakcie weekendu.
James Allison, Technical Director, Mercedes-AMG
Autor zdjęcia: Steve Etherington / Motorsport Images
– George praktycznie nie popełnia błędów. W kwalifikacjach zawsze jest perfekcyjny. Kiedy daliśmy mu samochód, z którym mógł pracować, zrobił z nim wszystko, na co liczyliśmy, więc brawa dla niego.
– To oczywiście stawia Kimiemu bardzo wysoko poprzeczkę. Cieszę się, że Kimi w tym roku potrafi zbliżyć się do George’a w miarę trwania weekendu. Z biegiem sezonu można powiedzieć, że coraz szybciej wchodzi w rytm.
– George wyznacza naprawdę bardzo wysoki standard. To świetny etap nauki dla Kimiego, mieć kogoś tak szybkiego jak George za punkt odniesienia.
Antonelli wyszedł z wypadku w swojej pierwszej oficjalnej sesji Formuły 1 bez szwanku, choć w momencie uderzenie przeciążenie wyniosło 52G, a bolid George'a Russella został poważnie uszkodzony.
Andrea Kimi Antonelli, Mercedes F1 W15
Autor zdjęcia: Zak Mauger / Motorsport Images
– Bardzo przepraszam zespół i George’a za to, że musieli później pracować – mówił kierowca tuż po kraksie. – To był mój błąd, po prostu trochę za mocno cisnąłem w tych warunkach, zamiast budować tempo bardziej stopniowo.
– Ale na pewno to lekcja na przyszłość. Wciąż jestem bardzo wdzięczny zespołowi, że to wszystko jest możliwe. Super też było zobaczyć tylu tifosi i zrobić pierwsze okrążenia razem z innymi kierowcami na torze.
– Nie czuję się teraz lepiej, wrócę i spróbuję odpocząć oraz skupić się na reszcie weekendu, bo wciąż zostało kilka wyścigów [w Formule 2] i postaramy się jeszcze o dobry wynik.
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.
Czytanie i publikowanie komentarzy