Hamilton i Charles Leclerc odrodzili się w Imoli i po rozczarowujących kwalifikacjach w niedzielę doprowadzili swoje czerwone bolidy do mety na punktowanych miejscach.
Tym razem lepszy wynik uzyskał Brytyjczyk, choć to Leclerc był wyżej sklasyfikowanym kierowcą Ferrari na starcie.
Kierowcy Scuderii mieli spore problemy z tempem w sobotę, a siedmiokrotny mistrz świata przyznał, że kwalifikacje go „zdewastowały” i chociaż był zadowolony z ustawień samochodu, przyznał, że po prostu nie był w stanie wycisnąć z niego więcej na jednym okrążeniu.
Po tym, jak w niedzielę wystartował z 12. pola i minął linię mety na 4. miejscu, Hamilton wreszcie mógł poczuć satysfakcję z jazdy SF-25.
- Mam kilka pomysłów, które spróbuję zrealizować w nadchodzącym wyścigu. Niektórzy w zespole byli niechętni, żeby to zrobić, ale myślę, że wynikało to z tego, że mieliśmy wiele innych rzeczy na głowie, na których musieliśmy się skupić - powiedział mediom.
- Ale mam nadzieję, że teraz znajdziemy trochę więcej osiągów.
Nowy kierowca Ferrari, który po raz pierwszy ścigał się przed tifosi w Imoli, zasugerował, że lepsze kwalifikacje mogłyby się przełożyć na podium w niedzielę.
Lewis powoli piął się w górę stawki podczas pierwszej części wyścigu, a na pierwszą zmianę opon zjechał na 29. okrążeniu, kiedy ogłoszono wirtualny samochód bezpieczeństwa po problemach z Haasem Estebana Ocona.
Drugi jego zjazd miał miejsce na 46. okrążeniu, gdy wyścig został zatrzymany po wycofaniu się Kimiego Antonelliego z Mercedesa.
Po wznowieniu wyścigu wyprzedził byłego zespołowego kolegę, George'a Russella i utrzymywał pozycję za Aleksem Albonem.
Finalnie 40-latek przekroczył linię mety zaledwie 1,4 sekundy za Oscarem Piastrim, który był trzeci.
- Jest mnóstwo pozytywów – stwierdził Hamilton po wyścigu.
- Strategia była naprawdę fantastyczna. Zespół podejmował świetne decyzje i nie popełnili żadnego błędu.
- Ustawienia były świetne i podobnie jak w Chinach czułem synchronizację z samochodem.
- Gdybyśmy wykorzystali ten potencjał w kwalifikacjach, walczylibyśmy o podium.
Chociaż po Grand Prix Emilii-Romanii Hamilton czuje pozytywne nastawienie, to jest jednak ostrożny w przewidywaniach przed wyścigiem w Monako.
- Nasz samochód wydaje się lepszy przy dużej prędkości, ale nie jest tak mocny przy niższej – przypomniał.
- GP Monako należy do wolniejszych wyścigów, dlatego musimy wycisnąć z samochodów maksimum możliwości.
- Na torze w Monako zawsze dobrze mi szło, ale jak każdy inny wyścig w tym roku, będzie on dla mnie nowy w Ferrari.
- Mam jednak nadzieję, że wyciągniemy wnioski z tego weekendu i pokażemy na co nas tak naprawdę stać – dodał.
Lewis Hamilton, Ferrari
Autor zdjęcia: Sam Bloxham / Motorsport Images via Getty Images
503 Service Temporarily Unavailable
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.
Czytanie i publikowanie komentarzy