Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska

Koniec z graniem do późna?

Max Verstappen i Red Bull Racing uzgodnili, że Holender nie będzie już podczas weekendów wyścigowych tak mocno angażował się w simracing.

Max Verstappen, Red Bull Racing

Max Verstappen, Red Bull Racing

Autor zdjęcia: Red Bull Content Pool

Verstappen od dawna jest wielkim fanem wirtualnej rywalizacji. W tym sezonie wyszło na jaw, że nierzadko gra on również podczas wyścigowych weekendów w Formule 1. Tak było m.in. na Imoli, gdy siedział przed monitorem do późnej nocy.

Holender swoje obowiązki w simracing miał również w miniony weekend na Węgrzech. Jednak wyścig w F1 nie poszedł po jego myśli. Verstappen dojechał dopiero piąty, a szeroko komentowana była nie tylko jego nadmiar optymistyczna próba wyprzedzenia Lewisa Hamiltona, ale przede wszystkim agresywne komentarze wygłaszane pod adresem własnego zespołu. Przyczyną irytacji trzykrotnego mistrza świata była pomyłka strategów i nie najlepszy wybór momentu ostatniego pit stopu.

Dyspozycję na rzeczywistym torze od razu zaczęto łączyć z graniem do późna. Mimo że Red Bull i sam Verstappen temu zaprzeczali by miało to negatywny wpływ na formę kierowcy, wygląda na to, że obie strony porozumiały się w kwestii wieczornych zajęć mistrza świata.

- Emocje były ogromne – przyznał Helmut Marko, w rozmowie ze Speedweek. - Komentarze były niestosowne, delikatnie mówiąc, zarówno ze strony inżyniera wyścigowego, jak i Maxa.

- Max był dość wrażliwy w ten weekend, a nie minęło dużo czasu i pojawiła się krytyka. Nic dziwnego, skoro spędził pół nocy grając na symulatorze. Natomiast grał tak długo, ponieważ kierowca z jego zespołu się wycofał.

- Niemniej jednak uzgodniliśmy, że w przyszłości nie będzie już grał do tak późnej pory.

Czytaj również:
Max Verstappen, Red Bull Racing RB20, Lewis Hamilton, Mercedes F1 W15, zderzenie

Max Verstappen, Red Bull Racing RB20, Lewis Hamilton, Mercedes F1 W15, zderzenie

Autor zdjęcia: Andy Hone / Motorsport Images

W tabeli kierowców Verstappen nadal posiada komfortową przewagę. Lando Norris traci do niego 76 punktów. Większym zmartwieniem Red Bulla jest klasyfikacja konstruktorów i dyspozycja Sergio Pereza. Meksykanin zaliczył kolejną wpadkę w kwalifikacjach i pomimo niezłego występu w wyścigu, dołożył punkty jedynie za siódmą pozycję.

- Powiedziałbym, że Węgry były typowe dla Pereza – kontynuował Marko. - Nieprzewidywalne. Bardzo dobry piątek, kiedy był tylko za Verstappenem, a na długich przejazdach był najlepszy ze wszystkich. Potem głupi błąd w kwalifikacjach, po którym nastąpił bardzo dobry wyścig.

- Nadal ma swoje wzloty i upadki. Nikt nie wie, kiedy będzie błyszczał, a kiedy popełni błąd. Brakuje mu konsekwencji.

- Obrona tytułu wśród kierowców na pewno będzie łatwiejsza niż wśród konstruktorów. Nasz główny problem to zbyt mała liczba punktów zdobyta z Checo w kilku ostatnich wyścigach.

Przed ruszającą w piątek rundą w Spa Red Bull Racing ma na koncie 389 punktów i nad McLarenem posiada już tylko 51 oczek zapasu.

Czytaj również:
Poprzedni artykuł Ocon dołącza do Haasa
Następny artykuł Większe ryzyko Red Bulla

Najciekawsze komentarze

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska
Filtry