Zawodnik Aprilii przyznał, że sezon 2025 był dla niego „gó…ny”, ale zapewnia, że nie wpłynie to na to, jak będzie wspominał swoją karierę.
Po zdobyciu tytułu w 2024 roku dla Pramac Ducati, Martin przeżył fatalny pierwszy rok z Aprilią, naznaczony serią wypadków i kontuzji.
Dwie kontuzje odniesione podczas treningów przedsezonowych wykluczyły go z wyścigów aż do kwietniowego GP Kataru, gdzie kolejny wypadek zmusił go do powrotu do szpitala.
Dopiero podczas Grand Prix Czech w lipcu Martinowi udało się w końcu ukończyć wyścig, co uwydatniło trudności, z jakimi borykał się w pierwszej połowie sezonu. Gdy wydawało się, że wreszcie odnalazł rytm, po starcie do GP Japonii zderzył się z kolegą z zespołu, Marco Bezzecchim, łamiąc sobie ramię.
Po kolejnej przerwie w ściganiu, 27-latek wrócił wczoraj do padoku w Walencji, która będzie jego dopiero ósmym wyścigowym weekendem w ciągu 22 rund.
Chcąc zakończyć frustrującą kampanię, zapewnił, że start w GP Walencji potraktuje jako początek przygotowań do sezonu 2026.
- Czuję się dobrze i cieszę się, że tu jestem – powiedział. - To był kiepski rok, ale chcę go zostawić za sobą.
- Nie chciałem siedzieć w domu aż do lutego. Ciężko pracowałem, żeby tu być w ten weekend. Moim celem jest rozpoczęcie przygotowań do sezonu 2026, bo dla mnie, już się rozpoczął.
Martin miał duże oczekiwania po przejściu do Aprilii w 2025 roku, ale chociaż zespół poczynił w tym sezonie wyraźne postępy, a Bezzecchi i Raul Fernandez odnieśli zwycięstwa w wyścigach, Martin wciąż nie stanął na podium z powodu kontuzji.
Hiszpan podkreślił jednak, że tegoroczne trudności nie wpłyną na ocenę jego kariery, twierdząc, że niepowodzenia tylko wzmocniły jego determinację, by wrócić silniejszym w przyszłym roku.
Jorge Martin, Aprilia Racing Team
Autor zdjęcia: Gold and Goose Photography / LAT Images / via Getty Images
- Niewiele startowałem od zeszłego roku [kiedy zdobyłem mistrzostwo], ale w tym roku nauczyłem się znacznie więcej – powiedział.
- Jestem pewien, że będę lepszy. Będę lepiej się odżywiał i będę więcej trenował. Te wnioski wyciągnąłem w tym roku, a nie w ubiegłym, kiedy zostałem mistrzem.
- Poza tym dowiedziałem się, że kocham ten sport jeszcze bardziej i ten cholerny rok nie zdefiniuje mojej kariery.
W czwartek rano Martin otrzymał podwójną karę długiego okrążenia za „nieodpowiedzialną jazdę” i spowodowanie kolizji z Bezzecchim w Japonii.
Mistrz z 2024 roku przyjął karę, mówiąc: - Kara jest zrozumiała, bo to ja popełniłem błąd.
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.
Czytanie i publikowanie komentarzy