Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska

Ferrari mogło wygrać?

Kierowca Ferrari James Calado uważa, że wraz z partnerami miał szansę na powalczenie z Toyotami o zwycięstwo w trzeciej rundzie Długodystansowych Mistrzostw Świata 2023.

#51 Ferrari AF Corse Ferrari 499P - Hybrid: Alessandro Pier Guidi, James Calado, Antonio Giovinazzi, #50 Ferrari AF Corse Ferrari 499P - Hybrid: Antonio Fuoco, Miguel Molina, Nicklas Nielsen

James Calado, tworzący załogę z Antonio Giovinazzim i Alessandro Pier Guidim, który wywalczył trzecie miejsce na ostatnim okrążeniu 6 Hours of Spa powiedział dla Autosport.com/Motorsport.com, że „mogliśmy im rzucić wyzwanie”, wskazując na Toyotę. Jednak załoga Ferrari 499P nr 51 była zmuszona do trzech dodatkowych pit-stopów w porównaniu do zwycięzców.

- W pewnym momencie myślałem, że nawiążemy walkę z Toyotami - powiedział Calado, który na linii mety zanotował niespełna minutę i piętnaście sekund straty do triumfatorów, załogi GR010 Hybrid nr 7, którą stanowią Kamui Kobayashi, Mike Conway i Jose Maria Lopez.

- Pozytywną rzeczą, oprócz samego podium było to, że byliśmy dużo bliżej tempa Toyoty - kontynuował. - Bez tych wszystkich drobnych potknięć moglibyśmy im zagrozić.

- Było kilka decyzji strategicznych, które nie zagrały na naszą korzyść. Zaliczyliśmy do tego dwa awaryjne pit stopy, co okazało się naprawdę pechowe, w kontekście sporej straty czasu - przekazał.

Czytaj również:

Zarówno sklasyfikowane na trzecim miejscu Ferrari, jak i siostrzany 499P Le Mans Hypercar dzielony przez Antonio Fuoco, Nicklasa Nielsena i Miguela Molinę, były wyposażone na start w opony przeznaczone do jazdy na mokrej nawierzchni, gdy tuż przed wyścigiem trochę popadał deszcz nad belgijskim torem. Dość wcześnie jednak musieli zjechać po slicki.

Givonazzi zaliczył dodatkową wizytę u mechaników, gdy z jednej z opon powoli schodziło powietrze, co było efektem uszkodzenia felgi podczas kontaktu z fabrycznym Porsche 963 LMDh, w trzeciej godzinie wyścigu. Ponieważ był to moment żółtej flagi na całym dystansie okrążenia, mógł jedynie zmienić zniszczone koło.

Pier Guidi z kolei pojawił się w alei serwisowej na konieczną dolewkę paliwa, w piątej godzinie, gdy akurat na torze był samochód bezpieczeństwa.

Calado uznał, że występ Ferrari w Spa dobrze wróży przed 24h Le Mans (10-11 czerwca) szczególnie mając na uwadze szybkość 499P w sektorach 1 i 2 na belgijskim torze.

- Wydaje mi się, że jesteśmy dobrzy w szybkich sekcjach, a w Le Mans właśnie dominują wysokie prędkości - powiedział.

- Zrobiliśmy krok naprzód w miniony weekend. Zoptymalizowaliśmy działania operacyjne, szczególnie po naszej stronie garażu. Staraliśmy się także poprawić tempo jazdy - mówił dalej.

Nie ukrywa dużego zadowolenia, zaznaczając, że jest „wniebowzięty” faktem, iż wraz z kolegami zapewnili Ferrari kolejne podium po tym, jak siostrzana ekipa stawała również na jego trzecim stopniu w Sebring i Portimao.

499P nr 50 tym razem nie dotarło do mety. Fuoco rozbił się jadąc na zimnych oponach, tuż po pit stopie. W momencie kraksy był trzeci za Toyotami. Wypadek miał miejsce na początku piątej godziny wyścigu.

Czytaj również:

Video: 6 Hours Of Spa-Francorchamps 2023 - Podsumowanie

503 Service Temporarily Unavailable

503 Service Temporarily Unavailable


nginx
Poprzedni artykuł Ciężko zagrozić Toyocie
Następny artykuł Zespół Kubicy nie wiedział do samego końca

Najciekawsze komentarze

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska
Filtry