Przejdź do głównej treści
Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj
Lewis Hamilton, Ferrari, Andrea Kimi Antonelli, Mercedes

Antonelli przeprasza

Fred Vasseur potwierdził wizytę Andrei Kimiego Antonelliego w Ferrari po Grand Prix Holandii.

Szef zespołu Ferrari pochwalił młodego kierowcę Mercedesa, Kimiego Antonelliego, za jego reakcję po kolizji z Leclerkiem, do której doprowadził podczas Grand Prix Holandii.

Na 53. okrążeniu 18-latek próbował zaatakować Monakijczyka w trzecim zakręcie od jego wewnętrznej strony. To nie zakończyło się zbyt dobrze, bo Włoch nie opanował podsterownego samochodu i wyjechał na zewnętrzną stronę zakrętu, uderzając w zawodnika Ferrari, który nie ukończył przez to wyścigu.

Antonelli po wyścigu przeprosił jednak Vasseura za to, że uderzył w Leclerca, który stracił szanse na punktowane miejsce na torze Zandvoort.

- Tak, przyszedł i mnie przeprosił, ale Charlesa przy tym nie było - wyjaśnił Vasseur.

Czytaj również:

- Doceniam to, ale to się zdarza. Wyprzedzanie w Zandvoort nie jest łatwe i trzeba podejmować ryzyko. On zaryzykował, popełnił błąd i przeprosił. To właściwa reakcja. Dla mnie to był incydent wyścigowy.

Za spowodowanie kolizji Antonelli otrzymał karę 10 sekund.

- Szkoda, bo mieliśmy dobre tempo. Wykorzystałem najlepszy moment na wyprzedzenie go, bo byłem bardzo blisko, a on miał zimne opony - wyjaśnił Antonelli po wyścigu.

- Po prostu próbowałem go wyprzedzić i kiedy zobaczyłem, że jest szybszy, próbowałem odpuścić, ale było za późno.

- Wyprzedzanie jest tam bardzo trudne. Im więcej okrążeń pokonujesz w brudnym powietrzu, tym bardziej tracisz tempo. Pomimo to zdecydowałem się na wyprzedzanie – dodał.

Czytaj również:

- Po przeanalizowaniu sytuacji przyznaję, że w pewnym momencie próbowałem odpuścić, ale to nie wystarczyło. Oczywiście, że jest mi przykro. Następnym razem pewnie dwa razy się zastanowię, zanim podejmę takie ryzyko. Chyba że będę w 100% pewien, że dam radę.

Ferrari będzie chciało jak najszybciej zapomnieć o pechowym Grand Prix Holandii i skupić się na domowym wyścigu w Monzy, który odbędzie się 5-7 września.

Poprzedni artykuł Alonso niezadowolony z taktyki
Następny artykuł Lawson: Byłem naiwny

Najciekawsze komentarze

Więcej o Piotr Furman

Najnowsze wiadomości