Hamilton w piątek zdobył swoje pierwsze pole position na nowym etapie kariery, nieznacznie wyprzedzając mistrza świata z Red Bulla Maxa Verstappena i Oscara Piastriego z McLarena, a w sobotni poranek pewnie wygrał, odpierając ataki Holendra w bardzo długim pierwszym zakręcie toru w Szanghaju.
Wydawało się, że kierowca Ferrari znalazł się pod presją ze strony Verstappena, ale wykorzystał czyste powietrze na swoją korzyść, ponieważ udało mu się ograniczyć ziarnienie przednich opon do minimum, podczas gdy inni zawodnicy mieli z tym duże problemy.
Wczorajsze obawy Red Bulla okazały się słuszne. Verstappen w miarę upływu sprintu zaczął zmagać się z przednimi oponami i zamiast zaatakować Hamiltona, Holender znalazł się pod presją samego Piastriego, który wyprzedził go podczas walki o drugie miejsce na cztery okrążenia przed końcem wyścigu.
Ta walka pozwoliła Hamiltonowi wypracować kilka sekund przewagi i odnieść spokojne zwycięstwo w pierwszym sprincie z Ferrari w swój drugi weekend jazdy dla włoskiego zespołu, co wywołało emocjonalną reakcję siedmiokrotnego mistrza świata.
- W Melbourne naprawdę nie czułem się komfortowo w samochodzie, ale już od pierwszego okrążenia w ten weekend naprawdę dobrze czułem się w samochodzie – powiedział Hamilton po wygraniu sobotniej rywalizacji.
- Wykonaliśmy świetną robotę z inżynierami oraz mechanikami, dzięki czemu dopracowaliśmy samochód i czułem się w nim świetnie. Dzisiaj miałem dobry start, a potem na nowo położonym asfalcie było tak dużo przyczepności, że dbanie o opony stało się naprawdę ciężkie. Trzeba jednak zauważyć, że wszyscy zmagali się z tym samym problemem.
Weekend w Szanghaju jest dla Hamiltona marzeniem ściętej głowy w porównaniu z trudnym debiutem w Australii. 40-latek zauważył, że ludzie zbyt szybko zaczęli go krytykować na starcie epizodu w Ferrari.
- Naprawdę czuję, że wiele osób nie doceniło ogromnej trudności, jaką jest wejście do nowego zespołu. Zaaklimatyzowanie się w zespole, zrozumienie, komunikacja i wiele innych zmiennych na to wpływa.
- Ilość krytyków i ludzi, których słyszałem, jest po prostu nie zrozumiała. Może to dlatego, że nigdy nie doświadczyli czegoś podobnego lub są po prostu nieświadomi. Wspaniale było tu przyjechać i poczuć się bardziej komfortowo w samochodzie.
- Rzymu nie zbudowano z dnia na dzień, tylko krok po kroku – kontynuował Hamilton.
- Musimy być sumienni i skoncentrowani, a co najważniejsze, zachować spokój. Wygrana sprawia, że wszyscy jesteśmy podekscytowani, ale po tym wszystkim musimy wrócić do biurek i skupić się na kwalifikacjach. To maraton, a nie sprint, więc nie możemy się spieszyć.
Lewis Hamilton, Ferrari
Autor zdjęcia: Andy Hone / Motorsport Images
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.
Czytanie i publikowanie komentarzy