Milczący Verstappen
Aktualny mistrz świata Max Verstappen nie odpowiadał na pytania dotyczące przyznanej mu kary w GP Arabii Saudyjskiej, aby uniknąć „kłopotów”.
Oscar Piastri, McLaren, Max Verstappen, Red Bull Racing
Autor zdjęcia: Sam Bagnall / Motorsport Images
Max Verstappen odmówił rozmowy na temat incydentu z pierwszego okrążenia, który prawdopodobnie spowodował utratę przez niego szansy na wygranie Grand Prix Arabii Saudyjskiej, twierdząc, że może skończyć na dywaniku FIA .
Kierowca Red Bulla startował z pole position do niedzielnego wyścigu w Dżuddzie, ale miał gorszą reakcję od zwycięzcy wyścigu i nowego lidera mistrzostw świata Oscara Piastriego. Holender ze względu na brak miejsca w pierwszym zakręcie ściął drugi i zyskał tym przewagę, co doprowadziło do tego, że sędziowie przyznali mu karę pięciu sekund.
Verstappen spadł za Australijczyka podczas jedynej serii pit stopów i ostatecznie ukończył wyścig ze stratą 2,843 sekundy do Piastriego.
Zapytany o incydent na konferencji prasowej po wyścigu, Verstappen był bardziej powściągliwy niż na radiu zespołowym, gdzie wymsknęło mu się przekleństwo.
- Problem polega na tym, że nie mogę podzielić się swoją opinią na ten temat, ponieważ mogę zostać ukarany. Lepiej więc o tym nie mówić. Cokolwiek powiem lub spróbuję powiedzieć na ten temat, może to wpędzić mnie w kłopoty.
W uzasadnieniu nałożonej kary skład sędziowski stwierdził, że przejrzał dane systemowe pozycjonowania, wideo, czas, telemetrię i dowody wideo w samochodzie i na podstawie tego ustalili, że samochód Piastriego miał przednią oś co najmniej na linii lusterka samochodu Verstappena po wewnętrznej stronie zakrętu.
Sędziowie stwierdzili następująco, że w pierwszym zakręcie Australijczyk znajdował się obok Holendra w szczycie zakrętu, a opierając się na wytycznych, był to zatem zakręt Piastriego i to on miał prawo do dyktowania linii w tym zakręcie.
George Russell, który startował z trzeciego miejsca, powiedział, że był zaskoczony, że Verstappen nie ustąpił miejsca Piastriemu po powrocie na tor, podczas gdy szef zespołu Red Bulla Christian Horner i doradca Helmut Marko wyrazili swoje niezadowolenie dotyczące decyzji sędziów.
Max Verstappen, Red Bull Racing, Oscar Piastri, McLaren
Autor zdjęcia: Alex Pantling - Formula 1
Jednak Verstappen - który był mniej otwarty w kontaktach z mediami, odkąd został ukarany grzywną za przeklinanie na konferencji prasowej podczas Grand Prix Singapuru w zeszłym roku - był zadowolony z tego, że mógł ten temat przemilczeć.
Zapytany przez Motorsport.com, czy jest sfrustrowany poczuciem, że nie może swobodnie rozmawiać o takich sytuacjach, odpowiedział: - Myślę, że to po prostu świat, w którym obecnie żyjemy. Nie możesz w pełni podzielić się swoją opinią, ponieważ najwyraźniej nie jest ona doceniana, albo ludzie nie są w stanie poradzić sobie z prawdą.
- Szczerze mówiąc dla mnie to nawet lepiej, jeśli nie muszę mówić za wiele. Dzięki temu mogę oszczędzić trochę czasu, ponieważ i tak mamy dużo zadań podczas weekendu.
— Wiem, że nie mogę tu przeklinać, ale jednocześnie nie możesz być krytyczny w jakiejkolwiek formie, która może zaszkodzić lub stanowić jakiekolwiek zagrożenie. Jest wiele rzeczy (których nie możesz powiedzieć ani zrobić na konferencjach prasowych), dlatego lepiej o tym nie rozmawiać. Możesz przez to wpakować się w kłopoty, a nie sądzę, żeby ktokolwiek tego chciał.
Verstappen wydawał się otwierać swoją krytykę, twierdząc, że jego słowa są również wyrwane z kontekstu, gdy są publikowane w Internecie.
- Ma to też związek z mediami społecznościowymi i tym, jaki jest świat. Wolę nie mówić za dużo, bo czasem słowa potrafią być przekręcone, albo ludzie interpretują to w inny sposób. Więc tak jak mówiłem wcześniej, lepiej nie mówić za dużo. To jest to, co aktualnie staram się robić.
- Wszyscy są bardzo wrażliwi na punkcie wszystkiego. A poza tym i tak nie możemy być krytyczni. Im mniej gadania, tym lepiej dla mnie - zakończył.
Udostępnij lub zapisz ten artykuł
Najciekawsze komentarze
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.